sobota, 1 listopada 2014

Jak żołnierze Napoleona zgwałcili dziewczyny z Pietrzwałdu i ograbili Lubawę

Niezwykle ciekawym okresem w historii Ziemi Lubawskiej są czasy napoleońskie, które dla tych terenów rozpoczęły się po rozgromieniu przez Napoleona wojsk pruskich pod Jeną i Auerstedt w 1806 roku. Wojska francuskie zajęły wówczas większą część Prus Zachodnich, czyli Pomorza. Ziemia Lubawska na mocy traktatów pokojowych zawartych 7 i 9 lipca 1807 roku w Tylży weszła w skład nowo utworzonego Księstwa Warszawskiego. 
Okoliczna ludność wiązała duże nadzieje z Napoleonem wierzono, że przyniesie on Polakom upragnioną niepodległość. Niestety już pierwszy kontakt z Francuzami przyniósł rozczarowanie. Lubawa i okolice w wyniku kilkudniowego pobytu armii marszałka Jana Bernadotte zostały doszczętnie splądrowane w myśl zasady, która mówi, że „wojna żywi wojnę”. Józef Śliwiński przytacza ciekawy opis pobytu Francuzów na Ziemi Lubawskiej: „Podczas wojny prusko – francuskiej w roku 1807 w miesiącu lutym stanął w Lubawie marszałek francuski Bernadotte, późniejszy król szwedzki, z czterdziestotysięczną armią. W mieście mieli obywatele po 60 żołnierzy na kwaterze, co się nie zmieściło, to stanęło w obozie wkoło miasta. Z domów pozabierali wszystkie garnki, grapki, rundle, miski i różne naczynia do obozu. Pozwolony był rabunek trzydniowy dla szukania żywności, ale przy tej sposobności brali wszystko, co miało jaką taką wartość: pieniądze, bieliznę, garderobę, buty na ulicach ściągali z ludzi. Klasztor i kościół oo. Bernardynów ze szczętem zrabowali, zabrali monstrancje, kielichy, sukienki z ołtarzów, kapy, którymi się okrywali jak płaszczami. Wszystkie płoty, wrota i szczyty od stodół i dachy słomiane popalone w obozie (…)”. Powyższy cytat pokazuje jak bardzo Polacy zawiedli się na Napoleonie i jego armii.

Istnieje wiele innych źródeł i podań opowiadających o okrutnych poczynaniach wojsk napoleońskich na terenie Ziemi Lubawskiej. Żołnierze francuscy wierzyli w zasadę swojego wodza, która brzmiała wojna żywi wojnę i dlatego kradli wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. O ile na terenie Lubawy skończyło się tylko na rozczarowaniu mieszkańców o tyle w oddalonej o kilka kilometrów wsi Pietrzwałd (gmina Ostróda) sytuacja przybrała bardziej dramatyczny obrót. Żołnierze napoleońscy, w 1807 roku dokonali tam gwałtu na okolicznych dziewczętach. Mieszkańcy wsi w ramach zemsty zabili 18 żołnierzy, a ich zwłoki zatopili w okolicznym jeziorze. Marszałek Davot, na wieść o mordzie na swoich żołnierzach zagroził zniszczeniem całej wsi jeśli mieszkańcy nie wydadzą morderców. Przerażeni mieszkańcy wydali sprawców, którymi byli 27 letni Adam Pastewka oraz jego 20 letni brat Jan. Obydwaj zostali rozstrzelani w połowie maja 1807 roku w głównej kwaterze wojsk napoleońskich w Durągu pod Ostródą. To tragiczne wydarzenie sprawiło, że jezioro, w którym znaleziono zwłoki żołnierzy nazwano Jeziorem Francuskim prędzej nazywano je Jeziorem Sauk.


Przemarsz wojsk napoleońskich odcisnął swoje piętno na Ziemi Lubawskiej. 23 grudnia 1806 roku wojska francuskie, pod wodzą marszałka Ney stoczyły zwycięską bitwę z oddziałami rosyjskimi pod Bieżuniem. Kolejnego dnia francuski marszałek zaatakował wojska Pruskie dowodzone przez pułkownika Bulowa. Do starcia doszło pod Górznem w okolicy Lidzbarka Welskiego. Po zwycięskiej bitwie Ney wkroczył do miasta, a następnie ruszył do Działdowa.


Z poprzednich opisów dowiedzieliśmy się jak wyglądał pobyt wojsk napoleońskich w okolicznych miastach. W tym wypadku było tak samo. Francuzi w myśl zasady „wojna żywi wojnę” ograbili oba miasta. Poza tym w kościele Najświętszej Marii Panny w Lidzbarku Welskim żołnierze Napoleona umieścili pięciuset jeńców, którzy po jakimś czasie uciekli podpalając kościół. Świątynię, co prawda uratowano ale niestety uległa ona znacznym zniszczeniom.


Klęska Francji w wojnie z Rosją w 1812 roku spowodowała inwazję rosyjską i upadek Księstwa Warszawskiego. W 1815 roku Kongres Wiedeński ustanowił nowy ład w Europie. Jego postanowienia dotknęły też terenów Polski, znajdującej się pod zaborami. Na nowo określono granice Prus, Austrii i Rosji. Warszawa znalazła się w granicach zaboru rosyjskiego jako stolica nowo utworzonego Królestwa Polskiego. W zaborze pruskim powołano Wielkie Księstwo Poznańskie obejmujące obszar od Poznania po Toruń. Natomiast na południu powołano Rzeczpospolitą Krakowską, osobny twór pod patronatem wszystkich trzech zaborców. Początkowo ziemia lubawska miała znaleźć się w granicach Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w którym obowiązywał język polski, a Polacy posiadali swobody narodowe. Niestety wskutek zabiegów Teodora von Hippla, prezesa rejencji kwidzyńskiej tereny te razem z całym obszarem położonym na wschód od Wisły zostały włączone do prowincji Prusy Zachodnie. Na jej czele stanął prezes Teodor von Schón, który słynął ze swojej antypolskości.


W dniu 1 kwietnia 1818 roku zaborcy wprowadzili nowy podział administracyjny Prus Zachodnich, które podzielono na rejencję gdańską, z ośmioma powiatami i rejencję kwidzyńską z trzynastoma powiatami. Omawiane tereny znalazły się wówczas w granicach dwóch nowo utworzonych powiatów: lubawskiego i brodnickiego. Wbrew powszechnym oczekiwaniom siedzibę władz powiatu lubawskiego zamiast w Lubawie utworzono w Nowym Mieście Lubawskim, które było stolicą powiatu aż do 1920 roku. W granicach powiatu znalazła się centralna i zachodnia część Ziemi Lubawskiej. Natomiast część południowo wschodnią, czyli Lidzbark Welski i okolice włączono do powiatu brodnickiego.



Bibliografia:


Leliwa – Piotrowicz Józef, Ziemia lubawska w legendzie, Nowe Miasto Lubawskie 1934


Wajda Kazimierz, Nowe Miasto Lubawskie w latach 1772 – 1914 [w:] Nowe Miasto Lubawskie, Zarys dziejów, praca zbiorowa, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, Nowe Miasto Lubawskie 1992.


Śliwiński Józef, Lubawa z dziejów miasta i okolic, Olsztyn 1983.


Ruczyński Teofil, Opowiadania z pogranicza, Łódź 1973.


Falkowski Jan, Ziemia Lubawska, Toruń 2006.


Klemens Edward, Lidzbark Welski. Dzieje miasta i gminy, Warszawa 1992.




Autor: Tomek

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com






Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)

6 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie jak zinterpretowałby Pan zapis z księgi chrztów z Brzozia Lubawskiego dotyczący mojej praprababki Katarzyny Malinowskiej po mężu Kaliszowej. Jej rodzicami chrzestnymi 20 maja 1812 roku zostali Francuzi z wojsk napoleońskich. Dotąd wydawało mi się, że to dowód niezwykłej życzliwości ze strony jej taty Jana Malinowskiego. W przybliżeniu przetłumaczyłam ten wpis następująco :
    „Dziecko: Katarzyna chrzczona w czasie przemarszu wojsk francuskich, urodzona 18 maja, chrzczona 20 maja 1812 roku. Rodzice chrzestni: Martial Chretien podoficer piechoty batalionu 24 regimentu i Catarina Morton, markietanka z tego regimentu i kompanii?, Mikołaj Świątkowski organista? Dokonujący chrztu: proboszcz miejscowy Franciszek Druckiewicz: Uwagi: chrzczona w czasie przemarszu zbrojnego Francuzów w wojnie z Rosją.”
    Czy jest to wyjątek potwierdzający regułę o niechęci do wojsk napoleońskich? Czy wybór chrzestnych był może przymusowy ? Pozdrawiam,ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy był to wyjątek. Nie wiem, czy wybór był przymusowy. Wiem jednak, że jest to niesamowita i bardzo ciekawa informacja. Nie wiedziałem, że rodzicami chrzestnymi Katarzyny Malinowskiej byli Francuzi z wojsk Napoleona.

      Usuń
  2. Ciekawi mnie również czy często praktykowano w czasach napoleońskich taką formę upamiętniania ich przemarszu / chodzi o wybór na rodziców chrzestnych/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję. W liceum pisałam pracę na Olimpiadę Geograficzną nt. Góry Dylewskiej i Jeziora Francuskiego. W źródłach, które posłużyły mi do napisania owej pracy te gwałty na pietrzwałdzkich dziewczętach były nazwane dużo łagodniej.
    Jestem wielką zwolenniczką utworzenia Muzeum Historii Pogranicza Polski i Prus Wschodnich. Myślę, że takie szczegóły, jak zamieszczone w Pana artykule były by niezwykle cenne dla kształtowania świadomości i tożsamości narodowej oraz regionalnej mieszkańców naszego regionu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy przeglądałam księgi urodzeń z tego okresu to akurat w Kurzętniku rzuciło mi się w oczy, że właśnie w latach wojen napoleońskich był tam wysyp narodzeń nieślubnych dzieci. Tak jak przeważnie było jedno na stronę czy nawet dwie, tak zdarzały się tam miesiące, że było kilka jedno pod drugim na stronie. Zastanowiło mnie to, czy to był skutek zbytniego spoufalenia się kobiet z wojskiem, czy jednak doszło tam do jakiś nieciekawych wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń