Legendy związane z Kurzętnikiem
Legenda: Gniew czarnej księżniczki
Księżniczka odziana w czarną suknię uchodzi za strażniczkę zamku w Kurzętniku. Pojawia się zazwyczaj około północy, przechadzając się wzdłuż zamkowych murów. Z daleka słychać brzęk pęka kluczy, który ma przytwierdzony do paska, a jej długie, ciemne włosy, nieraz rzucają cień na ziemię.
Pewnego razu dzieci burmistrza bawiły się na zamkowej górze i zabrały stamtąd kilka kamyków do zabawy. Kiedy nastała noc i dzieci ułożyły się do snu, duch księżniczki przyszedł do nich we śnie.
- Odnieście na górę to, coście z niej zabrały. Należy to do zamku, nie do was...
Zbudzone dzieci nie mogły uwierzyć, iż miały ten sen, jednak zignorowały wolę zjawy. Kolejnej nocy jednak senny koszmar powtórzył się. Tym razem jednak oczy księżniczki były pełne gniewu. Ostrzegła dzieci.
- Jeśli nie odniesiecie kamieni na zamkową górę, stanie się coś bardzo złego. Kara was nie ominie za zabranie tego co do was nie należało.
Tym razem dzieci się wystraszyły. Zabrały kamienie, lecz nie odniosły ich na zamkową górę. Wyrzuciły je do Drwęcy z nadzieją, iż wystarczy to zjawie. Daremne były to nadzieje. Księżniczka pojawiła się w ich snach po raz trzeci. Jej gniew był tak straszliwy, że dzieci struchlały. Ostrzegła je, że daje im ostatnią szansę na odniesienie kamieni.
Rankiem następnego dnia dzieci pobiegły nad rzekę, by wyłowić wyrzucone kamienie i odnieść je na zamkową górę. Gdy to uczyniły, zjawa nigdy już nie pojawiła się w ich snach.
Legenda: Rycerz i jego lutnia
W XV wieku na zamku w Kurzętniku mieszkał rycerz krzyżacki, którego największą miłością była gra na lutni. Gdy słońce chyliło się już ku zachodowi i cichł gwar, siadywał na murach i grał najpiękniejsze melodie, wprawiając wszystkich w szczery zachwyt. Tak bardzo był przywiązany do swej lutni, że zabierał ją ze sobą wszędzie, dokąd się udawał.
W owym czasie jednak przygotowywano się do walnej wyprawy pomiędzy rycerzami Zakonu Krzyżackiego a wojskami polskimi. Rycerz, jak i pozostali, musiał stawić się pod swymi chorągwiami, a że wszyscy w pośpiechu opuszczali zamek w Kurzętniku, zapomniał o lutni. Jej brak uświadomił sobie dopiero na polu bitwy pod Grunwaldem. Ogarnął go wielki smutek, lecz nie było już odwrotu. Z nadzieją w sercu ruszył do bitwy, choć myśli jego wciąż krążyły wokół instrumentu.
Nie było mu jednak dane powrócić na zamek w Kurzętniku ani zagrać kolejnej pieśni. Nie powrócił już żywym. Zginął bowiem podczas krwawej bitwy.
Od tego czasu, każdego roku piętnastego lipca, jego duch pojawia się w ruinach zamku w Kurzętniku, a wokół słychać piękne melodie grane na lutni.
Legenda: Złoto w ruinach zamku ukryte
W jednej z gór otaczających Kurzętnik jest ukryte wspaniałe miasto i zamek o czterech wieżach, niegdyś ku niebu sięgających. Pewnego razu w tych okolicach bawiły się dzieci i znalazły niewielką dziurę - wielkości mysiej jamy. Z ciekawości zaczęły w niej grzebać i po jakimś czasie otwór był tak duży, jak ludzka głowa. Śmiechy się rozległy i jeden z chłopców dla zabawy wrzucił do środka czapkę kompana. Ten nie chciał bez niej wracać do domu i rad nierad przecisnął się porzez dziurę i opuścił na dół.
Niespodziewanie znalazł się w wielkiej komnacie, lecz nim zdążył się rozejrzeć dookoła, podeszła do niego jakaś niewiasta w długiej, zwiewnej szacie i popatrzyła nań z uwagą.
Zląkł się chłopiec tym widokiem i cofnął o kilka kroków. Nie miał jednak czasu na ucieczkę, więc podniósł na panią wzrok.
- Po coś tu przyszedł, młodzieńcze? - zapytała.
Nie chciał kłamać. Rozłożył bezradnie ręce.
- Po moją czapkę - odrzekł po prostu.
Skinęła głową i pochyliwszy się, podniosła leżącą na ziemi czapkę, lecz nim ją oddała, nasypała do niej złota.
- Zabierz ją więc, a złoto oddaj swej biednej matce - dodała niewiasta.
Chłopiec podziękował żarliwie i spiesznie wydostał się na ziemię, budząc wielkie zdumienie u czekających na niego kompanów. Dziura zaś zamknęła się sama.
Wieść o tym zdarzeniu rozniosła się po okolicy, budząc nie tylko uznanie, ale i zazdrość wielką. A był wśród słuchaczy pewien chciwy człowiek, który postanowił opuścić do tajemnej komnaty swego syna. Odszukali to miejsce i wykopali otwór. Ojciec opuścił ostrożnie chłopca, w duchu ciesząc się już ze złota, które mu przyniesie.
Niespodziewanie rozległ się pomruk, jakby z głębi idący, zatrzęsła się ziemia i dziura zamknęła się sama. Przerażony ojciec wezwał co rychło mieszkańców, by pomogli mu syna ratować. Rozpoczęto więc szukanie, które trwało kilka dni.
Chociaż rozkopano całą okolicę, aż powstał znaczny parów, nie odnaleziono ani chłopca, ani komnaty podziemnej. W końcu pojawiła się przed nimi niewiasta w czarnej sukni. Gdy zamarli w wielkim przerażeniu, nakazała im porzucić dalsze poszukiwania i do domów powrócić.
Legenda: Trzej bracia i tunel wiodący z Kurzętnika do Bratiana
Spotkałem się z kilkoma wersjami, legend o trzech braciach i tunelu wiodącym z Kurzętnika do Bratiana. Postanowiłem zebrać razem je wszystkie i ułożyć z nich spójną opowieść.
A więc zacznijmy:
Dawno temu, kiedy na Ziemi Lubawskiej istniały jeszcze Święte Gaje, w których modlili się pogańscy Prusowie z plemienia Sasinów (Zajęcy) przybyło na Ziemię Lubawską trzech braci. Towarzyszyli zapewne pierwszym misjonarzom, którzy razem z biskupem Chrystianem w XIII wieku wprowadzali na tych terenach Chrześcijaństwo. Zakon Krzyżacki też już tu był ponieważ jeden z trzech braci, Janem zwany, do Krzyżaków należał. Imiona pozostałych dwóch braci pozostają dla nas tajemnicą.
Jan pochodził z Sandomierza i zbudował drewniany zameczek we wsi, którą obecnie, w XXI wieku, nazywamy Bratianem. Pozostali dwaj bracia również zbudowali swoje zamki. Jeden we wsi Tylice, a drugi w miasteczku Kurzętnik.
Pewnego dnia między braćmi z Kurzętnika i Bratiana doszło do ostrego sporu. Poszło o podział majątku rodowego. Obaj bracia, po wyzwiskach, przysięgli sobie na wszystkie świętości, że nigdy już nie będą się ze sobą spotykali na tej ziemi za ludzkiego życia. Na początku pałali do siebie nienawiścią jednak mijały dni, a potem miesiące i lata. Z czasem obaj jakoś zapomnieli o wzajemnej niechęci, a czas wyleczył wszystkie rany. Co jednak mieli począć? Złamać obietnicę i narazić się na męki piekielne? Wszak złożyli przysięgą na wszystkie świętości! A w średniowieczu religii nie traktowano przedmiotowo. O nie przedmiotowe traktowanie religii jest znakiem naszych czasów. Przysięgę, klątwy, siłę modlitwy i wiarę w Boską opiekę w średniowieczu traktowano poważnie. Człowiekowi XXI wieku będzie raczej trudno zrozumieć to jak w średniowieczu ważna dla ludzi była religia, wiara i tradycja.
Tak więc nienawiść między braćmi przeminęła ale spotkać się "na tej ziemi" nie mogli. Co więc mieli począć? Otóż wymyślili, że spotkają się pod ziemią! Obaj zaczęli kopać tunel (Jan kopał z Bratiana, a drugi brat z Kurzętnika), porozumiewali się dzięki trzeciemu bratu (z zamku w Tylicach), który odwiedzał obu i przekazywał wieści. Po wielu miesiącach ciężkich prac, kopania i wzmacniania tuneli aby się nie zawaliły w końcu się spotkali. Cóż to były za emocje, w końcu mogli się uściskać i wzajemnie za wszystko przeprosić. Zaiste musiało to być dla nich niesamowite przeżycie.
Czytelniku teraz pewnie myślisz, że to wszystko to tylko legenda. Zapewne uważasz, że kopanie tunelu między dwiema oddalonymi od siebie miejscowościami jest niemożliwe. Ja jednak powiem Ci, że jest to jak najbardziej prawdopodobne. Regionaliści potrafią się przyjrzeć takim sprawom blisko i dokładnie.
Dowodów na istnienie podziemi w średniowieczu mamy wiele. Jednym z nich jest umiejętność logicznego myślenia. Czy patrycjusze, czyli najbogatsi mieszkańcy miast (np. Nowego Miasta Lubawskiego) godziliby się na mieszkanie za murami obronnymi gdyby nie byli pewni, że w razie oblężenia zdołają uciec? A żołnierze, którzy stali na murach miejskich podczas oblężenia, w razie ostrzału miasta biegali po murach od baszty do baszty? Czy może przechodzili między basztami podziemnymi przejściami? Moim zdaniem przechodzili pod ziemią.
Dowodów na istnienie podziemnych korytarzy w Olsztynie, Lubawie, Szymbarku, Kurzętniku, Nowym Mieście Lubawskim, Bratianie i innych miejscowościach jest wiele. Jeden z szanowanych regionalistów, Pan Tomasz Sowiński w książkach "Tajemnice Warmii i Mazur oraz poligon STABLACK" i "Prusowie i Krzyżacy w mrokach tajemnic" pisze o podziemnych tunelach na obszarze dawnych Prus (m.in. województwa warmińsko-mazurskie). Tunele były pod każdym średniowiecznym miastem i pod każdym zamkiem. To fakt niezaprzeczalny.
Jednak tunel, który kopali bracia z Kurzętnika i Bratiana nie miał charakteru obronnego. Obaj bracia chcieli się po prostu spotkać pod ziemią. Czy jest możliwe, że legenda mówi prawdę? W latach 1992-2000 kiedy chodziłem do szkoły podstawowej uczono mnie, że każda legenda posiada ziarenko prawdy, a coś co było kiedyś faktem po kilku wiekach może się stać legendą, a potem mitem.
W legendzie o trzech braciach i tunelu ziarenkiem prawdy są opowieści najstarszych z okolicznych mieszkańców. Twierdzą oni, że kiedyś, kiedy rzeka Drwęca była czystsza niż obecnie, podczas wyprawy łodzią po rzece w czasie słonecznego dnia można było dostrzec na dnie fragmenty kamiennego muru. Fragmenty te znajdowały się na dnie Drwęcy blisko ruin zamku w Bratianie. Mur na dnie rzeki przebiegał tak jakby łączył obydwa brzegi. Najstarsi ludzie opowiadali, że stanowił on górną część podziemnego tunelu.
Bibliografia:
Grabowski Stanisław, Z dziejów Kurzętnika i okolic, Warszawa 2008
Grabowski Jan, W cieniu bratiańskiego zamku, Warszawa 2010.
Kętrzyński Wojciech, O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich, Olsztyn 2009.
Koprowska-Głowacka Anna, Legendy i podania Ziemi Chełmińskiej, Gdynia 2009.
Kuczyński Stefan, Wielka wojna z Zakonem krzyżackim w latach 1409-1411, Warszawa 1987.
Nadolski Andrzej, Grunwald 1410, Warszawa 2003.
Regliński Roman Apolinary, W kręgu legend krzyżackich, Gdynia 2008.
Śladami Jagiełły w okolicach Lidzbarka [w:]
http://www.lidzbark.zhp.pl/przewodnik.htm,
1410 pod Kurzętnikiem, Drwęca, czerwiec 1995.
Hasło: Kurzętnik [w:] Sulimierski Filip, Walewski Władysław, Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich, T. IV, 1880 – 1992 Warszawa, s. 946 (wersja elektroniczna: http://dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_IV/946).
"Diecezja chełmińska. Zarys historyczno statystyczny", Pelplin 2008.