niedziela, 2 lutego 2014

Prusowie z Ziemi Lubawskiej i ich sekret długowieczności.


Średniowieczna "Baba Pruska"
Aby w pełni zrozumieć ten artykuł zachęcam do zapoznania się z moimi poprzednimi postami:

            Na wstępie warto zaznaczyć, że Prusowie nie mają nic wspólnego z Niemcami. Każdy słysząc nazwy Prusy i Prusowie (Prusai) powinien zdawać sobie sprawę, że chodzi o naszych przodków. Prusowie przez setki, a według niektórych tysiące, lat zamieszkiwali obszar, który pokrywa się z obecnym województwem warmińsko-mazurskim i obwodem kaliningradzkim. Jedno wiemy na pewno byli tu oni szybciej niż Słowianie (Polanie), którzy w 966 roku przyjęli chrzest dzięki swojemu władcy Mieszkowi (Dagobertowi).
            Prusowie, z Ziemi Lubawskiej dzięki pokojowo prowadzonej przez Chrystiana (późniejszego biskupa Prus) misji chrystianizacyjnej przyjęli chrzest dopiero w 1216 roku, co potwierdził papież Innocenty III w swojej bulli "terra Lubouia" datowanej na 18 lutego 1216 roku.
                       
            Tym jednak co najbardziej mnie interesuje są opisy kronikarzy oraz pisarzy starożytnych (Herodota, Tacyta, Ptolemeusza), średniowiecznych np. Wulfstana (IX wiek), kronikarzy Zakonu Krzyżackiego (np. Piotra z Dusburga) i kronikarzy polskich z Janem Długoszem na czele. Zakon krzyżacki który od ok. 1230 roku rozpoczął zbrojny podbój Prus i siłą zmuszał ich do przyjęcia chrześcijaństwa niestety zapoczątkował proces rozkładu kultury pruskiej. Lech Niekrasz podaje, że w XIII wieku Krzyżakom udało się wymordować ponad 50 tys. Prusów (ludność całych Prus na początku XIII wieku, przed przybyciem Krzyżaków, raczej nie przekraczała 400 tys.).

 
Sekret długowieczności Prusów?

            Często słyszymy opowieści o tym, że ludzie w średniowieczu żyli krótko i się nie myli. Na niektórych stronach internetowych i w wielu książkach spotkałem się z opisami typu: średnia długość życia wynosiła 30 lat, inni twierdzą, że osoba w wieku lat 40 w średniowieczu uchodziła za starca. Nie będę wchodził w szczegóły ale jako historyk powiem Wam kochane czytelniczki i szanowni czytelnicy: NIE WIERZCIE W TAKIE GADANIE. Osoby, które głoszą takie hipotezy obliczają często długość życia w średniowieczu ze średniej długości życia. Problemem jest jednak to, że w tamtych czasach kobiety rodziły kilkoro, a czasem kilkanaścioro dzieci. Dzieci często ginęły (podczas pracy, ulegały wypadkom, zabite przez zwierzęta itp.), śmiertelność urodzeń też była wysoka (we wszystkich średniowiecznych "krajach"). Jeśli podliczymy dzieci, które zmarły/zginęły mająć kilka miesięcy albo kilka lat (a było ich dużo) to wówczas wychodzi średnia ok 40 lat. Tylko co z tego? Mamy dokumenty opowiadające o wielu duchownych, proboszczach, starych kapłanach itp. żyjących 80 i więcej lat. Są dokumenty sądowe, w których świadkowie często są w podeszłym wieku. Staruszków we wszystkich średniowiecznych krainach było wielu. W tym miejscu się zatrzymam, a jeśli ktoś chciałby pogłębić ten temat i dowiedzieć się więcej o średniowieczu to niech obejrzy poniższy filmik.





            Ok już nie marudzę i wracam do meritum, czyli sekretu długowieczności Prusów. Musicie wiedzieć, że w średniowieczu społeczeństwo pruskie cieszyło się doskonałym zdrowiem, potwierdza to przekaz kronikarzy oraz bardziej wiarygodne badania archeologiczno-antropologiczne. Masowe epidemie i liczne w średniowieczu choroby dziesiątkujące społeczności wielu krajów, nie dotykały Prusów. Postanowiłem, że wypiszę wszystko w punktach. Większość informacji jest oparta na najnowszych badaniach archeologiczno-antropologicznych oraz analizie zapisków kronikarskich. Informacje te znajdziecie w książce: Lech Z. Niekrasz, Gdzie jesteście Prusai? - link do darmowej wersji elektronicznej: http://prusowie.pl/dane/Gdzie_jestes_Prusai.pdf




Sekrety:
1. Sauna:  Każde pruskie gospodarstwo (kaym) było ufortyfikowane, czyli otoczone drewniano-ziemnymi umocnieniami. Na gospodarstwie mieszkała głowa rodu, z żoną albo wieloma żonami, z dziećmi i niewolnikami oraz niewolnicami. Na każdy kaym składało się kilka, a czasem kilkanaście mniejszych i większych drewnianych domów. Na takie gospodarstwo składały się: chata lub kilka chat dla członków rodziny, chaty dla niewolników, spichlerze na ziarno, stodoły, stajnie, suszarnie na zboże, studnia i łaźnie.
Te ostatnie były dla Prusów bardzo ważne. W każdej łaźni znajdował się piec z polnych kamieni, na które po podgrzaniu lano wodę. Było to coś w rodzaju sauny. Prusowie lubili dbać o swoją higienę i myli się często. Nawet jeśli prędzej pływali w jeziorze to i tak po powrocie na swoje gospodarstwo korzystali z łaźni, w których gorąca woda wylewana na kamienie tworzyła parę, umożliwiającą kąpiel parową. Jak to ładnie ujął polski kronikarz Jan Długosz: "łaźnie codzienną były potrzebą, równie u mężczyzn jak i u kobiet; utrzymywali bowiem, że wypędzały z ciała chorobę ostatniego przepicia i przedłużały życie"

 
2. Trunki:  Średniowieczni Prusowie pili wiele rodzajów trunków np: kumys (mleko kobyle) i miód. Ten pierwszy był dostępny najczęściej dla nobilów (władców mieszkających w grodach) oraz najbardziej zamożnych wojowników. Kumys to taki kefir z dodatkiem alkoholu. Tylko mleko uzyskiwano poprzez dojenie kobyły. Kumys był dla Prusów tym, czym piwo było (i jest) dla Polan. Miód był natomiast przeznaczony dla pospólstwa i niewolników. 
           Prusowie, jak podaje Długosz żyjący w XV wieku kronikarz:  "pili końskie mleko, a ono zwykle głowę zawraca". Napój ten nie był znany Polanom ani Germanom, znali go natomiast mieszkańcy zaludniający stepowe regiony Wschodu. Czy nie jest to dowód na to, że Prusowie wywodzą się z tamtych ziem, znad Wołgi i Dniepru? Prawdopodobnie kilkaset lat, może nawet ponad tysiąc lat przed Chrystusem przybyli oni na tereny obecnego województwa warmińsko-mazurskiego i obwodu kaliningradzkiego właśnie stamtąd.
            Miód był napojem syconym, czyli wymieszanym z wodą, gotowanym i pozostawionym do skwaśnienia. Później zaprawiano go szyszkami chmielu, dzięki czemu jego walory smakowe były zbliżone do trunków alkoholowych. Jako ciekawostkę można podać, że Prusowie nie znali piwa - ulubionego trunku Słowian (Polan).


3. Mięso: Prusowie słynęli ze swojej gościnności, dbania o higienę oraz zamiłowania do śpiewu (śpiewali przy każdej okazji). Gdybyś czytelniczko, bądź czytelniku w XIII wieku został ugoszczony (-ona) przez Prusów to posadzono by cię za wielkim stołem, a pośladki twoje by spoczęły na krześle lub leżącym w chacie pniu drzewa. Na środku chaty by płonęło ognisko, a otwór w ścianie, zwany w języku pruskim lanxto, by spełniał rolę okna i zarazem pełnił funkcje komina, czyli otworu na ujście dymu.
            Jednej potrawy na stole Prusów nigdy nie brakowało, a było nią mięso. Prusowie, jako ludzie długowieczni kochali wyroby pochodzenia zwierzęcego, badania archeologiczno-antropologiczne dowodzą, że lud ten cieszył się doskonałym stanem zdrowia, a mężczyźni dożywali sędziwego wieku. Poza tym bardzo dużą odpornością na choroby cieszyły się pruskie kobiety. Jak to ładnie ujął Lech Z. Niekrasz: "Prusów nie doświadczały masowe i mordercze epidemie, które wyludniały wielkie połacie średniowiecznej Europy".
            Prusowie jedli mięso w postaci surowej, gotowanej, pieczonej oraz suszonej. Ze zwierząt hodowlanych preferowali: nierogaciznę, owce, kozy i koninę. Poza tym konsumowali zwierzynę upolowaną, czyli dziczyznę. Specjalizowali się w wyrabianiu kiełbas. Głównym składnikiem jednej z pruskich zup o nazwie iuse, przyrządzanych w glinianych garnkach, były sproszkowane kawałki ususzonego mięsa.


4. Nabiał: Suris (sery) i auctan (masło), poadamynan (surowe mleko),  ructan-dadan (kwaśne mleko kobyle). Przytoczone pruskie nazwy produktów mlecznych oraz badania archeologiczne potwierdzają, że mleko kobyle i jego wyroby były ważnym składnikiem pruskiej diety. Profesor Okulicz - Kozaryn trafnie zauważa, że "na bardzo starą tradycję gospodarki nabiałowej wśród Prusów wskazuje fakt, że wszystkie nazwy z nią związane posiadają rdzennie pruską etymologię i nie zostały zapożyczone z języków obcych".
       
    
5. Jedli to co rosło w dziewiczej puszczy oraz to co rosło w ich ogródkach:
            Prusowie kochali przyrodę, wierzyli, że nawet niszczenie kory drzewa i łamanie gałęzi jest czymś złym. Traktowali puszczę, która ich otaczała jak świętość. Jeśli musieli wyciąć drzewo albo upolować zwierzę to robili to tylko w ostateczności, nigdy dla przyjemności.   
            Prusowie w swojej diecie preferowali zioła oraz jarzyny z przydomowych ogródków, w których najczęściej rósł groch, bób oraz rzepa. Uprawiali też zieleninę w postaci lebiody, pokrzywy i szczawiu. Z owoców leśnych na pruskim stole można było znaleźć owoce leśne (jagody, jeżyny, maliny i poziomki). Pruskie gospodynie przyrządzały z owoców susz na zimę, którym urozmaicały liczne potrawy mączne.
           
6: Pieczywo - chleb, wyroby mączne fundament diety Prusów: Produkty rolne, zboże stanowiło fundament diety Prusów. Przerabiali oni zboże w kamiennych żarnach na mąkę, z której piekli wiele różnych gatunków chleba. Sompisenis (chleb gruby razowy), geits (chleb żytni) to tylko niektóre z pruskich nazw. Meltan, czyli potrawa z moczonych, suszonych i mielonych ziaren owsa. Jak zauważa Lech Z. Niekrasz jest to potrawa podobna do czegoś co "zachowało się do niedawna na Białorusi, gdzie z owsa przyrządzano gorzkawy w smaku i popijany słodkim mlekiem kisiel".
Na zakończenie należy dodać, że Prusowie znali technologię tłoczenia oleju z maku, lnu i konopi oraz wytwarzali mydło z mieszanki tłuszczu zwierzęcego i wody.





Kilka średniowiecznych przepisów
Niektóre przepisy te znali zarówno Słowianie (Polanie) jak i Prusowie. Inne były Prusom obce.
I. Przepis na średniowieczne cukierki. Ich najdroższym składnikiem był cukier brązowy, który był bardzo drogi. Dlatego większość ludzi słodziła potrawy miodem. Mała miseczka cukierków w średniowieczu kosztowała czasem tyle co koń z wyposażeniem. Na takie smakołyki mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi ludzie: biskupi, proboszczowie, możni, władcy, książęta, niektórzy rycerze, a w czasach późniejszych niż średniowiecze szlachta i magnateria.
Jean Verdon w książce pt. "Przyjemności średniowiecza" podaje ciekawe informacje na temat cukru: "(...) Cukier, dotąd mało znany we Francji, rozpowszechnia się pod koniec XIV wieku. Prawdziwą namiętnością do cukru zapałał wiek XV, zwłaszcza w tych krajach śródziemnomorskich, w których uprawia się trzcinę cukrową". Ciężko jest stwierdzić kiedy cukier i cukierki pojawiły się na terenie Polski. Podejrzewam, że elity polskie znały ten przysmak już w XIV, a może nawet w XIII wieku.



II. Sosy w średniowieczu:  dwie trzy miary gorczycy, zmiel utucz w moździerzu. Główny składnik to czosnek i pietruszka, gorczyca, jabłko, cynamon, imbir. Przepis na średniowieczny sos czosnkowy z imbirem i cynamonem:

Składniki:

20 ząbków czosnku
2 czubate łyżki miękiszu czerstwego chleba
250 ml bulionu
1/4 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki cynamonu
szczypta goździków
sól

Przygotowanie:

18 ząbków czosnku pieczemy przez 30 minut w folii aluminiowej w piekarniku nagrzanym do 200°C. Chleb namaczamy w małej ilości bulionu.

Obieramy ząbki pieczonego i surowego czosnku. Wszystko ucieramy, dodając powoli resztę bulionu i przyprawy, aż powstanie jednolita, aksamitna masa. Solimy, stawiamy na ogniu, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez parę minut. Podajemy na gorąco - źródło sosu: http://puszka.pl/przepis/5169-agliata-sredniowieczny_sos_czosnkowy_z_imbirem_i_cynamonem.html








Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com






Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)
            

Ostatnia aktualizacja artykułu: 10 II 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz