poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Lokalna historia widziana oczyma przedwojennego "Kronikarza Ziemi Lubawskiej"


(Na zdjęciu: od prawej Józef Leliwa - Piotrowicz. Źródło zdjęcia: kliknij)

Józef Leliwa - Piotrowicz jest jedną z najmniej znanych i zarazem najbardziej zasłużonych postaci z Ziemi Lubawskiej. Żył przed II wojną światową, pisał książki o Ziemi Lubawskiej, spisywał lokalne legendy, opisywał piękno przyrody był nauczycielem, kronikarzem i dziennikarzem. 

Żył w latach 1899 - 1939. Został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym Hohenbruch w Prusach Wschodnich. Obecnie w pobliżu miejsca, w którym kiedyś Niemcy mordowali Polaków znajduje się miejscowość Gromowo (obwód kaliningradzki, Federacja Rosyjska - kliknij)

Od jakiegoś czasu, dzięki uprzejmości Pana Ulatowskiego, redaktora naczelnego Gazety Nowomiejskiej mam przyjemność analizować oryginalne zapiski Leliwy - Piotrowicza. Spisane ołówkiem na wielu kartkach wycinki z lokalnej historii nie tylko Nowego Miasta lubawskiego i Lubawy ale też wielu wsi robią duże wrażenie. Kronikarz notował sobie wszystko, wyniki wyborów, wizytę Marszałka Piłsudskiego w NML i Lubawie (poświęcę jej kolejny artykuł). Szczegółowo opisał badania archeologiczne prowadzone w kwietniu 1931 roku. Dzięki niemu wiemy, że przebadano osady nawodne na Jeziorze Łąkorek i Skarlin oraz grodziska w Nielbarku i Gutowie. Oto krótki fragment z zapisków Józefa Leliwy - Piotrowicza: 

„Rozpoczęcie badań archeologicznych
Ziemia lubawska – czyli dzisiejszy powiat lubawski była od wieków najdawniejszych pograniczem na rubieży ziemi chełmińskiej i Prus. Dla osadnictwa przedstawiała teren bardzo korzystny, dzięki czemu już w okresie wczesnohistorycznym była dość gęsto zaludniona. Liczne grodziska rozsiane po całym powiecie są tego świadkami. Znajdują się zwykle w pobliżu jeziora, mokradła lub rzeki i koło nich powstawały osady. Ślady osadnictwa spotykamy nawet na niektórych jeziorach (Łąkorek i Skarlin) co jest bodaj unikatem na Pomorzu. Niemało tajemnic kryją też w swym wnętrzu grodziska ziemi lubawskiej, wśród których imponującymi rozmiarami rozciąga się grodzisko w Gutowie, wysokie na 80 m i posiadające obszerne przedgrodzie [podgrodzie].
Wstępne badania (pod koniec kwietnia 1931) ujawniły tu ułamki naczyń oraz kawałki polepy, na której zachowały się odcisku ziaren jęczmiennych i żytnich”


Poza tym chciałbym przybliżyć Wam opis historii Nowego Miasta Lubawskiego oraz Pawła Działyńskiego i Chorągwi Działyńskich, o której pisałem pod koniec poprzedniego artykułu pt.:"Piękno czasów szlacheckich". Oto fragmenty z zapisków Leliwy - Piotrowicza, które dla Was wybrałem:


„Nowemiasto zostało założone według Dusburga w r. 1325 przez chełm. mistrza niemieckiego Lutterberga. Osadzono tu zdaje się przedewszystkiem Niemców. Wiemy bowiem, że w bitwie pod Grunwaldem mieszczanie nowomiejscy wspierając się na zaciężnych z Bratjana, walczą pod chorągwią mającą za godło trzy połączone rogi. Chorągiew ta dostaje się w ręce Polaków, a ślad za nią i miasto, które jednak wskutek pierwszego pokoju toruńskiego znów do Krzyżaków powróciło. Roku 1414 Polacy próżno szturmują potężne mury. W wojnie 13-letniej N. przechodzi z rąk do rąk. W roku 1454 Krzyżacy obsadzili je ponownie, robiąc sobie z niego na dłużej ważny punkt oparcia.
            Pierwszym czynem, zdradzającym budujące się wśród mieszczaństwa uczucia narodowe był wybór w r. 1467 oficjała Polaka Bartłomieja, którego pomimo zwalczania przez niemiecką Kapitułę papież zatwierdził. W Wieku XVII wśród mieszkańców N. naczelne stanowiska zajmowali Polacy, między którymi pierwsze miejsce zajmuje rodzina Działyńskich. W kościele farnym, w którym spoczęły groby Pawła Jana Działyńskiego, znajduje się olbrzymia chorągiew, 20 stóp długa, 10 stóp szeroka, poświęcona jego pamięci, na której skreślony jest krótki życiorys wojewody: Jaśnie Wielmożny Pan Paweł Jan z Działynia, wojewoda pomorski, podskarbi ziem ruskich, starosta karszyński, Bratiański itd., tu się zamienił w garść popiołu. W młodości swej kształcił się w krajowych i zagranicznych szkołach i władał trzema językami. Przez pewien czas bawił na dworze Zygmunta III i był następnie posłem w r. 1620 i 1629. W ówczesnej wojnie z Turkami dowodził pod sławnym hetmanem Chodkiewiczem oddziałem wojska polskiego. Kiedy Szwedzi do kraju wpadli, stawił się najprzód ze swojemi współobywatelami (a więc mieszkańcami Nowegomiasta i okolicy), mężnie i zawarł z nieprzyjacielem pokój.
            Był to mąż bardzo pobożny. Trapił swoje ciało postami, sypianiem na gołej podłodze, włosiennicą i biczowaniem. Co sobotę przystępował w kościele przez niego założonym w Łąkach [Bratiańskich, tam gdzie według legendy w XIII wieku objawiła się Matka Boska] do spowiedzi św. i do stołu Pańskiego. Założył on ten kościół reformatów w r. 1624. Przed Wielkanocą zamknął się tu w celi klasztornej, ażeby się tym lepiej przygotować do wielkanocnej spowiedzi. Odbywał pieszo dalekie pielgrzymki do miejsc świętych. Był zawsze gorliwym obrońcą religii katolickiej. Dla ubogich był bardzo szczodrobliwym.
            Umarł w Bratianie 17 lipca 1643. Przeniesiono zwłoki w dniu 10 listopada tegoż roku do Nowegomiasta. Na odwrotnej stronie chorągwi jest w pośrodku obraz, przedstawiający nieboszczyka klęczącego przed ukrzyżowanym P. Jezusem, u góry zaś widać w obłokach ukoronowaną M.B. Wojenne jego czyny i zasługi obywatelskie przedstawione są w mniejszych obrazach pobocznych.

            Farę nowomiejską zbudowano zapewne w roku 1325. Wnętrze zdobi 12 ołtarzy.
W dzwonnicy wisi 5 dzwonów. W kościele mieszczą się pamiątki i liczne nagrobki. Przechow. Się tu cud. obraz N.M.P. Łąk. (…)
            Nowemiasto. Osada ludzka musiała tu powstać już bardzo wcześnie. Świadczy o tem olbrzymi kamień żarnowy wykopany na starym cmentarzu (z rodzaju tych, jakiemi posługiwano się w przedhistorycznych czasach).

Cudowny Ołtarz Św. Joba Sprawiedliwego w Kościele pw. św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim



            Z kościoła łąkowskiego [po pożarze klasztoru w Łąkach Bratiańskich w maju 1882 roku – mój przypis] zabrano jeszcze figurę Joba sprawiedliwego. Uchodzi ona od dawnych czasów za cudowną i jest wielką czcią otoczona. Biskup Potocki, wizytujący to miejsce [Kościół pw. św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim – mój przypis] w r. 1706 pisze, że wierni ściągają z dalekich okolic i u stóp św. Joba doznają pocieszenia. Z kaplic w kościele przechowała się tylko piękna Kaplica Działyńskich. Chorągiew z dawnych ozdób wiele utraciła. (…)”.



Autor: Tomasz Chełkowski

Kontakt: 
ziemialubawska@protonmail.com









Wszelkie prawa zastrzeżone!
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz