wtorek, 19 kwietnia 2011

Tragiczny los „Czwartej Kompanii Lubawskiej” walczącej w powstaniu styczniowym (1863-1864)

Godło powstania styczniowego.
Postępująca rusyfikacja w zaborze rosyjskim i narastające napięcia społeczne doprowadziły do wybuchu powstania styczniowego, które trwało od 22 stycznia 1863 do jesieni 1864 roku. Walki toczyły się na terenie Królestwa Polskiego, daleko od Ziemi Lubawskiej, co nie zmienia faktu, że wielu lokalnych patriotów ruszyło z pomocą rodakom walczącym w sąsiednim zaborze. Z opisywanych terenów szły na południe całe rzesze ochotników, kupców, duchownych, nauczycieli i urzędników, którzy przekradali się przez lidzbarskie lasy i rzekę Działdówkę, aby zasilić szeregi walczących powstańców. Jednym z takich bohaterów był Jan Fryderyk Wandel oficer o pseudonimie Ewald, który stanął na czele Czwartej Kompanii Lubawskiej składającej się z lokalnych patriotów, mieszkających na ziemi lubawskiej i Mazurach. Kompania dowodzona przez Ewalda składała się z ok. 400 ludzi wśród których byli strzelcy, kosynierzy i kilkudziesięciu jeźdźców. 

Najlepszym wyposażeniem mogli poszczycić się strzelcy uzbrojeni w nowoczesne belgijskie sztucery, w nieco gorszej sytuacji znajdowali się kosynierzy, którym brakowało kos. Z tego powodu w starej kuźni Sobocińskiego (weterana – kosyniera), stojącej na skraju wsi Rybno, przy wschodniej granicy Ziemi Lubawskiej, naprawiano stare kosy i oddawano je kosynierom z Czwartej Kompanii Lubawskiej.

W nocy z 30 na 31 marca 1864 roku mały oddział dowodzony przez Jana Fryderyka Wandela wyruszył w stronę południowej granicy Ziemi Lubawskiej. Ewald chciał przeprawić się przez Działdówkę i wkroczyć na tereny Królestwa Polskiego. Liczył, że w mrokach nocy uda mu się ominąć wojska graniczne i dołączyć jednej z kilku armii partyzanckich. Niestety wkrótce po przekroczeniu granicy Czwarta Kompania Lubawska została zaatakowana przez rosyjską straż graniczną. Po dzielnej walce poległo 17 powstańców, 8 poniosło ciężkie rany, a 58 dostało się do rosyjskiej niewoli. Nielicznych uciekinierów złapano po jakimś czasie. Dowódca dzielnego oddziału z Ziemi Lubawskiej został stracony 2 kwietnia 1864 roku w Mławie. Teofil Ruczyński w następujący sposób opisuje śmierć Ewalda: „(…) wśród słonecznego kwietniowego poranka przed plutonem egzekucyjnym na rynku mławskim stanął Ewald. Nie pozwolił zawiązać sobie oczu. Nim rozbrzmiałą salwa spojrzał wokoło, jak gdyby tym ostatnim spojrzeniem chciał pożegnać polską ziemię, o której wolność walczył. Tak zginął Ewald, ostatni dowódca ochotniczego oddziału lubawskiego. Wódz dzielny, ale niefortunny”.

Z obszaru Ziemi Lubawskiej wiele osób przedarło się przez granicę i ruszyło z pomocą walczącym powstańcom. Ewald był jednym z wielu bohaterów tamtych dni. Innym był doktor Teofil Rzepnikowski, założyciel Banku Ludowego w Lubawie i lokalny działacz niepodległościowy. Poza nim szeregi powstańców dowodzonych przez Romualda Traugutta (dowódcę powstania) zasilili m.in.: Antoni Kamiński, Antoni Miecznikowski oraz Władysław Wysakowski z Lubawy; Stanisław Skolmowski z Targowiska, Pierzyński ze Złotowa, Franciszek Stecki z Boleszyna, Teodor Dembiński oraz Władysław Somerau z Tylic i wielu innych. Ludzie ci należeli do różnych środowisk i wykonywali rozmaite zawody. Wśród nich byli zarówno biedni jak i bogaci. Pierwszymi mieszkańcami Ziemi Lubawskiej, którzy wzięli udział w powstaniu byli prawdopodobnie uczniowie prywatnego progimnazjum księdza Hunta w Kurzętniku. Jednym z nich był Mieczysław Brzozowski z Wlewska, który 29 lipca 1863 roku zmarł w Dziwach koło Kuczborka z powodu odniesionych w powstaniu ran. Innym uczniem progimnazjum był Bonawentura Splettstosserow ze Słupa (koło Lidzbarka), któremu udało się wrócić po powstaniu do rodzinnej wsi.

Poza wyżej wymienionymi osobami w powstaniu styczniowym wzięli jeszcze udział mieszkańcy wsi Krzemieniewo (Ziemia Lubawska, klucz kurzętnicki). Byli to Bonawentura Splettstösser, syn nauczyciela z Krzemieniewa i uczeń progimnazjum w Kurzętniku. W powstaniu walczył również chłop z Krzemieniewa Franciszek Sadowski - urodzony w roku 1843, zmarł w roku 1935, był ostatnim żyjącym na Ziemi Lubawskiej uczestnikiem powstania styczniowego. W 1863 roku w wyniku poniesionych ran (w okolicach Płocka) stracił oko i ucho. Franciszek Sadowski po powstaniu przez dwa lata pracował przymusowo w rocie aresztanckiej przy budowie linii kolejowej Moskwa - Orzeł. Razem z nim pracowali też inni mieszkańcy Ziemi Lubawskiej, którzy prędzej walczyli o odrodzenie ojczyzny podczas powstania styczniowego. Byli to m.in.: Teodor Dembiński z Tylic, Stanisław Skolmowski z Targowiska i Józef Otremba z Mikołajek. Po dwóch latach ciężkiej przymusowej pracy Franciszek Sadowski został przekazany władzom pruskim, które kazały mu się osiedlić w Sampławie (nie pozwolono mu wrócić do rodzinnego Krzemieniewa).

Rzeczpospolita odzyskała niepodległość w roku 1918 ale tereny Ziemi Lubawskiej włączono do niej dopiero po uprawomocnieniu się postanowień traktatu wersalskiego w styczniu 1920 roku. Żyjący uczestnicy powstania styczniowego oraz ich rodziny zostali natychmiast otoczeni opieką państwa, była to jedna z pierwszych decyzji marszałka Józefa Piłsudskiego. Powstańcy styczniowi otrzymali stałą rentę oraz mieszkania państwowe. Byli stawiani za wzór, a mieszkańcy II Rzeczypospolitej traktowali ich z wielką czcią i szacunkiem. To byli prawdziwi bohaterowie. Bycie krewnym uczestnika powstania styczniowego stanowiło powód do dumy. Stanisław Sadowski w II RP otrzymał tytuł weterana powstania styczniowego i tak jak każdemu weteranowi przyznano mu stopień podporucznika Wojsk Polskich, specjalny ubiór składający się z surduta, spodni, płaszcza i czapki.

Poza Lubawą ważną rolę w powstaniu styczniowym odgrywał Lidzbark Welski, położony w południowej części ziemi lubawskiej, blisko granicznej rzeki – Działdówki. Falkowski Jan pisze, że miasto to miało strategiczne położenie i dlatego stanowiło punkt magazynowania i przerzucania broni. Z Lidzbarka i okolicy wielu lokalnych patriotów przedostawało się przez granicę, aby podobnie jak Ewald spróbować dołączyć do jednego z oddziałów partyzanckich i wziąć udział w powstaniu. Właśnie tak było 9 lutego 1863 roku we wsi Wlewsk położonej pod Lidzbarkiem. Władze pruskie ostrzelały wówczas, z karabinu maszynowego ochotników, którzy chcieli dostać się na teren Królestwa Polskiego. Raniono wielu niedoszłych powstańców, a ci którym nie udało się uciec zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu w Brodnicy. Mimo tej wpadki szacuje się, że w marcu 1863 roku granicę na rzece Działdówce przekroczyło około dwustu ochotników z Ziemi Lubawskiej, Warmii i Mazur. Najczęściej byli to zwykli ludzie, rzemieślnicy, robotnicy zatrudnieni przy spławie drewna oraz inteligencja reprezentowana m.in. przez lekarzy i nauczycieli. Przez cały okres powstania władze pruskie przeprowadzały u podejrzanych osób rewizje i najczęściej je aresztowały. Taki los spotkał m.in. Władysława Różyckiego z Wlewska, który był członkiem Towarzystwa Rolniczego Ziemi Michałowskiej co wystarczyło by wzbudzić podejrzenia władz zaborczych.

W walkach powstańczych na terenie Królestwa Polskiego wzięło udział ponad 200 tys. patriotów z terenu Królestwa Polskiego, Ziemi Lubawskiej, Warmii oraz Mazur. Stoczono ok. 1200 bitw i potyczek. Oddziały powstańcze były słabo uzbrojone i miernie przeszkolone, w przeciwieństwie do 300 tysięcznej armii rosyjskiej. W powstaniu poległo ok. 20 tys. Polaków, a po jego upadku stracono na szubienicach ok. 1000 osób, kilkaset zmarło w więzieniach, ok. 30 – 40 tys. zesłano w głąb Rosji, pozostałych, czyli ok. 10 tys. osób zmuszono do emigracji.


Idea narodowości jest tak potężną i czyni tak wielkie postępy w Europie, że jej nic nie pokona - Romuald Traugutt


Bibliografia:

Grabowski Stanisław, Z dziejów Kurzętnika i okolic, Warszawa 2008.

Powstanie styczniowe [w:] Dzieje Polski – Atlas ilustrowany, wydawca Demart SA, Warszawa 2008.

Ruczyński Teofil, Ziemia Lubawska w powstaniu styczniowym, w setną rocznicę heroicznego zrywu narodu, Olsztyn 1973.

Ruczyński Teofil, Opowiadania z pogranicza, Łódź 1973.

Falkowski Jan, Ziemia lubawska, Toruń 2006.

Śliwiński Józef, Lubawa z dziejów miasta i okolic, Olsztyn 1983.

Klemens Edward, Lidzbark Welski. Dzieje miasta i gminy, Warszawa 1992.

O symbolach narodowych słów kilka


Autor: Tomasz Chełkowski
ziemialubawska@interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. 
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz