czwartek, 24 lutego 2011

Jak Niemcy mordowali Polaków na Ziemi Lubawskiej (1939 – 1945)

W 1939 roku mieszkańcy Ziemi Lubawskiej, krainy historycznej w granicach której znajduje się Lubawa, Nowe Miasto Lubawskie oraz Lidzbark Welski, spodziewając się ataku Niemiec na Polskę robili wszystko, aby przygotować się do odparcia agresora. W tamtych czasach tereny te bezpośrednio graniczyły z państwem Hitlera, co oznaczało, że w razie ataku ucierpią jako pierwsze. Dlatego w sierpniu 1939 roku doszło do narady władz powiatu lubawskiego, na której przyjęto strategię obrony i zdecydowano o wybudowaniu betonowych bunkrów we wnętrzu, których mieściło się po kilku, wyposażonych w karabin maszynowy i granaty wojskowych. Ich zadaniem było spowolnienie pierwszej wrogiej „nawały”. W budowie umocnień pomagali żołnierze, którzy w sierpniu przybyli w okolice Lidzbarka Welskiego i Lubawy w celu rozpoznania regionu. Dodatkowo do tego pierwszego miasta przysłano Nowogrodzką Brygadę Kawalerii, na czele której stał gen. Władysław Anders. Betonowe bunkry dzięki ofiarności mieszkańców i wysiłkowi polskich wojaków wybudowano w następujących miejscowościach: Krzemieniewo, Karaś, Grzmięca, Ciche, Ryte Błota oraz Zbiczno. Wszyscy spodziewali się ataku Niemiec od strony leżącego nad Osą Biskupca na Brodnicę, dlatego właśnie na tamtych terenach pojawiły się fortyfikacje. Niestety pierwszego września 1939 roku okazało się, że główne siły wroga zaatakowały od strony Jabłonowa, przez co opisywane bunkry nie spełniły zakładanej roli.


Bunkier zbudowali Niemcy z Iławy. Jego zadaniem była ochrona niemieckich granic.
 
Ten sam bunkier od środka. Widzimy zamurowane okienko w którym znajdował się ciężki karabin maszynowy wycelowany w stronę Radomna. W 1939 roku między Radomnem i Iławą przebiegała polsko-niemiecka granica.



Wejście do betonowego bunkra, który znajduje się między wsią Radomno (Ziemia Lubawska), a Iławą. Przed II Wojną światową wieś Radomno należała do Polski (II RP), a Iława była miastem niemieckim.
Omawiane tereny bardzo szybko uległy agresorom. Największy opór Niemcom stawiły wojska gen. Władysława Andersa, które 1 września wyruszyły z Lidzbarka Welskiego w kierunku Dąbrówna i Nowego Miasta Lubawskiego walcząc po drodze z wojskami nieprzyjaciela. Armia niemiecka była lepiej uzbrojona i bardziej liczna co spowodowało, że polscy obrońcy nie mieli większych szans. Coraz silniejsze wrogie ataki, kapitulacja Lubawy (1 września) i Nowego Miasta Lubawskiego (3 września) oraz załamanie się polskiej obrony w okolicach Działdowa i Mławy, 4 września 1939 roku zmusiły oddziały Andersa do wycofania się w kierunku Płocka, a potem Modlina i Warszawy.

Kiedy agresorzy opanowali Ziemię Lubawską natychmiast rozpoczęli realizację swojego planu, który polegał na utworzeniu niemieckiej administracji i eksterminacji polskiej inteligencji. W Nowym Mieście Lubawskim i Lubawie bardzo szybko dali o sobie znać okoliczni mieszkańcy należący do mniejszości niemieckiej. W chwili przejęcia kontroli przez Wehrmacht nad ich domami zawisły flagi ze swastyką i obudziła się skrywana głęboko w sercu nienawiść do Polaków. Nienawiść, która zaowocowała mordami i prześladowaniami na niespotykaną dotąd skalę. Największych mordów na opisywanych terenach dokonała mniejszość niemiecka należąca do Selbstschutzu, czyli lokalnych oddziałów samoobrony.

Począwszy od września 1939 roku Niemcy wprowadzili na okupowanych terenach całkowity zakaz używania języka polskiego, a za każde polskie słowo wypowiedziane publicznie bili zarówno dorosłych jak i dzieci i starców. Każdy obawiał się łapanek i egzekucji, wszyscy żyli w strachu niepewni, czy dożyją jutra. Hitlerowcy zlikwidowali polskie szkoły, a w ich miejsce utworzyli przymusowe szkoły niemieckie. Niszczono krzyże oraz przydrożne kapliczki, z powodu umieszczonych na nich polskich napisów. Na terenie Lubawy Niemcy zniszczyli figurę kultu religijnego, która stała na masowym grobie uczestników powstania listopadowego. Mieszkańcy Ziemi Lubawskiej, szczególnie Ci zaliczani do inteligencji byli masowo mordowani lub wywożeni na roboty do Niemiec, a ich majątki zajmowane przez agresorów i mniejszość niemiecką. W połowie października 1939 roku zarządzono masowe aresztowania nauczycieli, których zaczęto rozstrzeliwać pod koniec miesiąca. Dzięki naocznym świadkom z Nowego Miasta Lubawskiego wiemy, że każdego dnia w godzinach wieczornych rozstrzeliwano 2 – 3 nauczycieli. Hitlerowcy okradali ich ze wszystkich kosztowności, a następnie wywozili do lasku w Bratianie, gdzie sami musieli kopać sobie grób.

Bardzo duże straty poniósł Kościół katolicki. Polscy duchowni, podobnie jak nauczyciele i politycy byli zaliczani przez Niemców do grona inteligencji, co w praktyce oznacza, że również zostali poddani prześladowaniom, byli torturowani, rozstrzeliwani oraz wysyłani do obozów koncentracyjnych. Dnia 5 września 1939 roku Selbschutz aresztował ks. Leona Prybę, proboszcza parafii pw św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim, który w okresie międzywojennym jako prefekt szkół średnich angażował się w patriotyczne wychowywanie polskiej młodzieży. W latach 1926 – 1930 był wykładowcą języka greckiego i niemieckiego w Seminarium Biskupim w Płocku, a od września 1930 roku wykładał w Collegium Marianum w Pelplinie. Ks. Pryba w latach 1931 – 1933 był prefektem w gimnazjum nowomiejskim, a od lipca do września 1939 roku tutejszym proboszczem. Niemcy wywieźli go do więzienia utworzonego we wsi Tannenberg (Grunwald), w którym panowały bardzo surowe warunki.

Ks. Pryba został zwolniony z więzienia 5 października 1939 roku. Niestety nie cieszył się zbyt długo wolnością ponieważ 5 listopada został ponownie aresztowany i uwięziony najpierw w Nowym Mieście Lubawskim, a następnie w Brodnicy, Rypinie i Oborach. Od 22 lutego 1940 roku nieszczęśnika przetrzymywano w Grudziądzu, a później w od końca marca w Stutthofie. Proboszcz nowomiejskiej parafii ostatecznie skończył w Dachau, gdzie przewieziono go 14 grudnia 1940 roku, z numerem 22588. Dnia 16 sierpnia 1942 roku ks. Prypa został zamordowany w wieku 42 lat. Na wieść o jego śmierci administrator parafii w Nowym Mieście lubawskim, ks. Jan Manthey rozkazał bić w dzwony kościelne, przez co naraził się Selbstschutzowi i gestapo. Do dnia dzisiejszego w Kaplicy Działyńskich w nowomiejskiej bazylice znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona m.in. ks. Leonowi Prybie.

Innym duchownym, który zakończył swój żywot w Dachau był ks. wikariusz Aleksander Wilamowski, z tej samej parafii. Dużo więcej szczęścia miał inny nowomiejski wikariusz ks. Tadeusz Jasiński, który również trafił do Dachau z numerem 22767 i został wyzwolony przez armię amerykańską 29 kwietnia 1945 roku. Wielu duchownych z parafii rozsianych na terenie całej Polski i Ziemi Lubawskiej musiało się ukrywać przed Niemcami ze świadomością, że schwytanie oznacza automatyczne zesłanie do obozu. Jednym z takich duchownych był lokalny patriota ks. Józef Dembieński, prefekt wielu szkół średnich, redaktor naczelny endeckiej gazety Drwęca oraz kapelan domu zakonnego Zgromadzenia Sióstr miłosierdzia św. Wincentego a Paulo (szarytek) w Nowym Mieście Lubawskim, założyciel Towarzystwa Czytelni Ludowych w Łążynie i Towarzystwa Ludowego w Mostkach koło Chyloni. Duchowny przed wkroczeniem niemieckich wojsk do miasta wyjechał do rodziny mieszkającej na południu Polski. Następnie po kampanii wrześniowej w 1939 roku wrócił na Pomorze, gdzie ukrywał się, często zmieniając miejsca pobytu. 6 listopada 1939 roku został nawet aresztowany ale dzięki fałszywym dokumentom zwolniono go po kilku dniach. Później ukrywał się na południu kraju min. w Zebrzydowicach oraz w miejscowości Zarzyce Wielkie (powiat Wadowice), gdzie doczekał końca okupacji.

Wielu duchownych z Ziemi Lubawskiej ucierpiało w okresie okupacji. Nie sposób wszystkich wymienić. Chciałbym jednak wspomnieć o jeszcze kilku z nich. Jednym z księży, który nie przeżył zawieruchy wojennej był ks. Józef Szydzik, delegat biskupi na okręg Lubawa i zarazem tamtejszy proboszcz. W okresie międzywojennym przysłużył się swojej Ojczyźnie poprzez liczne akcje o oddźwięku patriotycznym. W 1926 roku założył, przy parafii chełmżyńskiej Katolickie Stowarzyszenie Robotników, a w roku 1928 wydał: „Kalendarz Kościelny dla Parafii Chełmżyńskiej na rok 1928. Posłaniec Błogosławionej Juty”. Został aresztowany przez gestapo we wrześniu 1939 roku. Przewieziono go do obozu w Bydgoszczy, gdzie między 20 a 29 września został zamordowany śmiertelnym zastrzykiem przez niemieckiego lekarza.



Tablica upamiętniająca duchownych ze wsi Rumian, którzy zginęli podczas okupacji. Wszyscy dopełnili żywota w obozie koncentracyjnym w Dachau. Na tablicy m.in. ks. Oskar Hemrańczyk, proboszcz rumiański zabity 27 VII 1942


Podobne artykuły:
7 grudnia 1939. Pamiętamy. (artykuł, ze zdjęciami opisujący mordy na Polakach).

Obóz dla dzieci w Lubawie. (zobacz jaki los zgotowali Niemcy polskim dzieciom)

Hitlerowskie obozy dla żydowskich kobiet (mój artykuł na stronie „HistoriaMi” poświęcony obozom na ziemi lubawskiej)


Autor: Tomasz Chełkowski
ziemialubawska@interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. 
Jeśli chcesz skorzystać z moich materiałów najpierw zapytaj mnie o zgodę ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz