czwartek, 7 kwietnia 2011

Drugie powstanie Prusów 1260-1274

Ziemia Lubawska do XIII wieku była zamieszkiwana przez pogan, a precyzyjniej przez pruskie plemię Sasinów (Zajęcy). Prusowie byli podzieleni na wiele plemion (np. Warmów, Natangów, Pomezan, Pogezan) i zamieszkiwali tereny obecnego województwa warmińsko-mazurskiego oraz obwodu kaliningradzkiego. 

Na początku XIII wieku jeszcze przed przybyciem na te tereny Zakonu krzyżackiego arcybiskup gnieźnieński Henryk Kietlicz postanowił zorganizować w Prusach misję chrystianizacyjną. Na jej czele postawił Chrystiana, mnicha z opactwa cystersów w Oliwie. Biskup Chrystian dzielnie nawracał Prusów, a w 1216 roku udało mu się namówić do przyjęcia Chrztu dwóch znacznych pruskich rijkasów (nobilów), Surwabunę z okolic obecnej Lubawy oraz Warpodę z Ziemi Łężańskiej (Lanzanii).


Mapa przedstawia Ziemię Lubawską w pierwszej połowie XIII i XIV wieku
Surwabuno za namową biskupa udał się razem z Warpodą do Rzymu, gdzie odbywały się obrady Soboru Laterańskiego IV. Ten sam papież, który przyjmował świętego Franciszka z Asyżu przyjął i ochrzcił też władcę z Ziemi Lubawskiej. Spróbujmy odtworzyć tamte chwile:
           


         Surwabuno i Warpoda, tak jak pozostali pruscy wojowie, byli dumnymi Prusami. Pierwszy z plemienia Sasinów, a drugi z ludu Warmów. Ziemie pierwszego na południu graniczyły z Mazowszem, a drugi władał terenami nad morzem położonymi - blisko jego ziem Elbląg i gród Zantyr zbudowano, osada Truso też tam kiedyś stała, a krainę do dziś dnia się Warmią nazywa. Obaj zapewne stanęli przed Innocentym III z włócznią i tarczą (słynnym pruskim pawężem). Z pewnością przybyli do Stolicy Apostolskiej razem ze swoimi drużynami, a więc grupą najmężniejszych wojowników. Obaj władcy oddali swe ziemie, grody i pola pod opiekę papieża, przyjęli sakrament chrztu i zdecydowali się odstąpić od religii przodków. Dawni poganie, dzielni pruscy wojownicy byli zapewne wstrząśnięci widząc bogactwo i poziom infrastruktury w Państwie Kościelnym. Wkraczając do Rzymu musieli być pełni podziwu i zarazem przerażenia, że stawiali kiedyś zbrojny opór cywilizacji stojącej od nich na o wiele wyższym poziomie. Utwierdzili się zapewne w tym, że przyjęcie chrześcijaństwa jest dla nich jedynym i najlepszym rozwiązaniem. Razem z chrześcijaństwem szedł wyższy poziom życia, pewna gwarancja bezpieczeństwa, edukacja - wszak przez setki lat duchowni kształcili prostych i możnych, budowali szkoły parafialne i tłumaczyli poganom, że natura, gwiazdy, drzewa, kamienie itp. nie są bogami.
            Jakże wielkie musiało być zdumienie papieża Innocentego III? Ciekawe czy tak jak na filmie pt. "Święty Franciszek z Asyżu" wstał on ze swego tronu i podszedł tak jak do św. Franciszka przywitać nowo nawróconych dumnych i dzielnych wojowników, których przodków nie dał rady pokonać nawet Bolesław Krzywousty podczas licznych wypraw wojennych. Wydarzenie to było zapewne wyjątkowe i przejmujące, a papież potwierdził je specjalną bullą wydaną 18 lutego 1216 roku, w której po raz pierwszy w historii użyto nazwy "terra Lubouia", czyli Ziemia Lubawska. Tak oto chrzest przyjęli i od ślepej wiary w pogańskich bogów odstąpili: Warpoda z Ziemi Łężańskiej - Lanzanią przez wielu nazywanej położonej w północnej części Wysoczyzny Elbląskiej - i Surwabuno, rijkas z grodu, który dziś Lubawą nazywamy.


Powyższa historia dotyczy wydarzenia historycznego, jednak sam opis jest stworzoną przeze mnie fikcją literacką. Faktem jest jednak, że nawrócenie obu władców przez Chrystiana było wydarzeniem tak znacznym i doniosłym, że w nagrodę w 1216 roku papież Innocenty III mianował Chrystiana biskupem całych Prus. Całe Prusy, a więc Ziemia Sasinów również stały się jego diecezją. Biskup Chrystian otrzymał wiele przywilejów: dysponował wyłącznym prawem do udzielania zezwoleń na wchodzenie zbrojnych oddziałów do Prus, był odpowiedzialny za prowadzenie misji chrystianizacyjnych, nadawanie odpustów uczestnikom krucjat oraz za karanie nieposłusznych karami kościelnymi. 

            W tym miejscu warto dodać, że biskup Chrystian nawracał Prusów w sposób pokojowy, w przeciwieństwie do Krzyżaków, którzy pojawili się na Ziemi Sasinów i w Lubawie ok. 1230 roku.

            Biskup Chrystian na terenie Ziemi Sasinów założył wiele szkół misyjnych, zbudował liczne kościoły oraz wykupywał dziewczynki pruskie, które poganie czasem mieli w zwyczaju zabijać. Dlaczego to robili? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, zbyt duża ilość dziewczynek w okresie nieurodzaju, wojen, była dla nich zapewne problematyczna. Poza tym wierzyli, że każdy zabity Prus odrodzi się jako daleki krewny, a jego życie będzie bardziej dostatnie od obecnego. Na wiarę w życie pozagrobowe Prusów nieco światła rzuca (stronniczy i anty pruski) traktat dzierzgoński z 7 lutego 1249 roku. Oto jego fragment, w którym pokonani przez Krzyżaków Prusowie mieli obiecać odstąpienie od pogańskich praktyk: "Zaniechają dorocznych ofiar z owoców ziemi składanych bóstwu, które nazywają Kurche albo wszystkim innym bóstwom, bo te przecież nie są stworzycielami nieba i ziemi. Prusowie przyobiecali wytrwać w posłuszeństwie Kościołowi Katolickiemu. Obiecali też zrezygnować i nie korzystać z wyroczni wróżbitów nazywanych tulissones i ligossones, bo są to zwykli szarlatani i kłamcy. Oni zło nazywają dobrem, bo na pogrzebach sławią zmarłych za ich grzeszne czyny, takie jak napady i morderstwa. Ci wróżbici do góry wznoszą głownie i wołają, że widzą zmarłego na koniu pośrodku nieba, przy odzianego w lśniącą zbroję w orszaku innych rycerzy. Takimi to mamidłami karmią oni ludzi. Prusowie przyobiecali tych wieszczów ze swego środowiska wyeliminować".


Dokument papieża z 1216 roku jest pierwszym źródłem pisanym, w którym pada nazwa Ziemia Lubawska (Terra Lubouia lub terra lubawia). Misja cysterska prowadzona m.in. na terenie obszaru położonego na wschód od Drwęcy, zajętego wówczas przez ludność sasińską powinna pozbawić stronę polską (książąt mazowieckich) pretekstu do najazdów i wymuszania danin. Możliwe, że Prusowie z Ziemi Lubawskiej dostrzegli w nowej religii sprawniejszy od systemu wierzeń i kultów pogańskich instrument, wspierający ewolucję polityczną społeczeństwa. Papież Innocenty III docenił działalność misyjną biskupa Chrystiana  i w 1216 roku postawił go na czelne nowo utworzonego biskupstwa pruskiego (w granicach którego znajdowała się Ziemia Lubawska). Tym samym został on mianowany przez „głowę” Kościoła pierwszym biskupem misyjnym dla Prus. Była to nagroda za nawrócenie Sasinów z Ziemi Lubawskiej oraz innych plemion pruskich osiadłych na prawym brzegu Wisły i w Pomezanii.

Od początku XIII wieku na pograniczu polsko – pruskim mnożyły się starcia zbrojne. W latach dwudziestych plemiona pruskie stały się stroną atakująca i zaczęły coraz odważniej zapuszczać się na tereny kontrolowane przez chrześcijan. W tym samym czasie na nowo nawróconej Ziemi Lubawskiej trwały walki między ochrzczonymi Prusami, zwanymi neofitami, a pogańską ludnością, która nie chciała odejść od rodzimej wiary. Starcia były bardzo krwawe i ostatecznie doprowadziły do zniszczenia Lubawy oraz wielu okolicznych miejscowości. Wojna domowa na Ziemi Lubawskiej i coraz liczniejsze najazdy pogańskich Prusów coraz bardziej niepokoiły chrześcijańskich władców z Mazowsza. Rycerze Konrada mazowieckiego oraz zakon rycerski Braci Chrystusa nie potrafili podołać pruskim najazdom. Sytuację z tamtych lat jednostronnie przedstawia Kronika oliwska, w której czytamy: „W owym czasie Prusowie obelżywie napadali na ziemie chrześcijańskie (…), ogałacali je z ludności, niszczyli ogniem i zabijali mężczyzn, kobiety i dziewice bezcześcili oraz brali do wiecznej niewoli (…) ”. Piszę jednostronnie ponieważ powszechnie znany jest fakt, że chrześcijanie z Zachodniej Europy często zapuszczali się wgłąb Prus wracając z licznymi łupami.

Ziemia Lubawska w pierwszej połowie XIII wieku
(Źródło mapki: Okulicz - Kozaryn Łucja, Dzieje Prusów)

Ok 1230 roku książę Konrad Mazowiecki sprowadził na tereny Ziemi Chełmińskiej Zakon Niemiecki Najświętszej Maryi Panny – potocznie zwany Krzyżakami (Kreuzritter) lub Zakonem Krzyżackim, który miał pomóc w odparciu pruskich ataków i prowadzeniu akcji chrystianizacyjnej. Niestety przebiegli zakonnicy poza nawracaniem pogańskich Prusów rozpoczęli budowę własnego państwa oraz zagarnęli dobra biskupa Chrystiana.


Wielka bitwa w okolicy Lubawy

W XIII wieku doszło do kilku powstań ludności pruskiej, która zbuntowała się przeciwko krzyżackiemu panowaniu. Podczas krwawych walk kilkukrotnie spustoszono ziemie położone nad Drwęcą i Welem – dwiema największymi rzekami przepływającymi przez Ziemię Lubawską. Do największych zniszczeń na tych terenach doszło podczas drugiego powstania pruskiego, które trwało od 1260 do 1274 roku. W pierwszych latach powstania Prusowie z plemienia Sudatów zdobyli oraz doszczętnie zniszczyli Lubawę i znajdujący się w niej drewniany wówczas zamek. W 1263 roku Herkus (Henryk) Monte, słynny wódz pruskiego plemienia Natangów, któremu poświęcono kilka książek najechał Ziemię Chełmińską, a kiedy wracał „szczęśliwy” z łupami i niewolnikami do Prus jego wojska zostały zaatakowane przez pościgowy oddział krzyżacki z mistrzem krajowym Helmerichem von Wurzburgiem na czele.

Obie armie stoczyły wówczas bitwę w dolinie między wzniesieniem Fiugajki a wsią Fijewo znajdującą się kilka kilometrów od Lubawy. Prusowie pod dowództwem Herkusa Monte pokonali krzyżaków, wciągając ich w zasadzkę. Poganie w krytycznej fazie bitwy uciekli w zarośla na wzgórzu Fiugajki. Krzyżacy rozpoczęli pościg podczas, którego rozproszyli się po okolicy. Prusowie wówczas ponownie zaatakowali i takim sposobem rozgromili chrześcijan. W bitwie tej poległo czterdzieścioro braci zakonnych w tym sam mistrz krajowy Helmeryk. W historiografii niemieckiej bitwę tą nazywa się największą klęską chrześcijan w walce z poganami. Krzyżacki kronikarz Piotr z Dusburga opisuje krzyżacką klęskę w następujący sposób: „(...) polegli w niej prawie wszyscy znakomici i doborowi mężowie, których mądrość i zapobiegliwość rządziła ziemią pruską i kierowała wojnami. W miejscu tej bitwy mieszkał później pewien pustelnik, który wiele razy widział nocą palące się świece; ich obecność najwyraźniej świadczyła o tym, że polegli tam mężowie otrzymali już koronę męczeńską od Króla Męczenników” . Krzyżaccy kronikarze opisując tą bitwę nigdy nie wspominają o Lubawie, co może sugerować, że 1264 roku osada ta cały czas leżała w gruzach po najeździe Sudawów sprzed czterech lat.


Grodziska

Na terenie Ziemi Lubawskiej znajduje się kilkanaście grodzisk, czyli pozostałości po wczesnośredniowiecznych grodach. Spełniały one zarówno rolę punktów strażniczych jak i miejsce, w którym mogli schronić się mieszkańcy podgrodzia i okolicznych lauksów. Grody na Ziemi Lubawskiej były warownymi „twierdzami” często otoczonymi przez drewniano – ziemne wały, fosy, a czasami palisady. Niewątpliwie służyły one jako siedziby władców opolnych, a w późniejszym okresie feudalnych. Najczęstszym powodem budowy grodów we wczesnym średniowieczu było istnienie zagrożenia zewnętrznego.

Jeden z takich drewnianych grodów istniał w XIII wieku w Lubawie, w zachodniej części miasta nad rzeką Sandelą. Osada została całkowicie zniszczona ponieważ na jej miejscu zbudowano żwirownię. Jedyne co nam po niej pozostało to źródła i legendy. Wiemy, że warownia była użytkowana w średniowieczu. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że była siedzibą wspomnianego Surwabuna. Ciekawostką jest fakt, że na wschód od Lubawy znajduje się miejscowość Fijewo, gdzie w 1264 r. Prusowie pokonali Krzyżaków.

Grodzisko położone nad jeziorem Zwiniarz. We wczesnym średniowieczu miało kształt regularnej elipsy, od której w czasach nowożytnych odcięto prawie połowę obszaru niwelując go i przeprowadzając tędy drogę. Naokoło grodziska biegnie głęboki i szeroki parów, który w przeszłości spełniał rolę fosy broniącej mieszkających tu Sasinów przed wrogimi atakami chrześcijan lub innym pruskich plemion. Według profesora Falkowskiego grodzisko było użytkowane prawdopodobnie od IX do XII wieku. Ten sam profesor w książce Ziemia Lubawska twierdzi, że w okolicy Łążyna istniały jeszcze trzy inne grodziska, a których do dnia dzisiejszego dotrwały dwa. Jedno znajduje się nad tutejszym jeziorem, a drugie przez okolicznych mieszkańców zwane „Szwedzkim Szańcem” jest położone na południe od wsi. W dalszej części profesor Falkowski przytacza historię rolnika (Zelmy), który w 1888 roku podczas orki prowadzonej na miejscu nieistniejącego już grodziska natrafił na gliniane naczynie, ustawione na płaskim kamieniu i przykryte 30 centymetrową warstwą ziemi. W naczyniu znajdowały się: trzy lite napromienniki, kruczka, ogniwa do pasa, cztery pręciki oraz skarb w postaci ok. 1700 monet arabskich (kufickich), niemieckich i angielskich. Znalezione przedmioty, z wyjątkiem monet mają pochodzenie słowiańsko – pruskie, z przewagą elementów słowiańskich. Skarb z Łążyna został ukryty prawdopodobnie w XII wieku i dowodzi prawdziwości tezy, że w tamtym okresie gród mógł być siedzibą kogoś o znacznym statusie społecznym.
Pozostałość po fosie, która kiedyś chroniła Prusów znajdujących się w grodzie. 


Grodzisko położone nad jeziorem Zwiniarz.

Grodzisko położone nad jeziorem Zwiniarz. Zdjęcie z okładki książki Stanisława Grążawskiego pt: "Ziemia lubawska na pograniczu słowiańsko-pruskim w VIII-XIII w."


Bibliografia

Grabowski Stanisław, Z dziejów Kurzętnika i okolic, Warszawa 2008.

Grabowski Stanisław, W cieniu bratiańskiego zamku. Z dziejów Gminy Nowe Miasto Lubawskie, Warszawa 2010.

Grążawski Kazimierz, Ziemia lubawska, na pograniczu słowiańsko – pruskim w VIII – XIII w. Studium nad rozwojem osadnictwa, Olsztyn 2009.

Marcinkowski Dariusz, Ród Działyńskich patron szkoły w Bratianie, Nowe Miasto Lubawskie 2004.

Podbój Prus w świetle Starszej kroniki oliwskiej [w:] Zakon krzyżacki w Prusach – wybór tekstów źródłowych, praca zbiorowa pod red. Andrzeja Radzimińskiego, Toruń 2005.

Śliwiński Józef, Lubawa. Z dziejów miasta i okolic, Olsztyn 1982.

Pruscy herosi – Herkus Monte Wielki Wódz Natangów i Prusów z rodu Montemidów - http://prusowie.pl/pruscy_herosi/herkus_monte.php, 12 II 2010; Konrad Wallenrod Prusów - http://www.wprost.pl/ar/63132/Konrad-Wallenrod-Prusow/, 12 II 2010.

Niecio Jerzy, Rycerz Herkus Monte Wódz Natangów (wersja elektroniczna: http://jdrazkow.scholaris.pl/HM/herkus.htm).


Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com






Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)



niedziela, 3 kwietnia 2011

Groza szwedzkiego potopu (1655 – 1660)

Ziemia Lubawska

Położenie geograficzne ziemi lubawskiej, po obu stronach Drwęcy, wzdłuż szlaku komunikacyjnego łączącego Mazowsze i Kujawy z Prusami oraz w sąsiedztwie granicy z Prusami, zawsze sprawiało, że na tym terenie były prowadzone działania wojenne. Tak samo było podczas wojen szwedzkich: pierwszej, opisanej w poprzednim artykule, prowadzonej w latach 1626 – 1629, drugiej zwanej „potopem szwedzkim” z lat 1655 - 1660 i trzeciej zwanej wojną północną prowadzoną w latach 1700 – 1721.

Bardzo poważne skutki dla mieszkańców ziemi lubawskiej przyniósł „potop szwedzki” w trakcie którego najeźdźcy ograbili klasztor w Łąkach Bratiańskich oraz doszczętnie zniszczyli Kurzętnik. 20 listopada 1655 roku szwedzki generał Steenbeck wkroczył do Brodnicy, a następnie do Lidzbarka Welskiego zabierając lub niszcząc okolicznym mieszkańcom dobytek całego życia. Przez kolejne cztery lata najeźdźcy pustoszyli miasta i wsie ziemi lubawskiej oraz graniczącej z nią ziemi michałowskiej (Brodnica).

W 1656 roku Szwedzi zdobyli po raz pierwszy Nowe Miasto Lubawskie, które spustoszyli i obrabowali. Ocalałą tylko część skarbca kościelnego, który został ukryty. Pozostałe kosztowności za zgodą władzy kościelnej, przekazano magistratowi na zapłacenie okupu okupantowi. Magistrat kosztowności te zastawił u Żyda Rechenbergera w Toruniu co pozwoliło zapłacić okup. Szwedzi oblegali Nowe Miasto jeszcze kilkakrotnie, a ostatecznie opuścili je dopiero w 1708 roku. Działania wojenne prowadzone podczas wojny oraz liczne gnijące ciała żołnierzy obu stron doprowadziły w 1657 roku do wybuchu zarazy zwanej „morowym powietrzem”. Zmarło wówczas wielu Szwedów, którzy rozbili obóz w okolicy Łąk Bratiańskich. Podczas działań zbrojnych zniszczeń uniknęła Lubawa ale okoliczni mieszkańcy byli przerażeni i żyli w ciągłym strachu. Bano się zarówno oblężenia jak i zarazy. Lubawianie zaczęli popadać w obłęd. W celu uspokojenia mieszkańców miasta w 1656 roku duchowieństwo zorganizowało uroczystą pielgrzymkę do cudownego obrazu Matki Boskiej w Lipach. Modlitwa podobno uspokoiła mieszkańców Lubawy.

Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com






Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)