czwartek, 26 września 2013

Rok 1520. Pruski kapłan dzięki magicznym obrzędom odstraszył wrogą flotę



Kamienie na Górze Dylewskiej. Prusowie składali tam bogom ofiary
 Magiczne obrzędy.

            W średniowieczu magia była czymś oczywistym i powszechnym. Nie tylko wśród pogan ale też u Chrześcijan, Krzyżaków, Polaków na wschodzie i zachodzie Europy. Z porady astrologów korzystał król Władysław Jagiełło, a Wielcy Mistrzowie Zakonu Krzyżackiego (Chrześcijanie) czasem korzystali z usług pruskich kapłanów (Wajdelotów; pogan). 

            Wiem, że moje słowa mogą brzmieć szokująco. W szkołach często postrzega się Krzyżaków jako krwawych morderców, którzy siłą nawracali pogan, niszczyli Święte Gaje i zabijali pruskich kapłanów (Wajdelotów). Prawda jest jednak bardziej złożona. W XIII wieku doszło do trzech powstań pruskich przeciwko władzy Zakonu Krzyżackiego. Tylko, że to nie jest tak, że wszyscy Prusowie razem, ramie w ramie, stawali przeciwko rycerzom Zakonu i ich sojusznikom z zachodniej Europy. Po stornie Chrześcijan stanęli niektórzy Prusowie (m.in. z Ziemi Lubawskiej), którzy po przejściu na Chrześcijaństwo doszli do wniosku, że jest im lepiej niż kiedyś. Z drugiej strony np. podczas II powstania Prusów w latach 1260-1274 po stronie Prusów, a dokładnie Herkusa Monte, przywódcy plemienia Natangów, "po cichu" opowiedzieli się niektórzy Krzyżacy, których Herkus poznał kiedy przebywał na naukach w Magdeburgu.

            Konkluzja jest taka, że wszystkich Prusów Zakon Krzyżacki nie wymordował, a trzy powstania w XIII wieku sprawiły, że bracia Zakonu przestali próbować ich na siłę nawracać na Chrześcijaństwo. Kto chciał ten przyjmował chrzest, a ci których do chrztu z jakichś przyczyn zmuszono potem udawali się do pogańskich kapłanów, którzy w świętych źródłach zmywali z nich sakrament chrztu. Takie trwanie w Państwie Zakonu Krzyżackiego w Prusach obu religii, Chrześcijaństwa i pruskiego pogaństwa, funkcjonowało do XVI wieku.

            Religię i kulturę Prusów zaczęto niszczyć dopiero po roku 1525, czyli po sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego i odejściu od Kościoła katolickiego. Przejście na mniej tolerancyjną religię luterańską (protestancką) było "gwoździem do trumny" pogańskich tradycji Prusów.



 Wykład regionalisty człowieka po którym widać, że 
lokalna historia jest jego pasją :)



           
Rok 1520. Pruski kapłan dzięki magicznym
obrzędom odstraszył wrogą flotę

            Na pięć lat przed sekularyzacją, czyli de facto końcem Zakonu Krzyżackiego doszło do takiego oto wydarzenia. Całość opisał słynny polski historyk prof. Aleksander Brückner. A historia ta wyglądała tak:

            Pewnego dnia roku 1520 pruski, pogański kapłan wajdelotą zwany zwrócił się z oficjalną prośbą do Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna. Wajdelota prosił o zgodę na publiczne odprawienie ofiary dla pruskich bogów w celu błagania ich aby odpędzili wrogą flotę gdańską sprzymierzoną z Polakami. Flota gotowa do inwazji szybko zbliżała się do brzegów Sambii.

            Szymon Kazimierski (w pracy zbiorowej pt: "Prusowie i Krzyżacy w mrokach tajemnic", Olsztyn 2012, wydawnictwo Regionalista) pisze, że "Wielki Mistrz dość niefortunnie rozpoczął wojnę z Polską, a teraz znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Armia polsko-litewska, bijąc wojska krzyżackie, posuwała się stale naprzód, a gdańska flota zagroziła bezpośrednio Królewcowi (...) Wielki Mistrz wydał oficjalną zgodę na odprawienie ofiary. Do nadbrzeżnej miejscowości Rantau (obecnie Zaostrowije w obwodzie kaliningradzkim) zaczęły ściągać tłumy Prusów. Na wzgórzu, z którego rozciągał się widok na morze, ustawiono ołtarz".

          Opis samej ceremonii warto zacytować z pracy profesora Brücknera: "Ofiarę z czarnego byka odbył publicznie jeszcze w 1520 r., za pozwoleniem samej zwierzchności, w Sambii, niejaki Waltin Supplit, aby nadpływające okręty gdańskie od brzegów pruskich odstraszyć. Okręty rzeczywiście odpłynęły (załogi ich widziały jakieś widma przeraźliwe) lecz z nimi odpłynęły i ryby i gdy połowu nie było, przyznał się Supplit, że przy zaklinaniu wszystkiego precz od brzegów pruskich zapomniał zrobić wyjątek dla ryb. Nową zatem, mniejszą ofiarą (czarnej świni) należało bogom o pomyłce donieść i rzecz naprawić". Po złożeniu drugiej, mniejszej ofiary i odprawieniu pogańskich obrzędów ryby powróciły.

Ziemia Sasinów (Zajęcy) jest pogańską nazwą Ziemi Lubawskiej. Sasini to nazwa pruskiego plemienia, z którego pochodził Surwabuno i Warpoda.

 
Warto pamiętać, że kiedy Krzyżacy dotarli do Ziemi Lubawskiej (Ziemi Sasinów) to zastali tu ludzi, którzy byli już ochrzczeni przez biskupa Chrystiana. Zobaczyli drewniane kościoły i prawdopodobnie Święte Gaje. W XIII wieku zapewne oba wyznania pogańskie i chrześcijańskie były tu silne. Co nie zmienia faktu, że tutejsi mieszkańcy nie potrzebowali już ponownego chrztu.




Wajdelota, pruski kapłan. Na Ziemi Lubawskiej pogańscy Prusowie w trzech Świętych Gajach, w Lipach, Łąkach Bratiańskich i Kurzętniku składali ofiary dwa razy w roku: wiosną oraz w okresie żniw. Schodzili się wówczas wszyscy do Świętych Gajów, biesiadowali, modlili się i odprawiali w nich różne inne obrzędy religijne. Sasini przy świętym drzewie oddawali cześć najważniejszym bóstwom, a mniejszym bożkom poświęcali krzewy. Wiemy, że wiosną obchodzono święto ku czci bogini Pergurbii, podczas którego kapłan (Wajdelota) brał w prawą ręką płaski talerz, napełniał go nieznanym nam trunkiem i wychwalał boginię Majumę (Pergubrię) tymi słowami: „O Panie Boże nasz Pergubrio”. W dalszej fazie słowiańskiej liturgii odmawiał on dłuższą modlitwę prosząc boginię o „odwrócenie zimy, a sprowadzenie miłej wiosny bo przez ciebie i pola i osady się zielenią, przez ciebie gaje i lasy się odświeżają”. Wajdelota po wypowiedzeniu wszystkich słów modlitwy brał talerzyk w zęby i wypijał zawarty w nim trunek, potem nie dotykając talerzyka rękami rzucał go przez głowę za siebie. Duchowni z plemienia Sasinów zamieszkującego ziemię lubawską powtarzali ten sam obrządek na cześć innych bogów np. Perkuna, który był panem deszczu i grzmotów oraz boga Kurcho i Szwaikstyksta, którego proszono o paszę i trawę dla zwierząt hodowlanych. Okoliczni mieszkańcy mieli także swojego boga żniw, a zwał się on Pilwit – prawdopodobnie na jego cześć odprawiano podobne obrzędy.




Kilka faktów z przeszłości

               Na przestrzeni wieków na temat Prusów powstało wiele nieścisłości i niedomówień. W wielu książkach powtarza się tezy, które są po prostu nieprawdziwe. Największym przekłamaniem jest twierdzenie, że Zakon Krzyżacki wymordował w XIII wieku wszystkich Prusów, zniszczył ich religię i kulturę. Krzyżacy zaczęli podbijać (nawracać na Chrześcijaństwo) Prusów w pierwszej połowie XIII wieku. Jak dobrze wiemy Ziemia Lubawska nawróciła się dzięki działalności misyjnej biskupa Chrystiana jeszcze przed przybyciem na te tereny Krzyżaków. Biskupowi udało się nawrócić dwóch pruskich nobilów. Jednym z nich był Surwabuno pan grodu, który znajdował się gdzieś na terenie obecnej Lubawy, drugi o imieniu Warpoda jest nazywany panem Ziemi Łążyńskiej możliwe więc, że jego gród znajdował się gdzieś w okolicy wsi Łążyn lub nad Jeziorem Zwiniarz.

            Obaj władcy, Surwabuno i Warpoda razem z Chrystianem udali się do Stolicy Apostolskiej, gdzie odbywały się obrady Soboru Laterańskiego IV. To niesamowite, że ten sam papież, który przyjmował świętego Franciszka z Asyżu przyjmował też Surwabuno i Warpodę.

            Surwabuno i Warpoda, tak jak pozostali pruscy władcy (nobilowie), byli dumnymi wojownikami z plemienia Sasinów. Obaj zapewne stanęli przed Innocentym III z mieczem i tarczą. Z pewnością przybyli do Stolicy Apostolskiej razem ze swoją drużyną, a więc grupą najmężniejszych wojowników. Obaj władcy oddali swe ziemie, grody i pola pod opiekę papieża, przyjęli chrześcijaństwo i zdecydowali się odstąpić od religii przodków. Poganie, dzielni pruscy wojownicy, którzy na co dzień zamieszkiwali drewniane grody byli zapewne wstrząśnięci widząc bogactwo i poziom infrastruktury w Państwie Kościelnym. Wkraczając do Rzymu musieli być pełni podziwu i zarazem przerażenia, że stawiali kiedyś zbrojny opór cywilizacji stojącej od nich na o wiele wyższym poziomie. Utwierdzili się zapewne w tym, że przyjęcie Chrześcijaństwa jest dla nich i ich poddanych jedynym i najlepszym rozwiązaniem. Razem z Chrześcijaństwem szedł wyższy poziom życia, pewna gwarancja bezpieczeństwa, edukacja - wszak przez setki lat duchowni kształcili prostych i możnych, budowali szkoły parafialne i tłumaczyli poganom, że natura, gwiazdy, drzewa, kamienie itp. nie są bogami.

            Jakże wielkie musiało być zdumienie papieża Innocentego III? Ciekawe czy tak jak na filmie pt. "Święty Franciszek z Asyżu" (kliknij) wstał on ze swego tronu i podszedł tak jak do św. Franciszka przywitać nowo nawróconych dumnych i dzielnych wojowników, których przodków nie dał rady pokonać nawet Bolesław Krzywousty podczas licznych wypraw wojennych. Wydarzenie to było zapewne wyjątkowe i przejmujące, a papież potwierdził je specjalną bullą wydaną 18 lutego 1216 roku, w której po raz pierwszy w historii użyto nazwy "terra Lubouia", czyli Ziemia Lubawska.

            Nawrócenie obu władców przez Chrystiana było wydarzeniem tak znacznym i doniosłym, że w nagrodę w 1216 roku papież Innocenty III mianował Chrystiana biskupem całych Prus. Całe Prusy, a więc Ziemia Lubawska również stały się jego diecezją. Obecnie Prusy obejmują obszar województwa warmińsko-mazurskiego i obwodu kaliningradzkiego.

            Taka sytuacja utrzymała się aż do roku 1243 kiedy to legat papieski Wilhelm z Modeny (zgodnie z wolą ówczesnego papieża Innocentego IV) podzielił Prusy na cztery diecezje: chełmińską, pomezańską, sambijską i warmińską. Biskupowi Chrystianowi przypadła diecezja chełmińska. Chrystian nie zgodził się jednak na podział diecezji pruskiej na mniejsze diecezje. Protestował i dowoływał się do papieża. Ostatecznie zmarł w tym samym 1243 roku. 



Opis do poniższego filmu: Niopodal miejscowości Strużyna (gmina Morąg), powiat ostródzki, znajduje się miejsce, w którym Prusowie w XI wieku założyli duży jak na ówczesne czasy (ok.1,9ha) gród zwany Johannisberg.








Polecam artykuły poświęcone Prusom:

Duchowość “pogańskiego” Prusa. Trójca z Romowe.

Prūsai (Prusowie) cz.2 - Prusowie i ich życie

Na Ziemi Lubawskiej składano ofiary z ludzi?

 Geneza Ziemi Lubawskiej

 

 

 

Mapa Ziemi Lubawskiej, 
którą przygotowałem jakiś czas temu :)



1 komentarz:

  1. Jestem ciekaw jak dokładnie wyglądał ten rytuał zmywania chrztu.

    OdpowiedzUsuń