wtorek, 12 stycznia 2016

Dnia 7 lutego 1249 roku Zakon krzyżacki podpisał w Dzierzgoniu z plemionami pruskimi traktat pokojowy kończący I powstanie pruskie

W XIII wieku doszło do kilku powstań pogańskiej ludności pruskiej, która zbuntowała się przeciwko krzyżackiemu panowaniu. Podczas krwawych walk kilkukrotnie spustoszono ziemie położone nad Drwęcą i Welem – dwiema największymi rzekami przepływającymi przez Ziemię Lubawską. W książkach możemy przeczytać o trzech powstaniach pogan. Pierwsze toczyło się w latach 1242-1249. Drugie powstanie wybuchło w roku 1260 i trwało do 1274 roku. Natomiast trzecie wybuchło w roku 1295. Do największych zniszczeń na tych terenach doszło podczas drugiego powstania pruskiego, o którym pisałem w tym artykule: "1263 rok. Bitwa pod Lubawą"

Dziś chciałbym zachęcić Was do przeczytania postanowień pokoju (traktatu) dzierzgońskiego. Podpisano go 7 lutego 1249 roku. Jak się zapewne domyślacie jest to traktat pokojowy podpisany między zwycięskim Zakonem krzyżackim i pokonanymi plemionami pruskimi. Dokument został przetłumaczony na język polski przez ks. prof. A. Szorca z UWM w Olsztynie.



Pokój dzierzgoński z 7 lutego 1249 r. zawarty między plemionami pruskimi a Zakonem Krzyżackim za pośrednictwem legata papieskiego Jakuba z Leodium.

Do wszystkich, którzy będą oglądać ten list: Jakub archidiakon leodyjski kapelan papieski i jego pełnomocnik na Polskę, Prusy i Pomorze śle pozdrowienia imieniem Zbawiciela.



1. Wasza Miłość niech przyjmie do wiadomości, że między pruskimi neofitami a Zakonem, tzn. wielkim mistrzem i braćmi Domu Niemieckiego w Prusach doszło do poważnego zatargu w kwestii następującej: wspomniani neofici twierdzą, że od papieży Honoriusza i Grzegorza, poprzedników papieża Innocentego IV, który z opatrzności Bożej obecnie przewodniczy kościołowi Bożemu, było im zapewnione prawo do wolności dzieci Bożych, skoro zostali odrodzeni z wody i Ducha Świętego. Oni byli przekonani, że winni posłuszeństwo i uległość tylko samemu Chrystusowi i Kościołowi. Tymczasem wspomniani bracia, wbrew tym obietnicom zmuszali ich do uciążliwych posług i to do tego stopnia, że sąsiedni poganie słysząc o ich ucisku nie mieli ochoty poddać się pod słodkie jarzmo Ewangelii. Te sprawy przez dłuższy czas były przedkładane papieżowi, ten jednak nie zdołał urobić zdania, która ze stron ma rację. Przysyła więc mnie, abym uśmierzył to zarzewie konfliktu i pogodził zwaśnione strony, w tym celu dał mi pisma i zlecenia, abym strony zawezwał i pertraktował z nimi w celu rozstrzygnięcia kwestii spornych. Przychodzę więc do Prus z mandatu apostolskiego, z posłuszeństwa papieżowi, aby obie strony tu wezwać i pertraktować z nimi dla dobra zgody między chrześcijanami.


2. Najpierw więc wspomniani bracia zakonni skoro, jak mówią, gorąco pragną rozszerzać tu wiarę chrześcijańską i głosić imię Chrystusa wśród pogan, neofitom już nawróconym na wiarę chrześcijańską i ochrzczonym, a także poganom wokół mieszkającym, potencjalnym kandydatom do chrztu i nawrócenia, w obecności naszej i biskupa chełmińskiego Heidenryka przyobiecali prawo do kupna każdej rzeczy od dowolnego człowieka lub nabycia w inny godziwy sposób to co kupią lub inaczej nabędą będzie ich własnością, którą przekazać mogą spadkobiercom. Jeśli więc któryś z Prusów odejdzie z tego świata a ma syna lub córkę niezamężną, to oni będą spadkobiercami po zmarłym ojcu. W przypadku gdyby ktoś nie posiadał dzieci, a żyć będą jeszcze jego rodzice, oni będą spadkobiercami po zmarłym synu. Jeśli zaś nie ma nikogo, ani syna, ani córki, ojca czy matki, przy życiu pozostaje syn jego syna (wnuk), to on odziedziczy spadek. Gdy nie ma nikogo z wymienionych krewnych w linii prostej, wówczas dziedzictwo przechodzi na brata. W przypadku zaś śmierci brata jego syn odziedziczy po stryju.

3. Ustalenia te neofici przyjęli z wdzięcznością, uznając je sobie za korzystne, bowiem w czasach pogańskich prawo do dziedziczenia po ojcu mieli tylko synowie. Neofici wobec legata papieskiego i innych obecnych wyrazili zgodę na to, aby w przypadku braku uprawnionych spadkobierców, wszystkie ich nieruchomości przechodziły na wielkiego mistrza i zakonników i ich dom, albo na rzecz innego pana, który będzie rządził krajem. Również ruchoma własność, o ile przez neofitę nie zostanie zadysponowana, po jego śmierci przejdzie na Zakon.

4. Zakonnicy pozwalają neofitom na swobodne dysponowanie swoimi dobrami, to znaczy mogą oni je komu zechcą darować lub sprzedać. Mogą też zbywać swoje dobra nieruchome swoim pobratymcom, bądź Niemcom lub Pomorzanom pod warunkiem jednak, że nabywcy są chrześcijanami i złożą Zakonowi odpowiednią gwarancję, że sprzedający ziemię nie ucieknie do pogan lub do obozów wrogów Zakonu.

5. Zakon zezwala neofitom na sprzedawanie testamentów i dysponowanie w nich rzeczami ruchomymi i nieruchomymi. Jeśli jakiś neofita swoje nieruchomo-ści zapisze Kościołowi lub duchownemu, to ci obdarowani po roku czasu zobowiązani są te dobra odsprzedać spadkobiercom zmarłego, pieniądze zaś mogą zatrzymać sobie. Jeśli te dobra nie zostaną po roku sprzedane, wówczas przechodzą na własność Zakonu.

6. Zakon stoi na stanowisku, że ziemia zdobyta w Prusach jest własnością Stolicy Apostolskiej i zakonnicy dzierżą ją z nadania papieskiego, nie mogą więc bez zgody tejże Stolicy rzeczonych posesji w jakikolwiek sposób odstąpić. Neofici powyższe ustalenia dotyczące transakcji dobrami przyjęli z zadowoleniem. Ponadto uznali prawo Zakonu do pierwokupu w przypadku, gdy inni ubiegający się oferują taką samą cenę. Zakon zobowiązał się przestrzegać rzetelności w konkurencji i drugiej strony nie zmuszać do zaniechania udziału w licytacji.

7. Zakon gwarantuje neofitom zupełną swobodę w doborze partnera przy zawieranych zgodnie z prawem małżeństwach.

8. Neofici mogą sądownie dochodzić swoich praw przed trybunałem kościelnym i świeckim przeciw wszystkim osobom przez nich obwinianym i podejmować dowolne akty prawne.

9. Chłopcy pruscy zrodzeni z prawego łoża mają pełny dostęp do stanu kapłańskiego i zakonnego, zaś neofici z rodzin szlacheckich (ex nobili prosapia) mogą zaciągać się do stanu zbrojnego i zdobywać pas rycerski.

10. Ogólnie rzecz ujmując Zakon zapewnia neofitom pełną wolność osobistą, pod warunkiem jednak wytrwania przez nich przy religii chrześcijańskiej i w posłuszeństwie Stolicy Apostolskiej, a także i tu w Prusach Zakonowi. Neofici przystali na te warunki i wyraźnie zgodzili się na sankcje, że ci, którzy odstąpią od wiary chrześcijańskiej, tym samym utracą przyrzeczoną im wolność.

11. Neofici zapytani przez legata papieskiego, jakim pragną rządzić się systemem prawnym, po naradzie w swoim gronie odpowiedzieli, że prawem swoich sąsiadów Polaków, na co Zakon nie wyraził sprzeciwu. Na prośbę Prusów wykluczono możliwość w sądzie wymuszania zeznania przez przypalanie żelazem, a legat papieski ogólnie uchylił wszystkie te zapisy w prawie polskim, które mogą być niezgodne z prawem Bożym i kościelnym. Krzyżacy zobowiązali się nie zabierać od Prusów bez prawomocnego wyroku sądowego posiadłości ziemskich.

12. Neofici, zwłaszcza ci z Pomezanii, Warmii i Natangii, zostali przez legata pouczeni o innej jeszcze niewoli duchowej, w która popada każdy, nawet wolny człowiek, mianowicie wówczas, gdy popełnia grzech. Zrozumieli to i przyobiecali zaniechać zakazanych przez Kościół spopielania zwłok oraz pochówków pogańskich: grzebania ze zmarłymi w zbroi konia lub człowieka (żywego), czy choćby cennych przedmiotów. Zobowiązali się swoich zmarłych grzebać po chrześcijańsku i tylko na wyznaczonych cmentarzach.

13. Zaniechają dorocznych ofiar z owoców ziemi składanych bóstwu, które nazywają Kurche albo wszystkim innym bóstwom, bo te przecież nie są stworzycielami nieba i ziemi. Prusowie przyobiecali wytrwać w posłuszeństwie Kościołowi Katolickiemu. Obiecali też zrezygnować i nie korzystać z wyroczni wróżbitów nazywanych tulissones i ligossones, bo są to zwykli szarlatani i kłamcy. Oni zło nazywają dobrem, bo na pogrzebach sławią zmarłych za ich grzeszne czyny, takie jak napady i morderstwa. Ci wróżbici do góry wznoszą głownie i wołają, że widzą zmarłego na koniu pośrodku nieba, przy odzianego w lśniącą zbroję w orszaku innych rycerzy. Takimi to mamidłami karmią oni ludzi. Prusowie przyobiecali tych wieszczów ze swego środowiska wyeliminować.

14. Złożyli też obietnicę, że nie będą sprzedawać córek na żony i kupować synowych. Nuncjusz słyszał o panujących tu takich ich pogańskich zwyczajach, że ojciec kupuje za wspólne pieniądze kobietę na żonę sobie i w spadku pozostawiają synowi. Neofici przyobiecali, że odtąd żaden mężczyzna nie weźmie swej macochy na żonę, nie będzie kobiety ani sprzedawać ani kupować. Zezwala się natomiast mężczyźnie i kobiecie przy zaręczynach dawać w upominku przyszłym teściom stroje czy klejnoty, bądź też składać gwarancje o późniejszym dostarczeniu tych rzeczy. Jeszcze raz ci neofici obiecali nie pojmować za żony macoch, a ponadto żon swoich braci, ani kogokolwiek z rodziny do czwartego stopnia pokrewieństwa i powinowactwa. Nikogo też nie dopuszczą do spadkobrania, kto nie został zrodzony z prawego małżeństwa chrześcijańskiego.

15. Nikt nie waży się zabić swego dziecka, sam czy przez kogoś innego, publicznie czy prywatnie. Zobowiązali się do ośmiu dni po urodzeniu dziecka ochrzcić je w kościele przez księdza. W razie niebezpieczeństwa o życie dziecka, należy ochrzcić je w domu zanurzając trzy razy w wodzie przy jednoczesnym wypowiadaniu słów: Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Prusowie sami przyznali, że przez długi czas nie mieli ani świątyni ani kapłanów, przeto wielu z nich zmarło bez chrztu, wielu też pozostało do ochrzczenia. Obecnie obiecują przyjąć chrzest w ciągu miesiąca.

16. Prusowie musieli zaakceptować pewne konsekwencje, mianowicie że konfiskacie ulegną dobra tych rodziców, którzy z pogardy dla chrześcijaństwa nie ochrzcili swych dzieci, a także posesje dorosłych, którzy z uporu sami nie dali się ochrzcić. Jedni i drudzy zostaną wypędzeni w jednej sukni poza granice kraju zamieszkałego przez chrześcijan, aby nie siać zgorszenia wśród nawróconych.

17. Prusowie z Pomezanii przyobiecali, że do najbliższych Zielonych Świąt odbudują zburzone przez siebie kościoły w dwunastu miejscowościach. Tak zapisano je w dokumencie: Pozoloue (inaczej Ruitz), Pastelina, Lingues, Lyopiez, Chamor, Sancti Adalberti, Bobus, Geria, Prozile, Resia, Alt-Christbork, Raydez, Neu-Christbork. Warmowie przyobiecali w tym samym terminie, do Zielonych Świątek zbudować kościoły w miejscowościach Jedun, Saurimes, Bandalis, Silina, Wuntenowie, Brusebergue. Natangowie zaś mieli zbudować, też w tym samym okresie kościoły w miejscowościach: Labegow, Tummonis, i Sutwiert. Wszystkie w wyżej wymienionych miejscowościach kościoły neofici zobowiązali się nie tylko zbudować, ale zaopatrzyć w szaty, naczynia i księgi liturgiczne. Do tych kościołów będą przydzielone wsie, których mieszkańcy mają tam uczęszczać na nabożeństwa i przyjmować sakramenty święte. Przyobiecali wspomniani Prusowie zbudowane przez siebie kościoły tak wewnątrz wystroić, aby modlącym się w nich ludziom stanowiły one bardziej atrakcyjne miejsce kultu niż pogańskie ośrodki w lasach. Zgodzili się też, że gdyby w wyznaczonym czasie kościołów nie zbudowali, uczyni to wielki mistrz wspólnie z zakonnikami i kosztami obciąży Prusów, proporcjonalnie do ich stanu majątkowego.

18. Zakon przyobiecał do każdego z kościołów do roku po ich zbudowaniu dać księdza i przeznaczyć mu beneficja. Neofici zaś zobowiązali się do swoich kościołów parafialnych uczęszczać we wszystkie niedziele i święta. Zakon pragnąc, aby w tych kościołach na zawsze była w sposób godny sprawowana służba Boża, sam nie czekając na Prusów, należycie w obecności legata papieskiego je i plebana wyposażył w niezbędne rzeczy. Mianowicie, każdemu z proboszczów przeznaczył osiem łanów ziemi, w tym cztery pola omego i cztery lasu, ponadto dziesięcinę w wysokości 20 uncji, dwa woły, jednego konia i jedną krowę. Jeśli dziesięcina nie będzie przygotowana księdzu na dzień objęcia przez niego parafii, otrzyma on od zakonu do pieczenia chleba przyrząd zwany bladum pewną ilość piwa, karmę dla konia i zboże na zasiew. To mu powinno wystarczyć aż do czasu, kiedy zacznie napływać od ludzi dziesięcina. Zapewne wierni sami z wdzięcznością zapewnią duchownemu różne ofiary i legaty.

19. Krzyżacy zapewnili, że gdy dojdzie do uspokojenia i utrwali się pokój oni ze swoich dwóch trzecich powierzchni jaką otrzymają przy podziale Prus wybudują większą ilość kościołów i uposażą je.

20. Dorośli neofici zobowiązali się w Wielkim Poście powstrzymać od spożywania mięsa i napojów mlecznych, zaś we wszystkie piątki roku od mięsa. W niedziele i święta zaniechają prac służebnych. Przynajmniej raz do roku będą spowiadać się przed swoim proboszczem, na Wielkanoc przystąpią do Komunii św. i w ogólności wypełnią wszystkie obowiązki należące do chrześcijan.

21. Wspomniani neofici okazali wdzięczność za otrzymane łaski, przyszli do legata i sami zaoferowali, że po wsiach będą zbierać dziesięcinę i wymłócone zboże odstawiać do spichlerzy zakonnych, zwalniając przez to Krzyżaków od uciążliwego wędrowania od wsi do wsi, młócenia i zwożenia tejże dziesięciny.

22. Zobowiązali się ochraniać życie, dobre imię i prawa wielkiego mistrza i zakonników i nie dopuszczać do jakiejkolwiek zdrady. Gdyby zaś dowiedzieli się o jakimś spisku na Zakon, niezwłocznie doniosą o tym, aby ci na czas mogli podjąć środki obronne. Nie będą też z nikim zawierać przymierzy skierowanych przeciw Krzyżakom. Owszem na wyprawy wojenne Zakonu pójdą razem należycie wyekwipowani stosownie do swoich możliwości. Krzyżacy zaś obiecali legatowi uwalniać z niego każdego Prusa, który razem szedł na wyprawę i został pojmany przez wroga.

23. Aby to wszystko, co wyżej zapisane było po wsze czasy wiernie przestrzegane, pruski mistrz krajowy Heinrich von Wida dał swoją gwarancję. Również wspomniani neofici w obecności legata papieskiego złożyli przysięgę na wierne wypełnienie podjętych zobowiązań.

24. Powyższe ustalenia podjęte zostały za zgodą obu stron z zastrzeżeniem praw Stolicy Apostolskiej, a także przełożonych kraju, obecnych i przyszłych czasów, z zachowaniem wolności kościelnych, a także przywilejów i wolności wielkiego mistrza i braci zakonnych, którzy Pomezanom przebaczają ich występki, a ci nawzajem przewinienia Zakonu. Przedstawiciele obu stron w obecności legata przekazali sobie pocałunek pokoju.

25. Na upamiętnienie i świadectwo niniejsze pismo zostało zaopatrzone w pieczęć wspomnianego biskupa legata, który osobiście był przy tym obecny. Pod nieobecność wielkiego mistrza Ditryka von Gruningen pieczęcie przyłożyli jego zastępca komtur Bałgi i marszałek Zakonu Heinrich Botel.

Działo się dnia 7 lutego 1249 r.
 





Polecam tekst źródłowy:
Przywilej łowicki wydany 5 VIII 1222 r.



Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com




Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)
 

niedziela, 10 stycznia 2016

W styczniu 1920 roku Ziemia Lubawska powróciła do Macierzy


Żołnierze na Rynku w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)

              Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku. Jednak dopiero 10 stycznia 1920 roku uprawomocniły się postanowienia traktatu wersalskiego, dzięki którym Pomorze, a wraz z nim cała Ziemia Lubawska powróciły do Polski. Po 148 latach pruskiej niewoli, z krótką przerwą na czas przynależności do Księstwa Warszawskiego na tereny te znowu powróciła polska administracja. Od tej pory ziemie położone po obu stronach Drwęcy stały się obszarem przygranicznym. Na północnej i wschodniej granicy Ziemi Lubawskiej w okresie międzywojennym (1920-1939) przebiegała linia graniczna oddzielająca II Rzeczpospolitą od Rzeszy Niemieckiej. Długość granicy z Niemcami na omawianym terenie wynosiła ponad 100 km, z ośmioma przejściami granicznymi: m.in. w Radomnie, Rodzonem i Gierłoży.

               Wraz z przyłączeniem Pomorza do Polski rozpoczęło się wyzwalanie poszczególnych miast byłego zaboru pruskiego. W styczniu 1920 roku Błękitna Armia gen. Hallera wkroczyła do Nowego Miasta Lubawskiego, Lubawy i Lidzbarka Welskiego zwiastując ludziom wolność i niepodległość. Odrodzenie Ojczyzny, jako pierwsi na Ziemi Lubawskiej odczuli mieszkańcy Lidzbarka Welskiego, gdzie polskie oddziały pod dowództwem porucznika Jana Czerkieskiego wkroczyły 19 stycznia o godzinie ósmej rano. Mieszkańcy witali ich z radością, na domach i ulicach pojawiło się mnóstwo biało – czerwonych flag oraz napisy „Niech żyje Polska”. Z domów zrywano pruskie orły i ścierano niemieckie napisy. W wyzwolonym mieście natychmiast odprawiono mszę świętą, a później zorganizowano defiladę. Mieszkańcy ze łzami w oczach śpiewali „Boże coś Polskę”. Jeszcze tego samego dnia miasto opuściły wojska niemieckie, które pomaszerowały w kierunku Dąbrówna.

               Kolejnym wyzwolonym miastem było Nowe Miasto Lubawskie, a zaraz po nim Lubawa, którą wojska niemieckie opuściły 19 stycznia. Jeszcze tego samego dnia Lubawianie zaczęli wywieszać polskie flagi, a pierwszy polski burmistrz Stanisław Wolski o godzinie piętnastej powitał na lubawskim Rynku II baon 47 pułku piechoty Strzelców Kresowych. Członkowie miejscowego organu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” dbali o zachowanie porządku i bezpieczny przemarsz polskich oddziałów. Żołnierze, należący do gen. Hallera byli ubrani w błękitne mundury. W pełni uzbrojonym oddziałem wkraczającym do Lubawy dowodził podporucznik J. Ptaszek. Do naszych czasów dotrwał maszynopis autorstwa burmistrza, który następująco opisuje tamte wydarzenia: „A teraz poważnie wkracza na Rynek cały batalion wojska polskiego – II baon 47 pułku piechoty Strzelców Kresowych, w niebieskich mundurach hallerowskich, w pełnym uzbrojeniu. Obszerny Rynek zaledwie pomieścić może wojsko i tłumy rozentuzjazmowanego ludu”.

               Równie entuzjastycznie zachowywali się mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego, w którym przejęcie władzy z rąk niemieckich miało bardzo uroczysty charakter. Nad ranem, również 19 stycznia, niemieckie oddziały Grenschutzu odmaszerowały w kierunku Iławy. Tuż za nimi czmychali niemieccy urzędnicy, którzy przez lata pastwili się nad Polakami. Dla Nowomieszczan, którzy za młodu byli bici przez Niemców za każdym razem kiedy tylko w szkole albo urzędzie odezwali się w swoim ojczystym języku lub śmieli stwierdzić, że Kopernik nie był Niemcem musiały to być piękne chwile.

               Polskie oddziały wkroczyły do miasta tego samego dnia, o godz. piętnastej, od strony Kurzętnika. Na ich czele stał porucznik Ryszard Wybraniec, którego oficjalnie przywitał na Rynku burmistrz Nowego Miasta Lubawskiego Antoni Kycler oraz radca Bolesław Michałek. Zwieńczeniem uroczystości powitalnych była zabawa zorganizowana w pomieszczeniach nowomiejskiego progimnazjum.
              
               Początek 1920 roku dla mieszkańców ziemi lubawskiej miał bardzo patriotyczny wydźwięk. W styczniu nastąpiło wyzwolenie i powrót do ojczyzny, a na początku lutego tereny te odwiedził osobiście generał Józef Haller. Twórca Błękitnej Armii najpierw w dniu 7 lutego odwiedził Lubawę i jeszcze tego samego dnia udał się do Działdowa. Następnego dnia przybył do Lidzbarka Welskiego, gdzie ludność miasta przywitała go z wielką życzliwością. Innymi ważnymi osobistościami, które odwiedziły ziemię lubawską byli: marszałek Józef Piłsudski, który w połowie 1920 roku odwiedził Lidzbark, a 8 czerwca 1921 roku zawitał do Lubawy oraz prezydent Stanisław Wojciechowski, który w kwietniu 1924 roku zatrzymał się w Lidzbarku. Inny ważny gość zawitał do Lubawy w latach trzydziestych, a był nim inspektor armii, późniejszy marszałek Polski Edward Rydz – Śmigły.

Żołnierze na Rynku w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)


Procesja Bożego Ciała w wyzwolonym Nowym Mieście Lubawskim (fot. Krzysztof Kliniewski)

Na Rynku w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)

Rynek w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)

Rynek w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)

Rynek w Nowym Mieście Lubawskim. Okres międzywojenny. (fot. Krzysztof Kliniewski)



Autor: Tomek
Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com




Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)