czwartek, 5 listopada 2015

Alfons Mechlin proboszcz w trudnych komunistycznych czasach

Ks. Alfons Mechlin.
W Polsce po zakończeniu II wojny światowej w 1945 roku komunistyczne władze koncentrowały się przede wszystkim na zniszczeniu opozycji politycznej (PPS, PSL) oraz likwidacji polskich patriotów walczących o przywrócenie władzy prawowitemu rządowi polskiemu w Londynie. W 1948 roku komunistyczna Polska Partia Robotnicza (PPR) wchłonęła Polską Partię Socjalistyczną (PPS), z czego narodziła się Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR), która do 1989 roku rządziła Polską i we wszystkim była posłuszna władzom w Moskwie. Głównym celem komunistów było wychowanie Polaków w duchu socjalistycznym i ateistycznym. Chciano stworzyć posłuszne władzy społeczeństwo, które nie potrzebuje Kościoła katolickiego i własności prywatnej. Władze nie doceniły przywiązania Polaków, a szczególnie mieszkańców Pomorza i Ziemi Lubawskiej do wiary katolickiej. Kościół w okresie PRL-u walczył o polskość równie mocno jak pod zaborami, a najlepszym tego dowodem jest poufna informacja złożona 26 lutego 1968 roku na posiedzeniu egzekutywy KP PZPR (Komitetu Powiatowego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej), w której ówczesny sekretarz w następujący sposób oceniał rolę Kościoła katolickiego na Ziemi Lubawskiej:  „Z powiatu nowomiejskiego wywodziło się wielu księży i biskupów. Dziś jeszcze wiele rodzin posiada krewnego – księdza czy krewną – zakonnicę. Ten cały kompleks historycznych wydarzeń spowodował sytuację, w której ludność powiatu została całkowicie podporządkowana Kościołowi”.

Kolejnym przykładem bezsilności komunistów wobec silnej wiary Polaków jest dyskusja, do której doszło na konferencji sprawozdawczo – wyborczej PZPR obradującej 3 lutego 1962 roku w Nowym Mieście Lubawskim. Tematem dyskusji było m.in. ateistyczne wychowywanie dzieci w szkołach oraz kontrowersyjna sprawa usunięcia religii ze szkół. Jeden z dyskutantów stwierdził, że rząd powinien brać przykład z Kościoła, który potrafi przyciągać do siebie tłumy. „Gdy odbywa się procesja to Kościół potrafi zorganizować społeczeństwo, my natomiast (…) nie potrafimy nawet zorganizować „uczciwej zabawy” dla społeczeństwa podczas uroczystości 1 Maja”. Innym ciekawym przykładem sukcesów Kościoła jest opinia sekretarza Komitetu Powiatowego (KP) PZPR wyrażona 1968 roku: „(…) pomimo upływu 23 lat, podczas których ówczesne władze prowadziły mniej lub bardziej otwartą politykę antykościelną, w sytuacji Kościoła jak gdyby nic się nie zmieniło. Cała ta polityka okazała się po prostu nieskuteczna. Prowadzone z dużym nakładem sił i środków kampanie antykościelne (…) trafiały w próżnię, nie tylko nie osłabiły Kościoła, ale wręcz przeciwnie, jego pozycja uległa wzmocnieniu”.

Od połowy 1948 roku stosunki Państwo – Kościół zaczęły się „ochładzać”. Władze denerwował fakt, że uroczystości religijne gromadzą wielkie rzesze wiernych, a większość duchownych z Ziemi Lubawskiej czynnie angażuje się w rozmaite społeczne inicjatywy mające charakter charytatywny. Najbardziej wyrazistym duchownym tamtych lat był nowomiejski proboszcz (od 1945 do 1986 roku) ks. Alfons Mechlin, który nie bał się krytykować publicznie władzy. Represjonowany podczas II wojny światowej, aresztowany w październiku 1939 roku i przetrzymywany w więzieniu w Lidzbarku Welskim, a następnie przewieziony do więzienia w Oborach, obozu w Stutthofie i na końcu do Sachsenhausen, wówczas jeszcze wikariusz w Chojnicach stał się silnym człowiekiem, który nie boi się mówić tego, co myśli. Od 14 grudnia 1940 roku więziono go w obozie koncentracyjnym w Dachau, w którym z numerem 22803 czekał na śmierć. Zwolniono go 30 sierpnia 1941 roku dzięki interwencji komisarza biskupiego dla powiatu lubawskiego ks. Jana Mantheya.

Ks. bp K. J. Kowalski w Nowym Mieście Lubawskim w 1946 roku. Obok biskupa siedzi ówczesny starosta Stanisław Przybysz. 


W 1945 roku ks. Mechlin został proboszczem w Nowym Mieście Lubawskim. Swoją funkcję pełnił przez 40 lat do 1986 roku. Dzięki niemu w miasteczku swoją działalność rozpoczęła Polska Organizacja Młodzieży Katolickiej, która dbała o duchowy rozwój młodych ludzi. Poza tym pełnił on obowiązki prezesa Oddziału Caritas w Nowym Mieście Lubawskim. Dzięki niemu przedszkole Caritas funkcjonowało tu do końca lat osiemdziesiątych.  Patriotyczna działalność nowomiejskiego proboszcza musiała złościć władze komunistyczne, czego wyrazistym dowodem jest fakt, że w 1949 roku władze polityczne i państwowe zorganizowały w powiecie nowomiejskim 52 wiece, na których podejmowano różne antykościelne rezolucje.

Dzięki prałatowi Mechlinowi parafia nowomiejska stała się centrum różnego rodzaju działalności charytatywnej. Dożywiano potrzebujących, m. in. z paczek UNRRA oraz z pozostawionych przez Niemców magazynów spożywczych. W maju 1945 roku nowomiejski proboszcz założył Kuchnię Parafialną (tzw. Ludową) dla najbiedniejszych. Jego największym marzeniem była odbudowa klasztoru w Łąkach Bratiańskich, dawniej zwanego „Częstochową Północy” i reaktywacja ruchu pielgrzymkowego na tych terenach. Niestety ustrój polityczny, w którym przyszło mu żyć nie pozwolił na realizację tych marzeń. Z inicjatywy Ks. Mechlina w latach 60 – tych w całości odnowiono nowomiejską bazylikę oraz uporządkowano cmentarz parafialny.  Funkcję proboszcza pełnił do 1 października 1986 roku, a zmarł 12 września roku 1991. Jego następcą na posadzie proboszcza był ks. mgr Stefan Rejewski.


Ciekawostka:
Na początku lat 60-tych w nowomiejskim kościele były prowadzone prace konserwatorskie na dużą skalę. Konserwowano m.in. freski w nawie głownej. Proboszczem był wówczas Alfons Mechlin (ur. 1905 - zm. 1991). Proboszcz z lat 1945 - 1986 sprzedał wówczas ziemię należącą do parafii. W tamtym czasie oczyszczano malowidła w prezbiterium i nawie głównej za pomocą suchego chleba. Najstarsi mieszkańcy miasta pamiętają jak ksiądz z ambony wzywał mieszkańców do znoszenia suchego chleba dla konserwatorów. W 2012 roku dr Jacek Stachera (adiunkt, Pracownia Konserwacji i Restauracji Rzeźby Polichromowanej i Rzemiosła Artystycznego - UMK w Toruniu) nadzorujący ówczesne prace konserwatorskie podkreślał, że znoszenie suchego chleba nie jest już konieczne, ponieważ konserwatorzy mają tzw. gumki chlebowe służące do oczyszczania malowideł.

Jako kolejną ciekawostkę można dodać, że na początku lat 60-tych konserwatorzy korzystali z drewnianych rusztowań. W XXI wieku każdy, kto widział solidne, metalowe rusztowania, które w kościele w Nowym Mieście Lubawskim wynosiły konserwatorów pod same sklepienie nawy głównej, może tylko próbować sobie wyobrazić jak niebezpieczne i ryzykowne musiało być korzystanie w czasach komunistycznych (i dawniejszych) z drewnianych rusztowań.



Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com






Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)

1 komentarz:

  1. Dnia 6 września tego roku minęło dokładnie 50 lat od dnia, w którym do Nowego Miasta zajechał J.E. Ks. Kard. Karol Wojtyła. Był w drodze do Gietrzwałdu, gdzie w dniu 8 września 1967 roku miał uczestniczyć w uroczystości ukoronowania obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Kardynałowi Wojtyle udzielił wówczas noclegu na plebanii proboszcz nowomiejskiej parafii, Ks. Prałat Alfons Mechlin. Następnego dnia ok. ósmej rano byłem świadkiem, jak oprowadzał Gościa po nowomiejskim kościele. Kardynał był w zwykłej, czarnej sutannie i w niczym nie przypominał kościelnego dostojnika. Byłem wówczas ministrantem. Już kilka dni wcześniej nasz opiekun, nowomiejski wikary ks. Jan Weltrowski wyróżnił mnie zaproszeniem na plebanię na spotkanie z Ks. Prałatem. Tam zostałem wtajemniczony w plan krótkiej wizyty Ks. Kardynała Wojtyły. Miałem zadanie 7 września (pamiętam, że to był czwartek) od ok. 7:30 dyżurować w zakrystii z czystą komżą, aby w razie czego być gotowym do posługi ministranckiej dla Ks. Kardynała (nie było wiadomo, czy odprawi w nowomiejskim kościele Mszę Św.; w grę wchodziła wyłącznie tzw. "cicha Msza" przy jednym z bocznych ołtarzy; widziałem, że w szczególny sposób przygotowywany był ołtarz w Kaplicy Działyńskich). Okazało się, że Ks. Kardynał miał inne plany i nie odprawił w Nowym Mieście Mszy Świętej, ale zostałem Mu przedstawiony w zakrystii i dostałem od Niego obrazek przedstawiający Św. Stanisława Biskupa z modlitwą do Świętego wydrukowaną na odwrocie. Pod modlitwą Ksiądz Kardynał w mojej obecności podpisał się piórem wiecznym i dopisał datę. Mam ten obrazek do dziś, stąd moja wiedza o minionej niedawno okrągłej rocznicy. Jakiś czas potem Ks. Prałat Mechlin pokazał mi czarno-białą fotografię, na której stoją obydwaj z Księdzem Kardynałem przed nowomiejską plebanią. Jestem pewien, że w parafialnych archiwach to zdjęcie musi być. Bardzo żałuję, że żaden z późniejszych proboszczów nie zatroszczył się o to, aby upamiętnić tę krótką wizytę jakąś marmurową lub mosiężną pamiątkową tablicą na ścianie kościoła? Oprócz stosownego napisu można by wygrawerować na niej obrazek ze zdjęcia, o którym napisałem wyżej.

    OdpowiedzUsuń