czwartek, 23 maja 2013

Jak żyli średniowieczni mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego?



Fosa i most zwodzony na obecnej ul. 3 Maja w Nowym Mieście Lub.
Wstęp
      Pewnego dnia Roku Pańskiego 1325 nad Drwęcę przybył Otto von Lauterberg komtur ziemi chełmińskiej. Był to rycerz słynący z wielkiej odwagi, bohater bitwy pod Płowcami w roku 1331. Znany również z tego, że wiosną 1330 roku oblegał Wyszogród (teren obecnej Bydgoszczy) - był to polski drewniany gród położony w zakolu Wisły, który kontrolował spływ towarów Wisłą. Wojska krzyżackie dowodzone przez Otto von Lauterberga zdołały po długim oblężeniu podłożyć ogień i spalić gród razem ze wszystkimi mieszkańcami i obrońcami.

        Ten oto rycerz, którego wszystkie czyny mniej i bardziej chwalebne nie sposób wymienić przybył w roku 1325 nad rzekę Drwęcę i ujrzał piękną dolinę oraz liczne góry dookoła. W dolinie rzeki ujrzał zapewne istniejącą już małą osadkę z drewnianym kościołem. O istnieniu tej osady wiemy ze skargi biskupa chełmińskiego Mikołaja, który w 1320 roku napisał, że mistrz krajowy pruski Fryderyk von Wildenberg oraz bracia zakonni zbudowali nad Drwęcą gród Julenburg zwany pospolicie Nowym Grodem[1].
       
        Tereny te tak się spodobały krzyżackiemu komturowi, że postanowił nadać osadzie Julenburg prawa miejskie. Tak oto według najpopularniejszej wersji powstało Nowe Miasto Lubawskie. Nie wiemy, czy Jungburg istniał tu naprawdę, czy tez komtur kazał budować miasto od podstaw. Faktem jednak jest to, że w 1325 roku rozpoczęto budowę murowanego kościoła (obecnie Kolegiaty pw. św. Tomasza Apostoła) i nadano prawa miejskie (zapoczątkowano istnienie bądź nadano prawa istniejącej tu małej osadzie) Nowemu Miastu Lubawskiemu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że współczesna nazwa pojawiła się dopiero w roku 1937. Prędzej funkcjonowała nazwa Nowemmiasto nad Drwęcą bądź Nowe Miasto nad Drwęcą[2]. Jednak na samym początku, w 1325 roku komtur nadał mu nazwę Nuvenmarkt (Nowy Targ).


Panorama Nowego Miasta Lubawskiego (fot. z archiwów własnych)





 
     Małe, średniowieczne, polskie, miasta takie jak Nowe Miasto Lubawskie jakże bogata i mało znana jest ich historia. Kiedyś ich mieszkańcy czuli dumę, lubili opisywać początki swojego miasta, czasem były to początki wręcz fantastyczne. Bycie mieszczaninem w średniowieczu dla wielu było powodem do dumy, im ładniejsze miasto, im większe mury obronne, im większy kościół (ceglany był ceniony wyżej od drewnianego) tym duma mieszczan i podziw ludzi z zewnątrz był większy. Tylko mieszczanie, osoby posiadające obywatelstwo miasta mogli być jego stałymi mieszkańcami. Resztę stanowili ludzie z zewnątrz, wolni rzemieślnicy (biedni chłopi, pracownicy najemni), żebracy, wędrowni handlarze, kupcy, wędrujący mnisi z zakonów żebraczych (głównie franciszkanie i cystersi - zwani też bernardynami).

        Poza murami, kościołem i dumnie wzniesionym na środku rynku ratuszem pozostała zabudowa miasta przez setki lat pozostawała drewniana. Wyjątek mogło stanowić najwyżej kilka ceglanych kamieniczek wzniesionych przez najbogatszych mieszczan zwanych patrycjuszami (byli to urzędnicy z ratusza). Przewaga zabudowy drewnianej oczywiście nie świadczy o biedzie ponieważ wielu bogaczy w tamtych czasach zamieszkiwało domy i dwory z drewna zbudowane. Domki w obrębie murów miejskich na początku w XIV wieku były nie tylko drewniane ale też parterowe. Potem systematycznie dobudowywano kolejne piętra dla rozrastających się rodzin patrycjuszy oraz rzemieślników i kupców. Najbogatsi, czyli urzędnicy (patrycjusze) oraz kupcy i rzemieślnicy dookoła rynku budowali swe domostwa, biedniejsi (plebs) mieszkali bliżej murów i na przedmieściach.

        W każdym domu wyznacznikiem bogactwa były meble. W średniowieczu za najważniejsze uważano łoże oraz kufer. Stół i krzesła zajmowały dalsze miejsca w meblowej hierarchii. Zamożność mieszczanina oceniało się po pięknie jego kufra oraz po jego odzieży, którą w kufrze przechowywał. Kufry ludzi zamożnych były robione z drewna dębowego, sosny, orzecha, zamykane na potężne zamki, często misternie obrobione, bogato rzeźbione, i dekorowane. Poza odzieżą przechowywano w nich pieniądze, pasy, broń oraz narzędzia niezbędne do pisania i liczenia[3].

 
Renesansowa komoda, następczyni średniowiecznego kufra. Zdjęcie z mojej kolekcji. Eksponat z Muzeum Ziemi Lubawskiej w Nowym Mieście Lubawskim.


        Rynek stanowił centrum miasta, najważniejszy plac na którym znajdowały się kramy kupieckie, ławy na których wykładano towary, niekiedy bardziej wystawne sklepy i oczywiście karczmy, miejsca spotkań, rozmów i picia piwa. Na zapleczu rynku w małych miastach, których mieszkańcy łączyli rolnictwo z pracą rzemieślniczą znajdowały się budynki gospodarcze: stodoły, spichrze, chlewy. Często w murach miejskich znajdowało się małe pole uprawiane przez mieszczanina. Ale oczywiście główne pola należące do mieszkańców znajdowały się poza miejskimi murami, na podgrodziu i w sąsiednich wsiach. Wielu mieszkańców Nowego Miasta Lubawskiego miało ziemię we wsi Kamionka, która w średniowieczu była własnością miasta.

        W obrębie murów miejskich "na niewielkich podwórkach budowane były studnie. Niektóre domy na obrzeżach miasta usytuowane były w ogrodach. Należały bądź do bogatych mieszczan - kupców, rolników - bądź do rycerzy - szlachty, z zasady posiadającej także liczne przedstawicielstwo w miastach"[4]. Dziś to rzecz trudna do wyobrażenia ale w średniowieczu w prawie każdym domu znajdowała się warzelnia piwa. Oraz dodatkowo każde miasto posiadało browar miejski.
        Poza miejskimi murami, na przedmieściach mieszkali najubożsi, plebsem nazywani. Byli to często chałupnicy i komornicy, chłopi prości, którym marzyło się otrzymanie obywatelstwa miasta.


        Czy to już wszystko? Otóż nie! Zapomnieliśmy o najważniejszym! O codziennym życiu. Opis wyglądu miasta bez opisu codzienności niewiele znaczy. Wyobraźcie sobie, że żyjecie w Nowym Mieście Lubawskim w XIV wieku, powiedzmy w roku 1390. Kościół nie ma jeszcze ukończonych naw bocznych i wieży ale za to fortyfikacje obronne miasta są już w pełni sprawne. Stoicie na rynku, w miejscu obecnego kina stoi ratusz, dookoła kramy kupieckie, ławy, z towarami na sprzedaż. Rozglądacie się i widzicie żebraków, przekupkę zachęcającą do kupna swoich wyrobów, z innej strony dostrzegacie wieśniaka, który przyszedł do kupca z cechu szewców kupić drewniaki (buty z podeszwą drewnianą okryte skórą). Miasto jest pełne życia, ludzie nie przejmują się swoim wyglądem, nie przejmują się tym, że są na świecie inne religie, że są ludzie o innym kolorze skóry. Ludzie średniowiecza wierzą w Biblię i Boski plan. Wierzą, że Bóg wszystko dobrze zaplanował, że widocznie Bóg chciał żeby dany człowiek wyglądał tak, a nie inaczej. Dzięki wierze ich życie wydaje się być prostsze, mniej skomplikowane niż życie człowieka XXI wieku. Ale czy aby na pewno?

        Zapada noc. Specjalni żołnierze zwani miejskimi wartownikami (bądź miejską milicją) kazali już o zmierzchu podnieść most zwodzony pomiędzy obecnym kioskiem i NETTO na ul. 3 Maja. Zamknięte zostały wszystkie trzy bramy, którymi można było dostać się do miasta. Nastała ciemność, tylko wartownicy z pochodniami czuwają przy miejskich murach i bramach, patrolują pusty i cichy rynek, sprawdzają, czy aby jakiś rzemieślnik nie łamie prawa pracując w nocy przy świecy, zaglądają na plac przykościelny, czy ktoś nie próbuje się włamać do miejsca świętego (sacrum). Pochodnie wartowników są jedynym światłem rozświetlającym ciemność. Czy człowiek XXI wieku przeniesiony w czasie do średniowiecznego Nowego Miasta Lubawskiego potrafiłby przetrwać, bez elektryczności, bez światła, bez telefonu komórkowego i Internetu?

        W tamtych czasach mieszczanin wyruszający do Krakowa aby zapisać się na wykłady w Akademii Krakowskiej (nawet chłopi mieli taką możliwość) często wracał do domu po wielu latach, a na miejscu po dotarciu do Krakowa mieszkał w bursach z innymi studentami oraz utrzymywał się z żebrania. Życie średniowiecznych studentów trafnie opisał Józef Ignacy Kraszewski w powieści "Zygmuntowskie czasy".

        A po nocy, o świcie most zwodzony zostaje opuszczony, bramy otwarte tłumy znowu wchodzą i wychodzą, żebracy, kupcy handlarze i inni. I tak przez setki lat aż do wieku XIX, w którym mury obronne rozebrano, a nowy system kapitalizmem nazwano. Dziś wielu zerka na pozostałe murów gotyckich fragmenty, na baszty i Park Róż, który jest pozostałością po fosie. Niektórzy chcą mury odbudować, inni ratować to co z nich zostało, a jeszcze inni wydają pozwolenia na budowanie budynków w miejscu murów. Upadek dawnego symbolu potęgi miasta jest jakby symboliką jego upadku w XXI wieku, kiedy młodzież masowo miasto opuszcza, a pracę mają tylko nieliczni. Warto w tym miejscu zadać pytanie, czy aby na pewno obecne czasy są lepsze od wieków minionych? W niektórych aspektach zapewne są lepsze ale nie we wszystkich.


        Na pytania przeze mnie zadane będziecie musieli odpowiedzieć sobie sami (każdy indywidualnie). Ja swoje odpowiedzi i refleksje pozostawię dla siebie, a Was kochani czytelnicy zapraszam do podróży po średniowiecznym Nowym Mieście Lubawskim.



Miejski "patriotyzm" charakterystyczny dla epoki średniowiecza
        Cechą charakterystyczną mieszczan w średniowieczu było duże przywiązanie do swoich miast. Według prof. Henryka Samsonowicza[5] w tamtej epoce społeczeństwo cechowało silne poczucie związku z miejscem zamieszkania, czyli głównie z miastem. W miastach również wykazywano silne przywiązanie do własnej parafii, mieszkańcy wsi należących do parafii mogli liczyć w mieście na lepsze traktowanie od obcych. Miało to duże znaczenie podczas starania się przez chłopów o obywatelstwo miasta. "Patriotyzm" miejski był w tamtym okresie podstawą, a same miasta często ze sobą walczyły oraz konkurowały. Z wyjątkiem funkcjonującego krótko Związku Pruskiego utworzonego w 1440 roku polskie miasta nigdy (z wyjątkiem wojen prowadzonych przez monarchę) ze sobą nie współpracowały. Mało tego, często ze sobą walczyły, np. podczas wojny 13- letniej (1454-1466) Nowe Miasto Lubawskie, które nie przystąpiło do Związku Pruskiego, często atakowało Lubawę, zdobyło zamek w Bratianie. Nowomieszczanie spalili też zamek w Kurzętniku.

        Jak podaje prof. Henryk Samsonowicz dla mieszkańców średniowiecznego miasta bardzo duże znaczenie miały mury obronne, okalające miasto. Im większe mury, bramy i baszty oraz im większy kościół tym większą dumę czuli mieszkańcy. Rola fortyfikacji obronnych była ogromna stanowiły one "nie tylko zabezpieczenie od najazdu, ale także symbol siły, samodzielności, odrębności w stosunkach wewnętrznych kraju"[6]. O średniowiecznych fortyfikacjach obronnych Nowego Miasta Lubawskiego pisałem już w obszernym artykule pt: "Mury, które chroniły nas Nowomieszczanprzez wieki całe" - wystarczy kliknąć aby go przeczytać.  

 
Średniowieczna Brama Brodnicka (Kurzętnicka). W jej wnętrzu znajduje się Muzeum Ziemi Lubawskiej.
 
 
Nie ulega wątpliwości, że mury obronne, które przez wieki chroniły mieszkańców Nowum Forum (czyli Nowego Targu - taką nazwę nosiło Nowe Miasto Lubawskie w średniowieczu) były potężne. Określenie to nie jest przesadne, mało tego potwierdzają je odkrycia archeologiczne z 2010 roku. Archeolodzy z prof. Kazimierzem Grążawskim na czele odkopali wówczas na ul. 3 Maja dwa bastiony oraz fragmenty murów obronnych. Całość stanowi pozostałość po barbakanie. Barbakany to w najprostszym tłumaczeniu umocnione, minimum podwójne bramy z mostem zwodzonym. Umocnienia tego typu wznoszono w średniowieczu w największych ośrodkach miejskich takich jak Gdańsk, czy Kraków. W 1287 roku Mongołowie próbowali zdobyć Kraków ale nie zdołali pokonać średniowiecznych fortyfikacji obronnych. Jeśli zaś chodzi o najbardziej nas interesujące Nowe Miasto Lubawskie to niewątpliwie warto przytoczyć rok 1629 kiedy miasto zaczęli oblegać Szwedzi. Mimo wielu prób nie udało im się sforsować podwójnej fosy, barbakanu oraz murów obronnych Nowego Miasta Lubawskiego.

        O oblężeniu przez Szwedów oraz odkryciach archeologicznych pisałem oraz zdjęcia dodałem w niniejszych artykułach:

 

        W tym miejscu chciałbym wyraźnie podkreślić, że mieszkańcy lokowanego w 1325 roku Nowego Miasta Lubawskiego (Nowego Targu) nie mają się czego wstydzić. Oba symbole, które były tak ważne dla mieszkańców średniowiecznych miast - czyli kościół i fortyfikacje obronne - były na wysokim poziomie. Już w 1325 roku komtur chełmiński Otto von Lauterberg rozpoczął budowę kościoła i kamienno-ceglanych murów obronnych. Samej lokacji dokonano w strategicznym miejscu, w zakolu rzeki Drwęcy. Rzeka otaczała miasto od strony południowej (od Kurzętnika) i wschodniej (za kościołem). Poza tym od strony południowej, północnej i zachodniej wykopano sztuczną (podwójną fosę), którą wypływała i wpływała do Drwęcy. Więcej szczegółów na ten temat znajduje się w podanym prędzej artykule. W tym miejscu tylko dodam, że Ryszard Woźniak zalicza Nowe Miasto Lubawskie, obok Chełmna, Golubia i Lęborka do najlepiej ufortyfikowanych polskich miast obronnych w średniowieczu[7].

        Jeśli zaś chodzi o drugi symbol, czyli wspaniały gotycki kościół (od niedawna kolegiatę) to poświęciłem mu oddzielny artykuł pt: "Kościół w Nowym Mieście Lubawskim". W tym miejscu tylko dodam, że nawet w czasach współczesnych gotycko - barokowa Kolegiata pw. św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim robi wrażenie na turystach. Wielu uważa ją za jedną z najpiękniejszych w Polsce.
 
 
Kolegiata pw. św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim (fot. moja)

        Kościoły w średniowiecznych polskich miastach były nie tylko miejscem modlitwy. Dokonywano w nich rozmaitych umów handlowych między ludźmi oraz między kupcem i Bogiem. Handlarze, kupcy, rzemieślnicy zobowiązywali się często, że złożą ofiarę Bogu jeśli ich transakcja będzie udana. Często jeśli statek albo wóz z towarem dotarł do celu to kupiec ten w podzięce składał wota na ołtarzu. Wielokrotnie w podzięce za udaną transakcję zamawiano Mszę świętą. Posiadamy liczne zapiski o zapłatach jakie otrzymywał pleban z Nowego Miasta Lubawskiego za odprawianie Mszy świętej w intencji rodziny Działyńskich - starostów mieszkających na zamku w Bratianie[8].
     

Ilu mieszkańców liczyło kiedyś Nowe Miasto Lubawskie?
        O życiu mieszkańców każdego miasta można dowiedzieć się wiele dzięki analizie źródłem dostępnych w ratuszu. Niestety zbudowany w XIV wieku ratusz w Nowym Mieście Lubawskim spłonął w wieku XIX - w okresie zaboru pruskiego. Dziś na miejscu średniowiecznego ratusza stoi kościół ewangelicki przerobiony na kino, restaurację i punkt turystyczny.
        Mimo braku ratusza dzięki licznym kontaktom handlowym jakie Nowe Miasto Lubawskie utrzymywało z wieloma polskimi miastami, dzięki archiwom kościelnym oraz dzięki analogii, czyli porównaniu do innych miast możemy napisać dość dużo o życiu i wojnach toczonych przez Nowomieszczan.

        A zapewniam, że jest o czym pisać! Mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego już od samego początku prężnie się rozwijali. W 1325 roku na terenie lokacji miasta, czyli wewnątrz murów obronnych wytyczono ok. 110-120 działek pod zabudowę dla przyszłych mieszkańców. W średniowieczu miasto liczyło kilkuset mieszkańców. Natomiast w XVI wieku w Nowym Mieście Lubawskim mieszkało 1000 osób. W tamtym okresie w Brodnicy mieszkało 2000 mieszczan, Lidzbarku Welskim 1248, w Łasinie było ok. 1170, w Lubawie 1200, a w Wąbrzeźnie 1080 mieszczan[9]. Z kolei miasto Łódź, które dziś liczy ponad 720 tys. mieszkańców[10] jeszcze w 1815 roku było małą osadą zamieszkałą przez 799 osób[11]. Profesor Henryk Samsonowicz pisze, że większość polskich miast w średniowieczu liczyła mniej niż 500 mieszkańców co stawia Nowe Miasto Lubawskie w pozycji małego miasta ale z tą świadomością, że istniało kilkaset miasteczek o wiele mniejszych.

        W tym miejscu warto podać wielkości miast z książki prof. Samsonowicza, który dzieli miasta na cztery grupy podatkowe. Profesor pisze, że w roku 1500 w Polsce znajdowało się ok. 700 miast, z których do pierwszej grupy zaliczano zaledwie sześć (Gdańsk liczący ok. 30 tys. mieszkańców, Kraków z ok. 15 tys. mieszkańców, Toruń, Elbląg i Lwów liczące po ok. 10 tys. mieszkańców oraz Poznań liczący wówczas 8 tys. mieszkańców). W drugiej grupie znajdowało się ok 80-90 miast liczących od 2 do 4 tys. mieszkańców (m.in. Płock. Stara Warszawa, Sandomierz). Do grupy drugiej zaliczano tez miasta mniejsze, zamieszkiwane przez 1-2 tys. osób (m.in. Śrem i Łomżę). Ostatnie dwie grupy skupiały prawie 600 najmniejszych miast liczących kilkuset mieszkańców[12].


        Wojny Nowomieszczan...
        Mimo wielu różnych opinii uważam, że życie mieszczan w średniowieczu było z jednej strony barwne, a z drugiej narażone na wiele niebezpieczeństw. Mieszkańców od małego uczono walki bronią ponieważ oblężenia miasta, starcia z innymi miastami oraz napady zbójeckie na szlakach handlowych były częstym zjawiskiem. W małych i dużych miastach w średniowieczu wszyscy mieszkańcy, zarówno kobiety jak i mężczyźni potrafili walczyć. Profesor Samsonowicz uważa, że w tamtych czasach to było coś normalnego.
        Najlepszym przykładem na pokazanie umiejętności bojowych mieszkańców miasta jest przytoczenie kilku potyczek.  Podczas wojny głodowej toczonej między Krzyżakami a Polską rycerze polskiego króla wdarli się do miasta i próbowali je przejąć. Mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego zaatakowali ich w wąskich miejskich uliczkach. W krwawych walkach zginęło 10 osób, a dwie zostały uprowadzone[13]. Ostatecznie atak został odparty. Podczas wojny trzynastoletniej (1454 - 1466) mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego oblegali zamki w Kurzętniku i Bratianie. Pod koniec października 1454 roku rycerze zaciężni z Nowego Miasta Lubawskiego zdobyli zamek w Kurzętniku. Dowódca wojsk zaciężnych Ulryk von Kinsberg rozkazał spalić zamek - 16 Polaków broniących zamku zginęło, a 24 dostało się do niewoli[14]. Do kolejnej potyczki doszło 9 II 1455 roku, wojska z Nowego Miasta pod dowództwem Ulryka von Kinsberg zaatakowały Lubawę, która stała po stronie polskiego króla. Miasta nie udało się zdobyć. Pod koniec 1455 roku Nowomieszczanie razem z wojskami z Ostródy ponownie zaatakowali stolicę biskupa diecezji chełmińskiej (Lubawę). Jednak Lubawianie po raz kolejny się obronili. Natomiast sukcesem zakończyło się oblężenie Bratiana, zdobytego prędzej przez Polaków. Dowódca krzyżacki Tam Seidolotz z Nowego Miasta Lubawskiego zmusił załogę zamku w Bratianie do kapitulacji i opuszczenia zamku - stało się to 6 stycznia roku 1456[15].


Urzędnicy z ratusza:
        Wśród mieszkańców małych miast najczęściej przeważali drobni posiadacze ziemscy (rolnicy)[16]. Prawdopodobnie wielu z nich łączyło pracę na roli z zawodem rzemieślnika. W małych miastach łączenie zawodów było częstą praktyką. Była to najbardziej liczna część mieszkańców, przez historyków nazywana pospólstwem. Wyróżniamy jeszcze dwie grupy patrycjuszy, czyli urzędników z miejskiego ratusza (m.in. radę miejską, ławników, wójta i burmistrza) oraz plebs (biedotę, żebraków). W średniowieczu władze miejskie tworzyły gminę. Siedzibą władz w każdym średniowiecznym mieście był ratusz stojący na środku rynku. Ratusz w Nowym Mieście Lubawskim został zbudowany w XIV wieku, a spłonął w wieku XIX. Na jego fundamentach w okresie zaboru pruskiego ewangelicy postawili kościół. Obecnie we wnętrzu kościoła ewangelickiego znajduje się kino, restauracja oraz punkt turystyczny.

        Podstawowym źródłem dochodu urzędników gminnych był czynsz pobierany z tytułu dzierżawienia domów i gospodarstw należących do miasta. Ponad to ratusz czerpał zyski z: młynów, karczem, z opłat notarialnych oraz z opłat, na jakie byli skazani różni przestępcy. Przestępcy często byli zobowiązani do płacenia podatków na rzecz skarbu miasta, często też sędzia nakazywał konfiskatę ich dóbr[17]. Kolejnym rodzajem dochodów były opłaty ściągane od kupców posiadający swoje kramy podczas targów, a w późniejszym okresie jarmarków (koniec XIV i w XV wieku). Bez uiszczenia opłaty kupiec nie miał prawa handlu na rynku.

        Miasta często były właścicielami dużych obszarów ziemskich poza miejskimi murami, a niekiedy posiadały całe wsie. Informacje o ziemiach należących do Nowego Miasta Lubawskiego zawiera dokument wystawiony przez wielkiego mistrza Zakonu krzyżackiego w dniu 21 XII 1444 roku[18]. Konrad von Erlichshausen nadał wówczas miastu 21 łanów ziemi na prawie chełmińskim oraz wieś Kamionkę. We wsi zbudowano dwór dla sołtysa i sędziego, który otrzymał w tej wsi 7 łanów ziemi. Sołtys miał uprawnienia w 1/3, a Zakon w 2/3 wszystkich kar sądowych. Poza tym sołtys mógł wydawać wyroki tylko w sprawach miejskich z wyjątkiem spraw karnych (dotyczących zabójstwa i zranienia). Sądownictwo karne w całości należało do Zakonu. W dokumencie tym pojawia się ciekawa informacja na temat mostu na Drwęcy. Otóż miasto otrzymało obszar położony w okolicy mostu "po zewnętrznej stronie", gdzie znajdowała się już prędzej łaźnia. Nowomieszczanie musieli zbudować łaźnię wcześniej, a dokument z 1444 roku formalnie potwierdził, że teren na którym ją zbudowano należy do miasta. Wzmianka o łaźni obala mity o tym, że mieszczanie w średniowieczu się nie myli. W niektórych miastach (np. we Wrocławiu) było kilka łaźni.

        Liczne stereotypy takie jak nie mycie się mieszczan bądź niedożywienie chłopów w średniowieczu albo przekłamania na temat kobiet (które w średniowieczu żyły sobie całkiem nieźle w porównaniu do czasów starożytnych i późniejszych niż średniowiecze) narodziły się podczas renesansu w wieku XV i XVI oraz w okresie tzw. oświecenia, które przypada mniej więcej na wiek XVII i XVIII.

Rynek w Nowym Mieście Lubawskim (fot. moja)


Łaźnia
      W tym miejscu chciałbym na chwilę przerwać rozważania na temat urzędników z ratusza i poświęcić kilka słów wspomnianej łaźni nad Drwęcą (na przedmieściu, za miejskimi murami). Wybitny francuski historyk Robert Fossier w świetnej książce pt. "Ludzie średniowiecza" opisał wygląd i funkcjonowanie łaźni w tamtym okresie. Według niego publiczne łaźnie stanowiły w pewnym sensie kontynuację istniejących w świecie starożytnym term, czyli "miejsc kąpieli, sportu, rozrywki i rozwiązłości"[19].

        W epoce średniowiecza łaźnie znajdowały się tylko w miastach. Ludzie ze wsi najczęściej myli się w rzekach, stawach, jeziorach oraz w wodzie, którą zimą przynoszono we wiadrach do chat krytych strzechą i grzano przy piecu. Łaźnie średniowieczne były oczywiście mniejsze od term antycznych, zajmowały najczęściej jedną lub kilka sąsiadujących sal, w których "kadzie z drewna były wypełniane wodą dzięki systemowi hydraulicznemu doprowadzającemu wodę z pobliskiego źródła lub rzeki"[20]. Wiemy już dlaczego łaźnia w Nowym Mieście Lubawskim znajdowała się blisko rzeki Drwęcy, a nie w obrębie murów miejskich.

        Do łaźni wchodzono po specjalnym schodku. Wewnątrz  znajdowało się od kilku do dwunastu osób, obydwu płci, zarówno kobiety jak i mężczyźni byli zupełnie nadzy. Przy wejściu do łaźni, przynajmniej w średniowiecznej Francji i we Włoszech, znajdował się człowiek opłacany przez urzędników z ratusza, który miał za zadanie wypożyczać płótno służące za ręcznik oraz kawałem mydła składającego się z mieszanki oleju, łoju i popiołu. Oczywiście tak jak w starożytności pod drewnianymi kadziami w łaźniach utrzymywano wysoką temperaturę dzięki żaroodpornym cegłom. Jak podaje profesor Fossier: "Nad wszystkim czuwa specjalny personel przechadzający się tam i z powrotem, aby zapobiec kradzieżom rzeczy pozostawionych przez kąpiących się. Odpowiedzialne za to władze miejskie (...) starają się w miarę dobrze zorganizować tę "usługę publiczną", podobno przynoszącą niezły dochód".

        W tym miejscu warto przytoczyć jeszcze kilka ciekawostek na temat łaźni w średniowieczu. Otóż ówczesne władze kościelne, często porównywały łaźnię z zamtuzem. Zamtuz był miejscem, w którym pracowały panie specjalizujące się w najstarszym zawodzie na świecie (tzw. murwy, w późniejszym czasie "m" zamieniono na "k"). Porównanie to często było bardzo niesprawiedliwe, mimo nagich kobiet i mężczyzn przebywających razem w łaźni. Zamtuzy najczęściej prowadziły żony kata. Kat był postrzegany różnie przez mieszczan, z jednej strony był szanowany, a z drugiej bano się go. Na pewno posiadał wiedzę medyczną, szczególnie w dziedzinie nastawiania złamań. Kaci byli też odpowiedzialni za torturowanie więźniów, tortury często trwały wiele tygodni więc kat musiał umieć z jednej strony zadawać ból, a z drugiej leczyć torturowanego. Mieszczanie często przychodzili do kata ze złamaniami. Natomiast w innych sprawach, takich jak bóle brzucha, głowy, problemy trawienne itp. najczęściej szli do Żydów, którzy w średniowieczu byli największymi ekspertami w sprawach medycznych.


Urzędnicy z ratusza c.d.
        W dokumencie z 1444 roku Nowe Miasto Lubawskie zostało zobowiązane do płacenia czynszu Zakonowi krzyżackiemu w wysokości 6 denarów od domu i 6 kamieni łoju od ław rzeźnickich. poza tym z 6 pługów we wsi kamionka Zakonowi oddawano korzec żyta i pszenicy, 3 wiardunki za kury oraz tzw. wartowe[21].
        Kolejne ciekawe informacje przynosi nam dokument wystawiony przez wielkiego mistrza Pawła von Russdorf w 29 IX 1436 roku. Nowe Miasto Lubawskie otrzymało wówczas 5 łanów i 10 morgów ziemi należących do wójtów w Bratianie. Nowomieszczanie zobowiązali się, że będą w zamian przekazywać co roku wójtowi mieszkającemu na zamku w Bratianie 10 kur.

        Wiemy już, że sołtys w Nowym Mieście Lubawskim sprawował funkcje sądownicze i mieszkał w Kamionce. Niewiele natomiast wiemy o burmistrzach miasta. Urząd burmistrza pojawił się w XIV wieku, prędzej miastem zarządzał wójt (dawny zasadźca, który dokonywał lokacji miasta w 1325 roku). Dokument wielkiego mistrza Ludwika von Erlichshausen z 5 VIII 1453 roku podaje, że Nowe Miasto Lubawskie otrzymało prawo corocznego wyboru burmistrza, rajców, ławników, sołtysa - sędziego oraz innych urzędników do pracy w ratuszu stojącym na środku rynku. Przed przyznaniem prawa w 1453 roku Krzyżacy poprzez swoich urzędników, szczególnie wójtów w Bratianie, decydowali o kształcie władz miejskich (rady miejskiej) oraz sądownictwie (wybierali członków ławy). Do 1953 roku Zakon zapewne decydował też kto może być w mieście burmistrzem.

        Burmistrz stał na czele rady miejskiej, która składała się z kilku lub kilkunastu rajców wybieranych corocznie. Najstarszym znanym nam z imienia burmistrzem był Hofeman[22]. Sprawował on swój urząd w 1422 roku. W źródłach pojawia się jeszcze Gothard Crapticz (burmistrz w 1454 roku) i Mateusz Langehermann - burmistrz w latach 1450 oraz 1453-1454.
        Do głównych kompetencji burmistrza należało reprezentowanie miasta na zewnątrz. Burmistrzowie Nowego Miasta Lubawskiego uczestniczyli wielokrotnie razy w zjazdach stanowych. Natomiast do kompetencji rady miejskiej należało wydawanie zarządzeń zwanych wilkierzami. Wilkierze regulowały różnego rodzaju sprawy związane z rzemiosłem, regulacjami dla cechów, dotyczyły też spraw porządkowych i targowych.

        Jeśli zaś chodzi o kolejną strukturę we władzach samorządowych XIV i XV wiecznego Nowego Miasta Lubawskiego, czyli o ławę miejską. Ława podobnie jak rada składała się z kilku lub kilkunastu osób - ławników. Ich zadaniem było sprawowanie władzy sądowniczej na zasadach o których już wspominałem - w ich kompetencji była 1/3 spraw sądowych z wyłączeniem spraw karnych (zabójstwo i zranienie). Do naszych czasów zachowały się dokumenty, w których wymienieni są z imienia niektórzy członkowie ławy miejskiej w średniowieczu. Jednym z nich jest Gabriel Clement (szepmistrz, starszy ławy), który reprezentował Nowe Miasto Lubawskie na zjeździe małych miast 13 stycznia 1454 roku w Malborku. Wiemy, że razem z nim na zjeździe był pisarz miejski
      W różnych historycznych źródłach prof. Andrzej Radzimiński wyszukał 26 mieszkańców Nowego Miasta Lubawskiego. Trzech już wymieniłem, oto pozostali (w nawiasie umieszczam datę w której występują oni w dokumentach)[23]: Mikołaj Koppersmit (1392), Piotr Czorse (1400), Bartusz Rudolf (1401), Andrzej Kutenwalt (1401), Mikołaj Frylich (1401), Piotr Ernsth i Hans Gruelich (1405), Grzegorz z Nowego Miasta (1427), Jan Hoffeman (1428), Niclos Kestner (1434), Hannos Skerlen, Franczke Wolant i Michael Gerisch (1439), Kogel (I poł. XV wieku), Filip Rose (I poł. XV wieku), Piotr Frastil (XIV/XV wiek), Mattis Futerer (1450), Marquardt Stenzel (1453), Kaspar Slyngbyr (1454), Grzegorz Koppersmedt (1454), Jakub Moler (1454).


        W tym miejscu warto dodać, że poza wspomnianą Kamionką, w której mieszkał sołtys i zarazem sędzia do nowego Miasta Lubawskiego należała jeszcze wieś Marzęcice. Istnieją zapiski z lat 1423 – 1424 w których odnotowano, że Marzęcice są wsią rycerską należącą do Nowego Miasta Lubawskiego. Oznacza to, że w razie wojny mieszkańcy byli zobowiązani do wystawiania jednego woja w zbroi lekkiej.  Wiemy też, że w XVI wieku Marzęcice były tzw. wsią miejską. W dokumentach z 1570 r. wspomina się, że miejscowość zajmowała obszar ok. 30 łanów, a mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego mają w niej swoje gospodarstwa rolne.  W 1920 roku, po okresie zaborów, które na Ziemi Lubawskiej trwały od roku 1772 w Marzęcicach znajdowały się tylko trzy rodziny niemieckie. Pozostali oparli się germanizacji, posiadali polskie nazwiska i mówili w ojczystym języku[24]. 
        Bardzo ciekawe informacje pochodzą z roku 1405. Niejaki Clauko z Marzęcic otrzymał wówczas od Zakonu krzyżackiego 15 grzywien[25]  za konie, które wzięły udział w wyprawie na Gotlandię[26]. Gotlandia (kliknij) jest wyspą na Morzu Bałtyckim, którą w tamtym okresie władali piraci. W 1398 roku Zakon krzyżacki przepędził piratów i władał wyspą do roku 1409. W roku 1405 mieszkańcy niezadowoleni z rządów Zakonu zbuntowali się przeciwko władzy. Konie Clauka z Marzęcic przyczyniły się do stłumienia tych buntów.


Cechy rzemieślnicze:
        W średniowieczu ludzie lubili tworzyć różnego rodzaju zrzeszenia, w których wspólnie spędzali czas, wspólnie się modlili, tworzyli wspólne zasady postępowania. Jednym z takich zrzeszeń były obecne w każdym mieście cechy rzemieślnicze oraz różnego rodzaju gildie tworzone w większych miastach. Nawet żebracy, bezdomni tworzyli w średniowieczu grupy, które miały swojego przywódcę. Najbardziej zasłużeni członkowie grupy żebraczej mogli prosić o jałmużnę w najbardziej zatłoczonych miejscach w mieście - na targach i przy kościołach. Trafnie ukazał krakowskich żebraków Józef Ignacy Kraszewski w powieści pt. "Zygmuntowskie czasy".

        O żebrakach w Nowym Mieście Lubawskim niestety nic nie wiemy ale posiadamy za to informacje o cechach rzemieślniczych. Były to grupy rzemieślników specjalizujących się w tym samym rzemiośle. Na czele każdego cechu stała starszyzna cechowa. Cech składał się z mistrzów, czyli rzemieślników prowadzących własny warsztat. Niżej stał czeladnik (fachowiec bez własnego warsztatu) pracujący u mistrza, a jeszcze niżej uczeń. Uczeń dopiero po przepracowaniu określonego czasu w warsztacie i zdaniu egzaminu mógł zostać czeladnikiem. Wiele statutów cechowych podkreślało tymczasowość pozycji ucznia i czeladnika, czasem zabraniano im ożenku póki nie zostaną mistrzami[27]. Bywało też tak, że czeladnicy w mieście czuli się wykorzystywani przez cech i mistrzów. Wówczas tworzyli tzw. cechy czeladnicze.

        Zarówno w dużych jak i w małych miastach rzemieślnicy stanowili znaczącą grupę zawodową. Jednak musimy pamiętać, że rzemieślnicy w małych miastach często łączyli swój fach z uprawą roli. Zdarzało się też, że rzemieślnik działał jako drobny kupiec, rolnik, karczmarz lub młynarz. W małych miastach zdarzały się również sytuacje, w których młynarz łączył swój fach z pracą stolarza, kamieniarza albo cieśli. Natomiast karczmarz często był też piwowarem, rzeźnikiem lub piekarzem. Podobnie szewc zajmował się nie tylko szyciem butów ale też zróżnicowaną produkcją skórną[28].
        Wydaje się, że w małych miastach najbardziej wyspecjalizowanymi fachowcami byli kowale. Zajmowali się oni trudną obróbką żelaza, wyrabiali podkowy, gwoździe, naprawiali pługi oraz produkowali i naprawiali miecze.

        W Nowym Mieście Lubawskim znajdowało się kilka cechów rzemieślniczych, z których największe znaczenie mieli mistrzowie i czeladnicy z cechu sukienników. Cech ten odgrywał rolę tak znaczną, że władze miejskie 14 sierpnia 1418 roku wydały dla niego oddzielne rozporządzenie dotyczące cięcia sukna. Poza nim w Nowym Mieście Lubawskim istniały jeszcze cechy: szewców, krawców, kołodzieji, bednarzy, garncarzy, ślusarzy, kuśnierzy, piekarzy i rzeźników[29]. Dzięki obliczeniom prof. Mariana Biskupa wiemy, że w mieście w XVI wieku mieszkało razem z rodzinami 27 rzemieślników. Większość mieszkańców miasta utrzymywała się z pracy na roli, a rzemieślnicy należeli do mniejszości - dodajmy, że była to mniejszość zasłużona bez której miasto nie mogłoby prawidłowo funkcjonować. Rzemiosło zaspokajało potrzeby mieszkańców miasta oraz pobliskich wsi, w których przeważała ludność polska. Chłopi ze wsi przychodzili do miasta podczas targów, a w późniejszym okresie jarmarków. Sprzedawali swojej wiejskie wyroby, handlowali i kupowali.

        Spośród wymienionych chciałbym poświęcić nieco miejsca cechowi szewców, który produkował buty. Dzięki wykopaliskom archeologicznym wiemy jak wyglądały buty ludzi prostych. Najczęściej były to podeszwy z nieobrobionej skóry albo z drewna. Były podobne do współczesnych drewniaków. Zużywały się szybko, przyszywano do nich płótno, ewentualnie miękką skórę i obwiązywano sznurowadłami oraz sznurkami do kostek. Pracownie szewskie obok cechów sukienników były jednymi z najbardziej prężnie działających w XIII i XIV wieku[30].

 
Średniowieczne drewniaki. Eksponat w Muzeum Ziemi Lubawskiej w Nowym Mieście Lubawskim (zdjęcie z mojej kolekcji)

        Według żyjącego w XIX wieku, wybitnego historyka Wojciecha Kętrzyńskiego wsie położone po lewej stronie biegu rzeki Drwęcy (Nowe Miasto znajduje się po prawej stronie) miały polskie korzenie. Kętrzyński w grubej i fascynującej książce z 1882 roku zatytułowanej "O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich" pisze, że wsie takie jak Tylice, miasteczko Kurzętnik, wieś Targowisko, Brzozie (dawnej Polskie Brzozie) i prawdopodobnie Gwiździny, Krzemieniewo mają polskie korzenie. To by oznaczało, że założono je przed pojawieniem się Zakonu krzyżackiego na tych terenach i oczywiście, że wsie te istniały na długo przed zbudowaniem Nowego Miasta Lubawskiego.

        Interesujące informacje na temat handlu w Nowym Mieście Lubawskim pochodzą z epoki nowożytnej, dokładniej z wieku XVI. Miasto od zakończenia wojny trzynastoletniej (1454 - 1466) należało do Polski. W siedzibie wójta krzyżackiego, czyli na zamku w Bratianie urzędowali polscy starostowie. Najpierw w latach 1472 - 1490 starostą w Bratianie był Adam Wilkanowski potem jego dzieci, a od 1534 roku urząd starostwo pełnili przedstawiciele rodu Działyńskich. Pisałem na ten temat obszernie w artykule pt: "Piękno czasów szlacheckich" (wystarczy kliknąć)


        W tym miejscu chciałbym tylko przytoczyć spór między starostą a radą miejską i burmistrzem. Nowe Miasto Lubawskie znajdowało się w granicach starostwa bratiańskiego więc starostowie rościli sobie prawa do wielu rzeczy i starali się poszerzać swoje wpływy. Podobnie czynili wójtowie Zakonu kiedy jeszcze miasto należało do Krzyżaków. Analizując spory Nowomieszczan ze starostami możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Otóż już pierwszy starosta, bohater Wojny trzynastoletniej Adam Wilkanowski starał się utrudnić miastu handel. Starosta różnymi sposobami dążył do zmonopolizowania bardzo opłacalnego handlu solą. Starał się przejąć szlak handlowy na rzece Drwęcy. Profesor Jarosław Poraziński podaje ciekawą sytuację z 1479 roku kiedy to szyper, czyli kapitan małego statku Melcher Katlewski dostarczył do Bratiana śledzie, a w drodze powrotnej do Gdańska "zabrał drewno, potaż, mąkę i zboże. Starosta starał się przemycać zboże do Gdańska z pominięciem miast (głównie Torunia, któremu w 1403 roku nadano przywilej składowy). Przywilej składowy otrzymywały najbogatsze, mające największe wpływy miasta. Zmuszał on kupców do zatrzymywania się w mieście ze swoim składem (towarem). Kupcy przymusowo musieli handlować przez określony czas w każdym mieście posiadającym przywilej składu. Handel w średniowieczu i epoce nowożytnej jest zagadnieniem bardzo obszernym. Poza przywilejem składowym istniał jeszcze szereg innych np. przymus drożny, cła, myto i wiele innych[31]


       
Dzban do piwa. Muzeum w NML
Browar...
      Piwo było dla ludzi średniowiecza napojem podstawowym, pitym do śniadania, obiadu i do kolacji. W tamtych czasach napoje takie jak herbata, czy kawa były nieznane, a wodę pito w okresie postu i pokuty zadanej przez spowiednika. Piwo warzyli mieszkańcy w swoich domach, a każde miasto, nawet najmniejsze posiadało swój browar. Profesorowie historii z różnych szkół spierają się o to jak kiedyś wyglądało piwo oraz jaki procent alkoholu posiadało. Mocne, czy słabe? jasne, czy ciemne? Czy ludzie średniowiecza byli cały czas pijani? Takie pytania zadaje wielu uczonych. Jedni atakują piwo, twierdząc, że w średniowieczu pito go zbyt wiele, a inni wręcz przeciwnie piszą o piwie pozytywnie.
        Rozpocznijmy od krytyków, np. Robert Fossier, w książce "Ludzie średniowiecza" o piwie pisze tak: (str. 71) "Co można pić innego? Wodę? tak, oczywiście, ale tę ze źródeł i studni, poddaną wybrykom pogody, ponieważ rzeczna może powodować różnorakie bóle brzucha i kolki, odnotowane w tekstach. Może więc piwo? Tak, stwierdza się to od starożytności i szczególną popularność zacznie ono zyskiwać po XIII wieku. Ale po raz kolejny ten napój nie jest podobny do tego, który znamy. Piwa celtyckie i saksońskie są fabrykowane ze sfermentowanego owsa, brunatnego i cierpkiego. Biały kolor piwa germańskiego pochodzi od jęczmienia i dodawanego do niego chmielu, przynajmniej w późnym średniowieczu. Ale ucieka się do niego tylko na północy kontynentu, tam gdzie winnice, pomimo usilnych starań, wydają tylko strużkę kwaśnego soku: w Szkocji, Fryzji, na wybrzeżach Morza Bałtyckiego". Ten sam profesor na stronie 24 swojej książki zanotował: "jeśli chodzi o alkohol, sprawa jest, by tak rzec, z tej samej beczki. Bogaci, czy biedni - wielu pije za dużo, aż do utraty świadomości. Wnioskujemy to z ilości wina lub innych alkoholi wypijanych przez osobę dorosłą niezależnie od płci, klasy społecznej czy wieku. Średnio od jednego do półtora litra dziennie - to wiele tłumaczy. Prawdą jest jednak iż nie wiemy, iluprocentowe są to alkohole".
        
Dzban do piwa, drewniany talerz i macka.
        Opisy dotyczące piwa prof. Roberta Fossiera (francuskiego historyka z Sorbony) są dość chaotyczne dlatego teraz odwołam się do profesora Henryka Samsonowicza, którego styl jest o wiele bardziej przystępny. W książce "Życie miasta średniowiecznego" prof. Samsonowicza wyłapałem kilka ciekawych fragmentów dotyczących piwa: (str. 122) "Jako napój królowało piwo, różniące się znacznie od dzisiejszego. Ciemny napój o zawartości ok. 20% alkoholu konsumowano w olbrzymich ilościach. Mieszczanie w Polsce pili importowane piwo świdnickie i holenderskie, gorsze nieco piwo bydgoskie czy poznańskie, ale przede wszystkim piwo pochodzące z licznych browarów w każdym mieście. Ponadto do końca XV wieku warzono piwo - niejako ubocznie - niemal w każdej karczmie, warzelnictwem zajmowali się liczni chłopi, rzemieślnicy, kupcy, produkując ten napój na własne potrzeby. Pito piwo podczas posiłków, wznoszono nim toasty na uroczystych bankietach, spotykano się przy piwie w karczmach, gaszono nim pragnienie. Ponad połowę wydatków na spożycie pracownicy najemni w Toruniu przeznaczali na piwo. W piętnastowiecznym mieście polskim odgrywało ono taką rolę, jak obecnie wódka, wino, piwo, herbata i kawa".
        
Muzeum w NML. Butelki do piwa.

        Ciekawa wzmianka znajduje się również w książce Jaquesa Le Goffa pt: "Historia ciała w średniowieczu". Autor na str. 117 zapisał, że piwo jęczmienne było napojem "narodowym" barbarzyńców, a od XIV wieku jest stopniowo wypierane przez piwo chmielowe. W XIII wieku zakony franciszkanów dzieliły się na "piwne" i "winne".

        O samym browarze w Nowym Mieście Lubawskim nie posiadamy informacji - poza wzmiankami potwierdzającymi, że istniał on w mieście i przynosił dochody urzędnikom z ratusza (radzie miejskiej z burmistrzem na czele).

Eksponaty w Muzeum Ziemi Lubawskiej. Muzeum znajduje się w Bramie Brodnickiej (Kurzętnickiej). Więcej informacji i zdjęć umieściłem w artykule: "Muzeum Ziemi Lubawskiej" - kliknij i przeczytaj.


O piwie w średniowieczu na poniższym filmie mądrze i ciekawie opowiada Jędrek 
kasztelan zamku Chojnik




      Szkoła parafialna...

      Wiek XV był okresem ogromnego rozwoju szkól parafialnych. Jednak w Nowym Mieście Lubawskim szkoła taka istniała jeszcze przed rokiem 1400, a więc w wieku XIV. Wszystko zawdzięczamy Kościołowi katolickiemu, gdyby nie duchowieństwo to w średniowieczu czytać i pisać potrafiłoby tylko wąskie grono absolwentów Uniwersytetów. Z drugiej strony muszę uczciwie dodać, że od drugiej połowy XV wieku finansowaniem szkół coraz częściej zajmowali się urzędnicy z ratusza. W okresie tym kierownikiem szkoły był najczęściej rektor posiadający obok święceń kapłańskich bardzo często wykształcenie wyższe. Rolę nauczycieli często pełnił pleban, dzwonnik kościelny albo organista[32].

        Szkoła parafialną w Nowym mieście Lubawskim kierował  kapelan. Dzieci i młodzież, a często i osoby starsze uczono w niej łaciny, pisania, czytania, liczenia oraz śpiewu. Uczniowie tworzyli chór parafialny, który w latach 1399 - 1409 występował przed wielkim mistrzem Zakonu krzyżackiego Ulrykiem von Jungingen. Wielki mistrz musiał lubić nowomiejską szkołę ponieważ wspomagał ją finansowo - np. w roku 1399 uczniowie otrzymali od wielkiego mistrza 1/2 wiarunka, a w roku 1402 8 skojców. Szkoła parafialna w Nowym Mieście Lubawskim raczej nie posiadała oddzielnego budynku, a lekcje były prowadzone w zakrystii Kolegiaty pw. św. Tomasza Apostoła[33].

 
Mapa Nowego Miasta Lubawskiego w okresie potopu szwedzkiego (1655-1660)

Przedmieścia:
        To część miasta pozostająca poza murami obronnymi. W Nowym Mieście Lubawskim przedmieścia znajdowały się między fosą, a rzeką od strony Kurzętnika oraz przy cmentarzu za fosą i mostem zwodzonym do którego prowadziła obecna ul 3 Maja. Na przedmieściach mieszkali najbiedniejsi (plebs). W chwili zagrożenia jedyne co im pozostawało to zostawić cały dobytek i uciekać w stronę bram miasta aby schronić się za miejskimi murami. Plebs był najliczniejszą grupą ludności miejskiej. Możemy go podzielić na dwie grupy. Pierwsza składała się z robotników wolnonajemnych (przodków nowożytnego proletariatu). Natomiast w drugiej grupie znajdowała się tzw. ludność bezproduktywna, czyli chorzy, kalecy i włóczędzy - wszyscy utrzymywali się z żebractwa[34].

        W XIV i XV wieku obserwujemy dość znaczne zmiany. Profesor Henryk Samsonowicz w książce "Życie miasta średniowiecznego" podaje ciekawe informacje o przemianach jakie zaszły w tym okresie. Targi organizowane na rynkach miejskich były niewystarczające z powodu rozwoju na dużą skalę handlu międzynarodowego. O ile targi skupiały (na rynkach miejskich) okolicznych kupców i raczej lokalne towary o tyle jarmarki skupiały kupców z całej Europy. Towarów często było tak dużo, że w małych miasteczkach korzystniej było organizować jarmarki na przedmieściach.

        W Nowym Mieście Lubawskim na przedmieściach znajdowało się kilka budowli, które nie dotrwały do naszych czasów. Jedną z nich jest wspomniana już średniowieczna łaźnia, która znajdowała się za mostem (od strony Kurzętnika). Do dnia dzisiejszego nie zachowały się stojące w średniowieczu na przedmieściach kaplica i prepozytura św. Jerzego oraz kaplica św. Wawrzyńca, która stała na cmentarzu. W czasach krzyżackich (1325 - 1466) w kaplicy św. Wawrzyńca odprawiano niemieckie nabożeństwa. A w późniejszym okresie nabożeństwa polskie. Za utrzymanie kaplicy był odpowiedzialny właściciel wsi Rakowice, który przeznaczał na nią rocznie 24 grzywny. Zachowała się wzmianka z czasów, w których miasto należało już do Polski. Dokładnie z roku 1581. Właściciel Rakowic podkomorzy Mortęski wpłacał wówczas grzywny na utrzymanie kaplicy św. Wawrzyńca. W okresie tym kaplica stała pusta więc władze miasta pieniądze właściciela z Rakowic przeznaczały na inne cele.

        Ok 1610 roku kaplicę św. Wawrzyńca na cmentarzu rozebrano i przeniesiono ok. 1610 roku do Chrośla. W Chroślu (wieś w powiecie nowomiejskim, historyczna Ziemia Lubawska) proboszcz Paweł ze Skarlina w latach 1610 - 1612 budował nowy kościół dlatego biskup właśnie tam kazał przenieść materiał budowlany z rozebranej w Nowym Mieście Lubawskim kaplicy św. Wawrzyńca.[35]

      Jeśli zaś chodzi o wspomnianą kaplicę i prepozyturę św. Jerzego to stała ona poza miastem przed bramą Bratiańską - czyli w okolicach mostu zwodzonego. Przy kaplicy znajdował się średniowieczny szpital. Kaplica posiadała oddzielnego duchownego do odprawiania nabożeństw (stąd nazwa prepozytura). W okresie reformacji przejęli ją ewangelicy. W 1610 roku rozpadający się budynek kaplicy z rozkazu biskupa Gębickiego został rozebrany, a materiał budowlany przeznaczono na budowę kościoła w Chroślu. Jak podają autorzy XIX wiecznego "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych Krajów słowiańskich" sam budynek szpitala nie został rozebrany ponieważ był obszerny i solidnie zbudowany.


Kilka średniowiecznych ciekawostek m.in. z Nowego Miasta Lubawskiego:
1. W średniowieczu najmłodsi mieszkańcy miast, zarówno chłopcy jak i dziewczęta byli uczeni walki. W tamtych czasach często wojny, obrona w obleganym mieście, obrona towaru podczas transportu szlakiem handlowym, walki (często zbrojne) z innymi miastami były częstym zjawiskiem. W Nowym Mieście Lubawskim było tak samo.

2. Stereotypem jest uważanie, że kobiety w średniowieczu nie miały prawa głosu. Profesor Henryk Samsonowicz w książce "Życie miasta średniowiecznego" podaje wiele przykładów kobiet, które stały na czele cechów rzemieślniczych, dawały popalić mężom, którzy wracali pijani z karczmy. Kobiety mogły brać udział w wojnach, podczas wojny 100 - letniej (1337 - 1453) było wiele kobiet dowodzących wojskiem. Warto wiedzieć, że św. Joanna Darc nie była jedyną kobieta stojącą na czele wojsk.

3. W Nowym Mieście Lubawskim znajdowało się kilka cechów rzemieślniczych, z których największe znaczenie mieli rzemieślnicy z cechu sukienników. Cech ten odgrywał rolę tak znaczną, że władze miejskie 14 sierpnia 1418 roku wydały dla niego oddzielne rozporządzenie dotyczące cięcia sukna. Poza nim w Nowym Mieście Lubawskim istniały jeszcze cechy: szewców, krawców, kołodzieji, bednarzy, garncarzy, ślusarzy, kuśnierzy, piekarzy i rzeźników.

4. Najdalsze kontakty handlowe miasta sięgały ok. 450 km, a najbliższy obszar jego oddziaływania gospodarczego liczymy na 7-15 tys. km2 [36].

5. Hofeman - imię pierwszego, znanego nam burmistrza Nowego Miasta Lubawskiego. Sprawował swój urząd w roku 1422. Imion poprzednich burmistrzów nie znamy[37].

6. W 1402 roku wielki mistrz Zakonu krzyżackiego Konrad von Jungingen przekazał plebanowi (proboszczowi) z Nowego Miasta Lubawskiego 4 grzywny na nowy obraz Matki Boskiej oraz 2 grzywny na wyposażenie kaplicy w Łąkach Bratiańskich. Wspomniane 4 grzywny zapewne dotyczą obrazu (figury) Matki Boskiej Nowomiejskiej obecnej w ołtarzu bocznym w Kolegiacie pw św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim[38].

7. W średniowieczu oraz epoce nowożytnej w Nowym mieście Lubawskim znajdowała się łaźnia oraz szkoła parafialna kierowana przez kapelana. Dzieci i młodzież, a często i osoby starsze uczono w niej łaciny, pisania, czytania, liczenia oraz śpiewu. Uczniowie tworzyli chór parafialny, który w latach 1399 - 1409 występował przed wielkim mistrzem Zakonu krzyżackiego Ulrykiem von Jungingen. Wielki mistrz musiał szanować nowomiejską szkołę ponieważ wspomagał ją finansowo.

8. W 1427 roku Grzegorz z Nowego Miasta (Lubawskiego) zadłużył się u Szymona z Płocka i Janusza Rogali z Sierpca. Nowomieszczanin z jakiegoś powodu nie oddał nic dłużnikom i ku zaskoczeniu wszystkich poparł go w tym wójt z zamku w Bratianie Michael von Nesse. Janusz Rogala z Sierpca udał się ze skargą do wspomnianego wójta bratiańskiego, a wójt powiedział, że Grzegorz z Nowego Miasta nie musi oddawać długu. Później zagroził Januszowi, że jeżeli będzie go dalej nachodził w tej sprawie to rozkaże wrzucić go z wieży zamku w Bratianie do wody[39].

9. Wielu historyków (m.in. wybitny Jacques Le Goff) stara się odkłamać pewne stereotypy dotyczące średniowiecza. Jednym z nich jest twierdzenie, że w tej epoce tylko duchowni potrafili czytać i pisać. Otóż prawda jest taka, że od XIII wieku sytuacja zaczęła się poprawiać. Możemy śmiało założyć, że w XIV wieku nie tylko duchowni ale też książęta, rycerze, mieszczanie, a często chłopi (m.in. zasadźca - sołtys) posiadali umiejętność pisania oraz czytania.
        Dobrym przykładem dodającym mocy moim słowom będzie sytuacja do której doszło u schyłku średniowiecza w małej liczącej 1-2 tys. mieszkańców Łomży. Mieszczanie czytali wówczas Pismo Święte i podejmowali samodzielne próby interpretacji Ewangelii. Na swój sposób starali się tłumaczyć nauki Jezusa Chrystusa. Dyskusja, którą rozpętali ostatecznie trafiła przed sąd konsystorski (sąd kościelny)[40].



Bibliografia:
Grążawski Stanisław, Ziemia lubawska na pograniczu słowiańsko – pruskim w VIII – XIII wieku. Studium nad rozwojem osadnictwa, Olsztyn 2009.
Poraziński Jarosław, Nowe Miasto Lubawskie w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej (1466-1772) [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992.
Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto Lubawskie w średniowieczu [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992.
Fossier Robert, Ludzie średniowiecza, Kraków 2009.
Samsonowicz Henryk, Życie miasta średniowiecznego, Poznań 2012.

Hasło: Nowemiasto [w:] Sulimierski Filip, Walewski Władysław, Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich, T. VII, 1880 – 1992 Warszawa, s. 230 (wersja elektroniczna: http://dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_VII/).


[1] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto Lubawskie w średniowieczu [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992, s. 29.
[2] http://www.ziemialubawska.blogspot.com/2013/03/na-poczatku-byo-tak.html
[3] Fossier Robert, Ludzie średniowiecza, Kraków 2009, s. 121.
[4] Samsonowicz Henryk, Życie miasta średniowiecznego, Poznań 2012, s. 54.
[5] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 134.
[6] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 50.
[7] Poraziński Jarosław, Nowe Miasto Lubawskie w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej (1466-1772) [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992, s. 64.
[8] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 201.
[9] Poraziński Jarosław, Nowe Miasto Lubawskie w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej (1466-1772) [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992, s. 65.
[10] https://pl.wikipedia.org/wiki/Łódź
[11] http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia_obiecana_(powieść)
[12] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 28.
[13] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto Lubawskie w średniowieczu [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992, s. 49.
[14] Ibidem, s. 53.
[15] Ibidem, s. 54.
[16] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 65.
[17] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 99-100.
[18] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto..., s. 31.
[19] Fossier Robert, Ludzie średniowiecza, Kraków 2009, s. 75.
[20] Ibidem, s. 76.
[21] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto..., s. 32.
[22] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto..., s. 34.
[23] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto..., s. 45.
[24] http://www.ziemialubawska.blogspot.com/2013/04/clauko-z-marzecic.html
[25] 1 grzywna chełmińska = 720 fenigów.
[26] Grążawski Stanisław, Ziemia lubawska na pograniczu słowiańsko – pruskim w VIII – XIII wieku. Studium nad rozwojem osadnictwa, Olsztyn 2009, s. 197.
[27] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 69.
[28] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 92.
[29] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto Lubawskie w średniowieczu [w:]  Nowe Miasto Lubawskie - zarys dziejów, pod red. Mieczysława Wojciechowskiego, 1992, s. 43.
[30] Fossier Robert, Ludzie..., s. 80.
[31] Poraziński Jarosław, Nowe Miasto..., 68.
[32] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 194.
[33] [33] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto Lubawskie..., s. 42.
[34] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 69.
[35] Hasło: Nowemiasto [w:] Sulimierski Filip, Walewski Władysław, Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich, T. VII, 1880 – 1992 Warszawa, s. 230 (wersja elektroniczna: http://dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_VII/).
[36] Radzimiński Andrzej, Nowe Miasto..., s. 43 i 45.
[37] Ibidem, s. 34.
[38] Ibidem, s. 42.
[39] Ibidem, s. 46.
[40] Samsonowicz Henryk, Życie miasta..., s. 200.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz