czwartek, 21 kwietnia 2011

Wielkanocne zwyczaje mieszkańców pogranicza (Ziemi Lubawskiej)


Wielkanocne smakołyki z Ziemi Lubawskiej
W średniowieczu kalendarz kościelny był o wiele bogatszy od tego, którym dysponujemy w XXI wieku (w tamtych czasach obchodzono o wiele więcej świąt i uroczystości) ale mimo wszystko podobnie jak dziś największą uwagę przywiązywano do zwyczajów związanych z Bożym Narodzeniem, Wielkanocą oraz świętem Trzech Króli (6 stycznia). Nieco mniejsze znaczenie (tak jak obecnie) miał Nowy Rok (1 stycznia) oraz święto Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego). Dzięki przedwojennym zapiskom wiemy, że jeszcze w pierwszych latach XX w. w okresie od Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli na każdej mszy między lekcją a Ewangelią śpiewano kolędę: „Panna syna jedynego…”. Do dnia dzisiejszego, w nieco zmienionej formie dotrwało kolektanie stanowiące sygnał, że nabożeństwo zaraz się rozpocznie lub, że należy odmówić modlitwę Anioł Pański. Byli za nie odpowiedzialni ministranci, którzy w ostatnie dni Wielkiego Tygodnia używali tzw. sznarów (piekutów) obecnie zwanych klekotkami. Każdego roku w Wielki Czwartek i Wielki Piątek chodzili dookoła kościoła klekocąc i wypowiadając następujące słowa: „W Wielki Czwartek, Wielki Piątek – Cierpiał Jezus za nas smutek – gdy Go Żydzi katowali – Krew najświętszą przelewali (…)”.

Klekotanie stanowi jeden z wielu pięknych gestów związanych z Wielkanocą, która w tradycji chrześcijańskiej jest uważana za „święto świąt”. Dla ludności wiejskiej święta te były ściśle związane z obrzędami wiosennymi. Od niepamiętnych czasów poprzedzał je Wielki Post, który rozpoczynał się w Środę Popielcową. Jest to wyjątkowy dzień rozpoczynający czterdziestodniowy, nie licząc niedziel okres oczekiwania na Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Okres ten zgodnie z tradycją nawiązuje do pobytu Syna Bożego na pustyni, gdzie kusił Go szatan i namawiał do przełamania postu. Jezus udał się na pustynię zaraz po tym jak został ochrzczony przez Jana Chrzciciela: „Potem Duch zaprowadził Jezusa na pustynię, aby Go tam kusił szatan. Jezus pościł przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy; później poczuł głód. Wtedy przystąpił do niego kusiciel i rzekł mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz by te kamienie stały się chlebem.” Lecz on odparł: „Napisane jest nie samym chlebem żyje człowiek, lecz wszystkim co Bóg zrządzi” (Mt, 4, 1 – 4).

Tydzień poprzedzający Środę Popielcową dawniej zwano Tłustym Tygodniem, rozpoczynał go Tłusty Czwartek. Były to dni wielkiego obżarstwa, które miało „napełnić brzuchy” na cały post. Kolejnym ważnym wydarzeniem jest Niedziela Palmowa, która rozpoczyna Wielki Tydzień poprzedzający Wielkanoc. Według tradycji ten wyjątkowy dzień symbolizuje wjazd Jezusa do Jerozolimy. Według Biblii ludzie kładli u Jego stóp palemki: „Bardzo wielu z ludu rozścielało swe płaszcze na drodze, inni znów obcinali gałęzie z drzew i zaścielali nimi drogę” (Mt, 21, 8 – 9). Mieszkańcy Ziemi Lubawskiej, po powrocie z kościoła uderzali się lekko poświęconymi palmami, co miało symbolizować wzajemne przekazanie sobie mocy. Chłopcy zyskiwali dzięki temu siłę, a dziewczęta urodę. Podczas tej czynności powtarzano: „Nie ja biję, wierzba bije”. Później gospodarz uderzał palmą o najcenniejsze domowe przedmioty, a na końcu zatykał ją za święty obraz. Palemka chroniła gospodarza oraz jego rodzinę i dobytek przed wszelkimi nieszczęściami.

Niezwykłego uroku tym świętom nadają znane już u Fenicjan, Chińczyków i Persów pisanki, które pojawiły się w Polsce w X wieku. W rodzimych religiach Słowian i Sasinów (tak nazywano plemię pruskie zamieszkujące w czasach przedchrześcijańskich te tereny) z Ziemi Lubawskiej kult jajka był znany od pokoleń. Dla pogan jajko było symbolem odradzającego się życia dlatego bez problemu zaakceptowali pisanki jako jeden z elementów chrześcijańskiego święta. Kościół sprawił, że poświęcone i pomalowane jajko uzyskało nowe znaczenie, jego przyniesienie pod dach przez gospodarza symbolizowało dobro i szczęście. Pochodzący ze wsi Targowisko prof. Falkowski pisze, że okoliczni mieszkańcy zawsze byli przywiązani do tej tradycji. W jego rodzinie w Wielką Sobotę zawsze przygotowywano „święcone”, malowane na różne kolory jaja, kiełbasę, chleb, szynkę oraz ciasto, które w specjalnych koszykach zanosiło się do kościoła, gdzie kapłan dokonywał ich poświęcenia.

Podczas śniadania w niedzielę Wielkanocną zawsze dzielono się poświęconym jajkiem z bliskimi. Dzięki temu umacniały się więzi rodzinne, a najbliżsi zyskiwali ochronę przed złymi mocami. Świąteczne śniadanie było czymś wyjątkowym, szczególnie wyczekiwanym przez najmłodszych. Był to pierwszy syty posiłek po czterdziestodniowym poście, a posty od czasów najdawniejszych do pierwszej połowy XX wieku były traktowane poważnie! W środy, piątki i soboty nie wolno było jeść mięsa dlatego gospodyni karmiła domowników kapustą i kluskami polanymi olejem lnianym. Teofil Ruczyński (historyk z Lubawy) wspomina, że w Wielki Piątek wielu starszych nie jadło nic, a małym dzieciom nie dawano tego dnia masła, mleka, jaj i sera.

Na przestrzeni wieków narodziło się wiele przesądów związanych z jajkiem. Wierzono, że dotknięcie zwierzęcia poświęconym jajkiem ochroni je przed chorobami i urokami, a rozsypanie zgniecionych skorupek dookoła domu ochroni go przed wszelkim złem. Chłopi zakopywali skorupki w narożnikach pól co miało zapewnić im urodzaj. Woda, która pozostała po ugotowaniu jaj była najlepszym lekarstwem na ból zębów. Podobno dziewczęta, które wypiły taką wodę stawały się piękniejsze. Podobne wierzenia dotyczyły Wielkiej Soboty, podczas której następuje poświęcenie ognia i wody chrzcielnej. W ludowej tradycji istniał zwyczaj, który nakazywał tego dnia aby dziewczęta o północy udały się do najbliższego strumienia, zanurzyły się w nim i nabrały wody do dzbana. Wodę zanoszono do domu i wierzono, że posiada lecznicze właściwości.

Innym bardzo charakterystycznym zwyczajem Wielkanocnym, który ma wiele wspólnego z przedchrześcijańską tradycją jest drugi dzień świąt, czyli lany poniedziałek. Zwyczaj polewania wodą sięga dawnych germańskich tradycji. Dla pogan wzajemne polewanie wodą oznaczało radość związaną z odejściem złej zimy. Poza tym wierzono, że taka czynność zapobiega chorobom i sprzyja płodności. Chrześcijaństwo nadało temu zwyczajowi nowego znaczenia, woda stała się symbolem oczyszczenia i uzyskała moc zmywania grzechów. Z dawnej pogańskiej tradycji pozostała wiara, że lany poniedziałek symbolizuje urodzaj i odnawianą zdolność ziemi do wydawania plonów. Zgodnie z tradycją tego dnia praktykuje się „dyngusa” oraz odwiedza krewnych. W tym celu dzieci i młodzież dwa – trzy dni prędzej ścinały i wkładały do butelek brzozowe gałązki (rózgi), którymi podczas odwiedzin smagali gospodynię oraz gospodarza. Istnieje wiele wersji różnych regionalnych zwrotów, które wypowiadało się podczas smagania, oto jedna z nich: „Dyngus, dyngus po dyngusie – Leży placek na obrusie, - Pani kraje, Pan rozdaje, - Proszę o malowane jaje”. Dzieci za smaganie dostawały najczęściej kilka jajek oraz kawałek Kucha (placka), a czasem kilka drobnych monet.

Sasini, czyli dawni mieszkańcy Ziemi Lubawskiej wierzyli w wędrówkę dusz. Dla nich było oczywiste, że śmierć najbliższego nie oznacza końca i odrodzi się on jako jeden ze swoich krewnych, będzie jednym z dzieci, które przyjdą na świat po jego śmierci. Z drugiej strony wiara ta nie była wystarczająca by mogli oni objąć swoim umysłem kolejny i najważniejszy element chrześcijańskich świąt Wielkanocnych, czyli Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa obchodzone po pierwszej wiosennej pełni księżyca, która wg kalendarza gregoriańskiego przypada między 21 marca a 25 kwietnia - dla pogan zmartwychwstanie ciała Jezusa i zapowiedź, że wszystkie ciała zmartwychwstaną było trudne do zrozumienia. Sasini, podobnie jak Słowianie przed przyjęciem chrześcijaństwa czcili naturę i we wszystkim widzieli Boga, było to coś w rodzaju panteizmu. Biblia mówi o poganach wyznających wierzenia tego typu w następujący sposób: „(…) z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dookoła, rwącą wodę lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem (…) Ci jednak na małą zasługują naganę, bo wprawdzie i oni błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracając się bowiem wśród jego dzieł, badają i ulegają pozorom, bo piękne to na co patrzą.” (Księga Mądrości 13, 2 – 7).

Okres świąt Wielkanocnych jest doskonałym przykładem przenikania się wierzeń i zwyczajów pruskich z chrześcijańskimi. Kościół wielu dawnym zwyczajom nadał nowego znaczenia, kult bohaterów zastąpił kultem świętych, a wiarę w wielu bogów zastąpił religią monoteistyczną, w której jest jeden Bóg. Poganie zamieszkujący w średniowieczu Ziemię Lubawską w okresie wiosennym cieszyli się z powodu przyrody budzącej się do życia po zimowym śnie. Wszystkie ich obrzędy sprawowane w tym okresie były radosne, ucztowali wówczas w Świętych Gajach w Łąkach Bratiańskich, Lipach i Kurzętniku radując się z nadejścia wiosny. Kościół widząc ich radość nakazał aby obchodzone w tym okresie święta Wielkanocne były radosne. Dlatego m.in. palmy podczas Niedzieli Palmowej oraz pisanki są kolorowe i mają radosne przesłanie. Prędzej pisałem o różnych zwyczajach z nimi związanych m.in. o lekkim uderzaniu domowników palemkami oraz zakopywaniu skorupek poświęconych pisanek w narożnikach pól. Zachowania te, praktykowane jeszcze w XIX i pierwszej połowie XX wieku stanowią pozostałość po dawnych, magicznych wierzeniach, które w niektórych miejscowościach praktykuje się do dnia dzisiejszego. W praktyce oznacza to, że tradycja oraz religia katolicka dominująca na tych terenach nie zniszczyła dawnych wierzeń tylko je zmieniła i nadała im nową chrześcijańską symbolikę oraz nowy sens. Naukowcy nazywają takie zjawisko synkretyzmem religijnym.


Bibliografia

Landowski Roman, Dawnych obyczajów rok cały. Między wiarą, tradycją i obrzędem, Pelplin 2007.

Łęga Władysław, Ziemia chełmińska. Prace i materiały etnograficzne, T. XVII, Wrocław 1961.

Ruczyński Teofil, Opowiadania z pogranicza, Łódź 1973.

Ruczyński Teofil, Z tamtych lat, Warszawa 1977.

Szkaradzińska Zofia, Tradycje wielkanocne, Drwęca, nr 4, marzec 2009

Zwyczaje i wierzenia ludowe w Złotowie pod Lubawą, Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, T. VI, nr 5 i 6.




Autor: Tomek z Ziemi Lubawskiej 
ziemialubawska@interia.pl




Wszelkie prawa zastrzeżone!

Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe:)
    Wesołych Świat!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy opis tradycji wielkanocnych. Nie muszę dodawać, że o wielu nie miałem zielonego pojęcia, bo tego się w szkołach nie uczy. Chyba że na religii, ale tego nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny blog! Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://slask-mala-ojczyzna.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja obecnie studiuje historię :) ale to dopiero pierwszy rok :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń